Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nie jest łatwo pisać mi ten list. O moich zmaganiach z rzeczywistością wie niewielu. Dlaczego? W wieku 14 lat stwierdzono u mnie dyskalkulię. Dla jednych to bzdura, humbug naukowy, dla innych faktyczny problem. Prócz takich trudności jak kłopoty z matematyką, fizyką, chemią itp. dyskalkulia sprawia również problemy w życiu tak zwanym codziennym. Przykłady? Odczytywanie map, rozkładu autobusów, pociągów, tramwajów to czarna magia. Podobnie jak wyciągnięcie pieniędzy z bankomatu, uruchomienie pralki, zmywarki... Każda czynność wymagająca wykonania w określonej kolejności kilku następujących po sobie operacji jest dla mnie niemałym wyzwaniem.

Kiedy mimo innych zdanych przedmiotów z wynikiem znaczniej powyżej średniej nie zdałam matury, oczywiście z obowiązkowej już matematyki i moje marzenia o studiowaniu polonistyki tudzież historii oficjalnie legły w gruzach, nie bardzo wiedziałam co też by tu ze swoim życiem począć. Mama rzuciła pomysł - a może au pair? Od słowa do czynu i tak znalazłam się na poznańskiej Ławicy, czekając na samolot do Paryża. Pierwszy w życiu, a w dodatku zupełnie samodzielny lot. Przerażenie rysujące się na mojej twarzy na myśl o wszystkich procedurach, które za moment będę musiała przejść, można sobie tylko wyobrazić. Byłam w totalnej panice, pogrążona w bezkresnym chaosie, ale... O dziwo, nic mnie nie zjadło. Dałam radę. Doleciałam.

Proszę sobie tylko pomyśleć, jakie wrażenie na osiemnastoletniej dziewczynie z maleńkiego miasteczka robi Paryż. Ogromne. Byłam absolutnie oszołomiona. Gdybym pozwoliła sobie, aby zawładnęły mną moje lęki, pewnie spędziłabym cały swój pobyt zamknięta w domu, bojąc się wyjść na ulicę. Postanowiłam jednak wziąć byka za rogi. Zwiedziłam Paryż samodzielnie, za pomocą mapy i metra. Ileż ja razy się zgubiłam, pomyliłam drogi, strony, pociągi, ulice, budynki, skrzyżowania i znaki. Ileż to razy siadałam na chodniku i płakałam nad własną ułomnością i bezradnością. Nie poddawałam się jednak i wmawiałam sobie, że mogę, umiem i potrafię i w taki oto sposób pokonywałam kolejne swoje bariery.

Do Polski wróciłam odmieniona, silniejsza, bardziej otwarta, z pozytywnym nastawieniem do ludzi, świata a także, co chyba najważniejsze - do siebie. Mówią, że jak raz połkniesz bakcyla, to koniec, już po tobie. Tak jest i ze mną. Parę miesięcy później padła decyzja o kolejnym wyjeździe, tym razem - Finlandia!

Zakatarzona i rozgorączkowana, z potwornym zapaleniem zatok leciałam do Turku, miasta na południu tego zimnego kraju. Burza śnieżna sprawiła, że koniec końców wylądowaliśmy w Helsinkach. Tam, na lotnisku, poznałam swojego chłopaka - Sycylijczyka z krwi i kości. Po wielu przygodach, perypetiach, odkrywaniu niezwykłych pokładów drzemiącej we mnie cierpliwości, siły spokoju i opanowania, wróciłam do Polski po to, by spakować się i wyjechać do Włoch, na największą wyspę na Morzu Śródziemnym, jaką jest Sycylia. Jak dotąd zdarzyło mi się już mieszkać w Palermo, Katani a teraz wraz z moim Italiano przeprowadzamy się do Mesyny.

Przede mną kolejne wyzwania: zupełnie samodzielne, dorosłe życie, prawdziwa praca... Nie zawsze jest kolorowo, doskwiera samotność, bardzo tęskni się za domem, rodziną, tą garstką przyjaciół, która mi jeszcze pozostała, za domowym jedzeniem, za ojczystym językiem. Nie boję się jednak, bo doświadczenia trzech poprzednich lat - poznanie mnóstwa niezwykłych ludzi, zmierzenie się z wieloma przedziwnymi sytuacjami, w których musiałam umieć się odnaleźć, dały mi ogromną moc. Dały mi umiejętność radzenia sobie ze stresem, zachowania zimnej krwi i spokoju. Dały mi otwartość i tolerancję, nie tylko do otaczających mnie osób, ale też do wszystkiego, co mi się w z życiu przytrafia. Mówię w trzech językach obcych, z czego jestem dumna. Zyskałam psychiczną siłę i odporność.

Jakiś czas temu zaczęłam pisać bloga W pogoni za rozumem, czyli blondynka w podróży. Opisuję tam wszelakie perypetie, które mi się przytrafiają. Mam 22 lata, mieszkałam już w trzech zupełnie różnych od siebie krajach i obiema rękami podpisuję się pod stwierdzeniem, że podróże kształcą!

Piszcie listy do emigrantek na adres polkibezgranic@agora.pl.

Zapraszamy na nasz serwis Polki Bez Granic

Partnerami akcji Polski Bez Granic są:

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.