Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Cztery lata temu wyjechałam z Polski pod pretekstem odnalezienia siebie. Czułam się zagubiona w polskich zwyczajach, kulturze, relacjach międzyludzkich. Pochodzę z domu, w którym dyskusje na tematy polskie nigdy się nie kończą. A jedyne, co w odpowiedzi ciśnie mi się na usta, to ziewnięcie. Wyłożyłam karty na stół. Są dwie możliwości: albo mi się uda, albo nie. To 50 proc. szans - nie tak źle. Bunt stał się moim sprzymierzeńcem.

Pierwszą rzeczą, która uderzyła mnie we Francji, była wolność światopoglądowa. I otwartość w mówieniu o trudnych sprawach. Tabu? A co to takiego? Pokochałam tę postawę, po latach bycia uciszaną za każdym razem, kiedy poruszałam tematy "nieprzyzwoite".

Miałam 18 lat, za sobą dobrą edukację i, jak mi się wydawało, liberalne poglądy. Przez pierwsze trzy lata we Francji dowiedziałam się rzeczy, o których nie śniło się filozofom, a na pewno nie mnie. - Nie słyszałaś o antykoncepcji?! - znajomi byli w szoku. - Nie - odpowiadałam. Naprawdę nie słyszałam. Bo od kogo? Od rodziców? Ze szkoły? (Lekcje religii zrobiły swoje). To wszystko było tabu. Czułam się oszukana.

Dziś patrzę na ten temat inaczej. Liberalne podejście do seksu - tak. Ale z "mode d'empoi" : instrukcją obsługi. We Francji jedno małżeństwo na dwa rozwodzi się. Portale przeznaczone do spotkań "pozamałżeńskich" pojawiają się jak grzyby po deszczu. Dokąd zmierza ten liberalizm obyczajowy? Połowa dzieci we Francji rodzi się poza związkami małżeńskimi. Nie jestem konserwatywną katoliczką, w ogóle nie jestem katoliczką, ale z lekcji WOS-u zapamiętałam, że "rodzina jest podstawową komórką społeczną". Inaczej to tak, jak budować dom bez fundamentów. Już nie wiem, co jest gorsze: konserwatywne polskie społeczeństwo czy francuskie - liberalne do bólu?

Tu znajdziesz wszystkie listy emigrantek z akcji "Polki bez granic"

- Wyjechałaś, bo nie lubisz Polski? Wolisz Francję? - dopytują francuscy znajomi, nie kryjąc dumy ze swojego kraju (bo oni, choć dużo narzekają na Francję, są z niej ogromnie dumni). A ja odpowiadam: - Nie można porównywać tych dwóch krajów. Polska mnie wychowała, nauczyła liczyć na samą siebie i za tego kopa w wiadome miejsce jestem jej bardzo wdzięczna. Natomiast Francja dała mi wolność: kreowania (jestem z zawodu architektem) i wypowiedzi. Nauczyła mnie też tolerancji i pokazała różnorodność świata. Dowiedziałam się tu, że mam atuty, których muszę bronić i którymi powinnam się chwalić, zwłaszcza w pracy, ale też w życiu prywatnym. W Polsce byłam jednym z wielu i skupiałam się na tym, żeby za bardzo nie wyjść przed szereg.

Ale Francja pokazała mi nie tylko la vie en rose . Zobaczyłam także, że pod przykrywką radości i wolności często ukrywa się samotność w tłumie ludzi. To taka melancholia cywilizacji Zachodu. Relacje międzyludzkie są tu o wiele bardziej skomplikowane. O Polakach mówi się, że są zamknięci na świat i nieufni. Ale nie można odmówić im tego, że przywiązują się do ludzi. Francuzi, owszem, są dużo bardziej otwarci, ale tylko do pewnego stopnia. Nie chcą zbytnio angażować się w relacje, bo to ogranicza ich wolność. A przecież trzeba cieszyć się życiem.

Nie nazywam siebie ani Polką, ani Francuzką, bo nie utożsamiam się całkowicie z żadnym z tych krajów. Ale to nie zmienia mojego przekonania, że Polska jest wspaniała. Często wracam myślami do mojego dzieciństwa i cieszę się, że spędziłam je tam. Te podróże mentalne dają mi siłę. W Polsce jestem ciągle małą dziewczynką i to jest piękne.

 

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ). Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.