Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To dziwne, że na drugim końcu świata czuję się bardziej u siebie niż we własnym domu rodzinnym.

Pierwszą zagraniczną podróż bez rodziców odbyłam w wieku 13 lat i od tamtej pory moja ciekawość świata była wiecznie niezaspokojona. Gdy tylko zaczęłam zarabiać własne pieniądze, wydawałam je na podróże. Najpierw Polska, potem sąsiednie kraje, drugi koniec Europy...

Aż wreszcie wylądowałam w Meksyku.

Co ciekawe, nie wyemigrowałam ani z powodów ekonomicznych, ani osobistych - tzn. nie mam męża Meksykanina. Ja po prostu zakochałam się w tym kraju, jego kulturze, historii, tradycjach, smakach, zapachach. Co ważne, w przeciwieństwie do niektórych ludzi, nie przeszkadza mi, że jestem obcokrajowcem w jakimś miejscu. Ja wręcz uwielbiam to uczucie, gdy powoli wtapiam się w otoczenie, łapię akcent, poznaję lokalne zwyczaje, uczę się potocznych wyrażeń i zaczynam rozumieć daną kulturę. To takie odszyfrowywanie kodu, kodu kulturowego. Trochę też wyzwanie - czy sobie poradzę sama na końcu świata? Czy tęsknota sprawi, że wrócę z podkulonym ogonem?

Jak do tej pory okazuje się, że sobie radzę. I to mi daje niesamowitą siłę. Mam za sobą życie w dżungli, z pająkami, wężami i skorpionami, a także życie w 20-milionowej aglomeracji, największym mieście na świecie, i dzięki temu wiem, że nabyłam większej odporności psychicznej, że rzeczy, które przerażały mnie 10 lat temu (i które przerażają dziś większość moich znajomych), obecnie są mi niestraszne. Mam pewność, że sobie poradzę, sama lub z czyjąś pomocą, ale że sobie poradzę.

Istnieje jeszcze jeden aspekt. Długo zastanawiałam się, czy te dalekie wojaże to nie ucieczka od czegoś. I rzeczywiście, uciekłam od problemów rodzinnych, od szarej rzeczywistości, od polskich schematów. Doszło do tego, że na drugim końcu świata czuję się swobodniej niż w swoim domu rodzinnym. Nie wiem jeszcze, czy zostanę w Meksyku na zawsze, wiem natomiast, że ta ucieczka dała mi spokój oraz pozwoliła nabrać dystansu do wielu spraw. Sprawiła, że jestem tym, kim jestem.

Od kiedy wyjechałam i zaczęłam podróżować, każdy dzień jest inny i każdy jest wyjątkowy. Nigdy bym już nie mogła wrócić do korporacyjnej rutyny ani biurowej monotonii.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.