Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Już od ponad dziesięciu lat mieszkam na emigracji. Mam w swoim życiu trzy kraje: Stary Kraj, Kraj Męża i Obcy Kraj.

 

W Starym Kraju się urodziłam i mieszkałam do czasu wyjścia za mąż. Potem przeprowadziłam się do Kraju Męża, w którym musiałam sobie wywalczyć swoje miejsce. Na początku nie było łatwo. Typowa rozmowa z nowo poznanymi ludźmi brzmiała mniej więcej tak: "My name is Joanna". "Joella?". "I'm from Poland." "Ah, you are Dutch!". Tam moją pierwszą pracą było stanie na kasie w supermarkecie. Skanowanie produktów i pakowanie ich do plastikowych siatek. Nienawidziłam tej pracy. Przede wszystkim dlatego, że wszyscy pytali o mój akcent. Skąd on może być? Z Francji? Z Rosji? A może jeszcze "skadsiś"? Po supermarkecie dostałam się do biura, do polskiej szkoły, do kancelarii prawniczej. Myślę, że dałam sobie radę i już nawet pogodziłam się z "francusko-rosyjskim" akcentem. Pokochałam też Kraj Męża.

 

Po sześciu latach pojechaliśmy do Obcego Kraju, w którym jesteśmy już prawie pięć lat. Tam uczymy się innego języka i innej kultury. W Obcym Kraju wszystko było bardzo obce i po prostu dziwne, ale teraz sama (tak jak ludzie z Obcego Kraju), gdy wychodzę z domu, zabieram ze sobą termos z gorącą wodą.

 

Wracam często do Starego Kraju, żeby odwiedzić rodzinę, przyjaciół. Przejść się po ukochanym Nowym Świecie, kupić polopirynę S i wodę utlenioną, ale też po to, żeby czytać po polsku. Ile się da i kogokolwiek. Chociaż najchętniej sięgam wtedy po polskich autorów. Obserwuję, co się dzieje z moim językiem polskim: uwielbiam łatwość, z jaką mogę czytać, ale z mówieniem jest czasami interesująco. "Wyjdźmy wcześniej z domu, to po drodze złapiemy jakąś kawę" - to zdanie wyszło z ust absolwentki polonistyki.

 

W Obcym Kraju mówię czasami, że jestem z Kraju Męża, a nie ze Starego Kraju. Częściej tak jest łatwiej, mniej tłumaczenia, gdzie co jest. Nie kłamię przecież, bo mam dwa paszporty, ale potem głupio się z tym czuję. Jest mi trochę wstyd. Prawda jest taka, że nie mam w tej chwili Mojego Kraju. Szukam trochę swojej własnej tożsamości i to chyba jest najtrudniejsze doświadczenie z życia na emigracji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.