Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

- Dlaczego nie wyjechałaś? - pyta mój przyjaciel - Przecież jesteś idealną kandydatką na emigrację: nic cię tu nie trzyma, nic nie zostawiasz...

 

- Dlaczego nie wyjechałam? Powiem ci. Bo cały czas COŚ tutaj mnie trzyma. Nie wiem, co to jest. Nie potrafię tego nazwać."

Jestem wykształcona i regularnie podnoszę swoje kwalifikacje. Co z tego, skoro nadal tkwię w tym samym punkcie? Wedle rynku pracy jestem zbyt stara. Kiedy inni zdobywali doświadczenie, ja zdobywałam wykształcenie. Po liceum propozycje pracy pojawiały się z każdej strony i nikt nie pytał o doświadczenie. Był koniec lat 90-tych - doskonały czas na rozwój zawodowy, mniej odpowiedni na decyzję, którą ja podjęłam, czyli skoncentrowanie się na studiach. Ówczesna sytuacja rynkowa wykluła optymistyczne myślenie, że skoro praca przychodzi tak łatwo, to po studiach znalezienie dogodnej posady będzie po prostu pewniakiem, więc lepiej zainwestować w wykształcenie.

Tu znajdziesz wszystkie materiały z akcji "Polki bez granic"

Podjęłam studia, potem kolejne. W tym czasie proces prywatyzacji nabrał tempa, rynek pracy przesycił się błyskawicznie i....po studiach zostałam z niczym. Bezrobocia osiągnęło apogeum. Absolwenci wyższych uczelni zasilali punkty gastronomiczne, puby, sklepy. Na początku zaczęłam obniżać swoje wymagania względem rynku pracy, a po kilku miesiącach bezskutecznych poszukiwań, zdecydowałam się na wolontariat. Harowałam po 8 godzin dziennie w organizacji pozarządowej: pisałam notatki prasowe, obsługiwałam interesantów, dbałam o wizerunek i rozwój organizacji. Niestety, nie utworzono dla mnie etatu, więc po trzech miesiącach rozstałam się z tamtą placówką bez żalu.

Wolontariat jest piękną i szlachetną ideą wypaczoną przez system

Wiele organizacji przyzwyczaiło się do napływu wolontariuszy i zaczęło wykorzystywać ich chęci, zaangażowanie, dobre serce i kompetencje, nie dając nic w zamian. Wolontariat wiele mnie nauczył: od wzmocnienia i nabycia kompetencji społecznych i zawodowych do nabrania zdrowego dystansu do szlachetnych idei, którymi "wybrukowana" jest działalność programowa organizacji ochoczo przyjmujących na wolontariat.

Zresztą, na wolontariat zwyczajnie nie było mnie stać: za darmo oznacza w praktyce za swoje własne pieniądze. Z desperacji podejmowałam różne zajęcia zarobkowe: od pracy w sklepach, przez opiekę nad dziećmi i zwierzętami, sprzątanie, po pracę w pubie. Zarabiałam, owszem, ale na czarno, więc trochę jak na wolontariacie. Przy okazji udowadniałam, że daję radę i szybko się uczę. Niestety tylko sobie. Te zajęcia zarobkowe bardzo mnie eksploatowały i nie dawały satysfakcji. Tęskniłam za uczelnią, która we wspomnieniach jawiła się jako oaza bezpieczeństwa, piękniejszy kawałek świata, cudowne przedłużenie młodości.

W 2003 roku odkryłam swoją wielką pasję: kuglarstwo

Ten element sztuki ulicy, pokrewny sztuce cyrkowej stało się nie tylko ciekawym sposobem spędzania wolnego czasu, ale także sposobem na życie na długie następne lata. Dzięki spotkaniu z kuglarstwem zawiązałam nieformalną grupę, w której działam do dziś. Równolegle postanowiłam kształcić się w szkole cyrkowej, którą ukończyłam w 2009 roku. Z początku było wspaniale, bo spełnił się jakiś wielki, niewyśniony nawet sen o tym, że można żyć z pasji. Trwało to jednak stosunkowo krótko, bo ten rynek wkrótce wypełnił się po brzegi tanimi animatorami. Ludzie psuli rynek zaniżając stawki, albo wręcz wykonując pracę nieodpłatnie.

Wolny rynek, to nic dobrego dla wolnych zawodów. Zwłaszcza, że "wolność" dla wielu oznacza dowolność. Środowisko kuglarskie w Polsce było niewielkie, jednak wszelkie próby finansowego ujednolicenia kwestii zapłaty za zlecenia spełzły na niczym. Wybili się ci, którzy mieli doskonały produkt i potrafili jednocześnie skutecznie działać marketingowo. Inni pozostali w ich cieniu.

Co na temat emigracja ma do powiedzenia Karol: Polak bez granic, Hiszpan z wyboru, Katalończyk w duszy?

W branży kuglarskiej odkryłam jednak wielki potencjał na działanie, który wynikał z zapotrzebowań zewnętrznych coraz bardziej wymagającego rynku. Historia sztuki cyrkowej w Polsce (zwłaszcza po roku 80.) jest nieopisana, brak też zwartych opracowań syntetyzujących całość zjawiska. Postanowiłam więc ją napisać i otrzymałam na publikację stypendium artystyczne. Moja praca nie została jednak wydana, bo nie było zainteresowania ze strony rynku wydawniczego. Lubię mówić o historii cyrku, występuję więc na branżowych konferencjach naukowych, wygłaszam wykłady na Uniwersytetach Dzieci.

W artystycznym życiu zawodowym lubię to, że mogę być obieżyświatem

Jako artystka cyrkowa zwiedziłam m.in. Szwecję, Qatar, Zjednoczone Emiraty Arabskie, a także przepiękne i nieodkryte zakątki Polski, podróżując z cyrkowym projektem objazdowym. Mogę powiedzieć, że jako artystka czuję się spełniona.

Co czują rodzice dzieci, które wiecznie włóczą się po świecie?

Wyjazdy nauczyły mnie "czytania" mapy różnych kultur, wyostrzyły percepcję, wzmocniły wrodzoną ciekawość świata. Lubię "życie na walizkach", lubię dyscyplinę selekcji i zabierania swojego "życia" w 10-kilogramowy bagaż. Krótsze i dłuższe wyjazdy zarobkowe (nie tylko artystyczne) pokazały mi, że wszędzie jest mi dobrze, aklimatyzuję się błyskawicznie, nowa sytuacja jest jakoś intuicyjnie oczywista. Wyjeżdżam i wracam, ciągle łudząc się, że moje coraz bogatsze doświadczenie i potencjał uda się tutaj wykorzystać. Czas jednak nieubłaganie płynie, a z jego upływem pomału załamuję się i tracę nadzieję. Z punktu widzenia rynku pracy nie przedstawiam wielkiej wartości. Dlatego zaczynam poważnie rozważać emigrację. Wyobrażam sobie siebie gdzie indziej. Nie boję się. Będzie super!

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" zbierającej doświadczenia Polek z emigracją (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl ) Czesław Mozil zapowiada, że na podstawie tych listów powstanie druga płyta jego projektu "Księga emigrantów". Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.