Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Elżbietę Buk w kierunku piłki nożnej popchnął tata. Mówił: „Elka to moja nadzieja”. Ojciec zabierał 6-7-letnią Elę na stadion, stawiał na bramce, a sam brał piłkę i celował w światło bramki. Jej obrona była bardzo skuteczna. Patrycję Pełkę na bramce stawiali koledzy z podwórka. Trudno im było zaakceptować dziewczynę w osiedlowej drużynie, ale ta nie dała się z niej wyrzucić. Stawiali ją więc na pozycji, w której z ich punktu widzenia była najmniej szkodliwa. Minęło trochę czasu, zanim dostrzegli, że jest jednym z najlepszych zawodników.

Pełne pasji, choć dyskredytowane

Dziewczyny na murawie to wciąż widok, który budzi zdziwienie. Można policzyć na palcach jednej ręki, ile razu w ciągu roku w głównych sportowych serwisach podawane są informacje na temat kobiecej ligi piłkarskiej. Wiele osób nie wyobraża sobie, że kobiety grają w piłkę nożną, część ich obecność w tym sporcie ignoruje, ale nie brakuje też takich, którzy wyśmiewają. „Grają jak krowy” - polskie piłkarki nożne nieraz słyszały takie komentarze rzucane pod swoim adresem. Co innego we Francji czy w Niemczech - tam liga kobieca budzi żywe zainteresowanie. Jeżeli nawet stadiony podczas meczów nie pękają w szwach, są wypełnione przynajmniej do połowy. I jeżeli ktoś pojawia się na stadionie, to po to, by kibicować, a nie dyskredytować.

Ale dziewczynom, które grają w piłkę kopaną, nic nie jest w stanie odebrać motywacji. Są głodne sukcesów, rozwoju, nowych wyzwań. Przykład? Przed dwoma laty, w czerwcu, z inicjatywy jednej z zawodniczek, Patrycji Pełki, zawiązała się drużyna beach soccera, czyli plażowej piłki nożnej. Grupa zapalonych piłkarek, grających w II i III lidze, a także w ekstraklasie, postanowiła spróbować czegoś nowego. Beach soccer zachwycił je swoją widowiskowością. Gra na piachu jest bardziej dynamiczna niż ta na murawie, zmiany na boisku dokonują się częściej, co 2-3 minuty, czyli w trybie hokejowym. Całość wygląda też dużo efektowniej, bo sztuka polega na tym, by piłką jak najdłużej grać w powietrzu, czyli bardziej głową, kolanem niż stopą. Turnieje odbywają się późną wiosną i latem.

Lady Grembach EE Łódź.Lady Grembach EE Łódź. Fot. Paweł Kloskowski

Zawodniczki przekonały legendę polskiego soccera, trenera Jarosława Jagielskiego, by poprowadził kobiecą drużynę. Jagielski jest związany z Grembachem Łódź, jednym z najbardziej utytułowanych klubów beach soccerowych w kraju. Podjął wyzwanie, choć w przypadku trenera doświadczonego tylko w pracy z mężczyznami wymagało to wyjścia poza znane schematy pracy.

„Przekonała mnie determinacja dziewczyn, ich walka o spełnienie marzeń, chęć nauki, serce włożone w każdy trening, każdy mecz i te ogromne pokłady pozytywnej energii”

- wyjaśnia Jagielski. Tak powstała drużyna Lady Grembach Łódź.

Zaledwie po kilku tygodniach treningów piłkarki wystartowały w mistrzostwach Polski. Zajęły szóste miejsce. Były niepocieszone, bo noszą w sobie gen zwycięstwa. Wyznaczyły sobie cel na kolejny rok - zdobycie mistrzostwa.

