Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

"Och dziewczyny! Gdzie ja wylądowałam? Jim Carey śpiewa po niemiecku, na łące pasą się niemieckie krowy..." Tak wyglądały moje myśli pięć lat temu kiedy przyjechałam do Niemiec z mężem i synem.

Przez pierwsze trzy lata prowadziliśmy rodzinną restauracje z jego matką i mężem Francuzem Staraliśmy się, Niemcy przychodzili zjeść sznycla, pograć w karty. Niestety szybko okazało się ze interes nie idzie i musieliśmy sprzedać restaurację.

Ja: W szafie wiszą nietknięte nowe sukienki

Zatrudniłam się w firmie sprzątającej. Nie mogłam odpędzić od siebie myśli, że jestem po studiach, a teraz sprzątam toalety. W szafie wisiały nietknięte nowe sukienki.

Rzuciłam się w wir kursów niemieckiego. Najpierw był "kurs mama" przy kościele katolickim. Miał integrować matki. Poznałam tam kobiety wykształcone, ale niesamodzielne. Tania, nauczycielka matematyki z Kazachstanu. Luda skończyła matematykę. Jin z Chin opowiadała jak w swoim kraju kilometrami nosiła wodę w wiadrze do domu. Żadna nigdy nie pracowała tutaj. Czułam ze odstaję. Studiowałam w dużym mieście, chodziłam do teatru i kina, byłam w partnerskim związku. One gotowały, piekły, dusiły, a ja się dusiłam między nimi. Ale byłam ciekawa ich historii, bo bałam się, że ze mną będzie podobnie. Kułam, żeby oderwać się od pracy sprzątaczki i zamartwiania się o syna, u którego stwierdzono autyzm.

Potem była szkoła języków przygotowująca na studia. Zrobiłam certyfikat, czułam, że wreszcie, po dziennikarstwie, mam konkretny papier w ręku.

Tu znajdziesz wszystkie materiały z akcji "Polki bez granic"

Poznałam nowych ludzi. Waseem, pamiętasz mnie jeszcze? Zawsze będę cię podziwiać za to, że wyrwałeś się z tej Syrii. Ciągle widzę, jak uczysz się po nocach języka w namiocie na pustyni, a gdzieś w oddali słychać świst kul. Kamrul, nigdy nie zrozumiem jak to jest uciekać z kraju przed śmiercią i być prześladowanym za to, że jest się chrześcijaninem. Wreszcie jesteście bezpieczni. Życzę wam wszystkiego dobrego.

Zawsze się dziwiliście, dlaczego chcę wracać. A zwłaszcza wy, dziewczyny z Ukrainy i Rosji. "Przecież w Polsce jest to samo, co u nas: bezrobocie i korupcja", mówiłyście. A moje Auslanderki z Polski? "A co w tej Polsce?" powtarzałyście. "Tutaj pójdziesz , na "puckę" i już zarobisz 10 - 15 euro na godzinę." Jak ja miałam wam wytłumaczyć ze to jest mój kraj i tam chce budować przyszłość?

Mąż: Praca, a po pracy polska telewizja i polska wódka

Pewnie ciśnie wam się na usta pytanie: "Czemu jeszcze nie wróciłaś"? Kiedy padła diagnoza o autyzmie skoncentrowałam się na moim synku, a czas jakby przyspieszył. Dostaliśmy darmowe terapie w przedszkolu, potem w szkole. Mąż mówił: ,Zostańmy jeszcze trochę, może coś odłożymy. On nie pokonał bariery językowej, bo jak większość mężczyzn z "bloku wschodniego" po prostu nie uczył się. Praca, a po pracy polska telewizja i polska wódka. Byłam coraz bardziej sfrustrowana. Nie chciałam już pracować w kuchni ani sprzątać. Trochę tłumaczyłam, trochę pisałam, Mimo że frustracja rosła, rozpływaliśmy się w komforcie nie martwienia się o jutro. Przyzwyczailiśmy się do sztucznie podtrzymywanego uczucia, że jest dobrze. Ale nie było, bo pragnęliśmy szacunku i rozwoju.

Nie poszłam na studia, bo przecież mamy wracać. Nie zaczęłam nauki zawodu na sprzedawcę, którą chciało mi sfinansować państwo. Poszłam do pracy. Byłam " kierownikiem śniadań" na 200 - 400 osób w hotelu. Do domu wracałam na czworakach, więc zrezygnowałam. Utknęłam.

"Co powiedziałabym sobie samej przed emigracją?" opisuje Agnieszka mieszkająca w Meksyku

Syn: Piękny umysł

Patrzę na swoje ręce. Sprawdzam, czy linie papilarne pokazują jeszcze drogę do domu. Czuję, że jestem tu za długo. Mój 8-letni syn zasnął właśnie po ciężkim dniu w szkole. Zostać dla niego? Wszyscy mówią, że tutaj będzie miał lepsze życie. Ma niesamowity umysł i jest taki zdolny. Dziś powiedział mi, że czuje się Niemcem i boi się powrotu do Polski.

Synku mój! Jak mam dać ci poczucie bezpieczeństwa w kraju w którym sama czuje się obco? Jak przekazać tradycje: malowane jajko, palenie świeczki na grobie? Pamiętasz, jak pojechaliśmy na stary niemiecki cmentarz i zapaliliśmy jedyną świeczkę na grobie jakiegoś żołnierza? Siedzieliśmy skuleni w ciemności, a ja myślałam, że mógłbyś być z dziadkiem i babcią na pełnym światełek wzgórzu.

Wiem, ze tu jest twoje życie, tutaj chodzisz do szkoły, rozwijasz się. Tak pięknie mówisz po niemiecku, ciągle mnie poprawiasz, kiedy sama robię błędy. A ja uczę ciebie polskiego, mówię, że Jan Brzechwa fajnym poeta był, a hymn Polski ma ładną melodię.

Mamo, tato, co jest ze mną nie tak, że mam tyle kompleksów i tak mało odwagi? Dlaczego nie doceniam tego raju? Nienawidzę tej polskości w sobie i kocham ją zarazem.

List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" zbierającej doświadczenia Polek z emigracją (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic ) Czesław Mozil zapowiada, że na podstawie tych listów powstanie druga płyta jego projektu "Księga emigrantów". Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.