Od samego początku ich walka toczyła się równolegle na dwóch polach. Na pierwszym, sportowym, było łatwiej, tu wszystko zależy od zawodniczek, ich przygotowania, determinacji: Nie wyszło tym razem? Będą ciężko pracować i za rok pokażą, na co je stać. Ale na drugim, finansowym, od początku było pod górkę. Mało kto chce inwestować w niszowy kobiecy sport. Gdy zawodniczki zgłaszają się do potencjalnych sponsorów, bo zwykle same o nich zabiegają, najczęściej słyszą odmowę. Ale to nie odbiera im determinacji do walki na boisku. „Dziewczyny szybko pokazały, że są zmotywowane, że chcą zdobywać wiedzę i korzystać z niej podczas meczów - nawet jeśli miałyby ponieść dodatkowe koszty związane z wyjazdami i noclegami podczas turniejów. Właśnie to jest piękno amatorskiego sportu. Zawodniczki nie patrzą na potencjalne zyski, nagrody, spływający na nie splendor czy sławę. Po prostu chcą grać” - mówi Jagielski.

Obecność drużyny w mistrzostwach Polski w 2016 r. w Gdańsku, tych na których zajęły szóste miejsce, do ostatniej chwili stała pod znakiem zapytania. Brakowało funduszy na pokrycie wpisowego, kosztów strojów, hotelu w środku sezonu turystycznego. Ostatecznie znalazł się sponsor - Laboratorium EE, które doceniło wolę walki piłkarek i od tamtej pory je wspiera. Drużyna zmieniła nazwę na Lady Grembach EE Łódź.

Dzięki sponsorowi rok później drużyna mogła wystartować w mistrzostwach Polski w Kołobrzegu. Lady Grembach jechały po zwycięstwo i wróciły z tytułem mistrzyń. Były bardzo dobrze przygotowane kondycyjnie i taktycznie, ale organizacyjne znów wiele ocierało się o prowizorkę. Jedna z zawodniczek, Myroslava Vypasniak, Ukrainka, miała przyjechać nad morze z Odessy. Dwa dni przed rozpoczęciem turnieju zadzwonił do niej trener z pytaniem, w jaki sposób planuje dotrzeć na miejsce. Gdy poznał plan jej podróży - z Odessy pociągiem do Lwowa, ze Lwowa stopem na polską granicę, potem pieszo przez granicę i „jakoś” do Przemyśla, z Przemyśla do Krakowa, z Krakowa do Łodzi, a stamtąd z koleżankami z drużyny do Kołobrzegu - Jagielski złapał się za głowę i zamówił bilety lotnicze. Ostatecznie piłkarka przeleciała 2 tys. kilometrów, choć była gotowa tułać się między poszczególnymi punktami podróży w przeddzień rozpoczęcia mistrzostw i nawet przez myśl jej nie przeszło, by się skarżyć.

Lady Grembach EE Łódź.Lady Grembach EE Łódź. Fot. Paweł Kloskowski

Dla kobiet nie ma pieniędzy

Najważniejszym turniejem tego roku jest dla Lady Grembach EE Łódź Euro Winners Cup. To beach soccerowy odpowiednik Ligi Mistrzów. Zawodniczki marzą, by wziąć w nim udział - dla drużyny, która jest mistrzem Polski udział w takim turnieju to naturalna ścieżka rozwoju. Jednak wyjazd wciąż jest niepewny. Euro Winners Cup odbywa się w portugalskim Nazare. Koszt udziału jednej zawodniczki wynosi 4 810 zł (bilet lotniczy, noclegi i wyżywienie, transfery na lotnisko i z lotniska, ubezpieczenie, koszt dwóch kompletów strojów meczowych, strój treningowy, dres i buty, woda). Na turniej powinno pojechać12 piłkarek. W sumie to 59 220 zł. Do tego dochodzą koszty wyjazdu trenera drużyny oraz sztabu technicznego, przede wszystkim lekarza fizjoterapeuty oraz trenera przygotowania fizycznego. W idealnej sytuacji drużyna powinna mieć szansę na odbycie dodatkowego zgrupowania oraz przynajmniej dwudniowego treningu na jedynej w Polsce hali z piaskiem w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale. Łączny koszt oszacowano na 78 750 zł.

Ponieważ drużyna nie dysponuje takim budżetem, uruchomiono publiczną zbiórkę na portalu Zrzutka.pl - w dobie internetu i mediów społecznościowych to naturalne źródło finansowania wielu inicjatyw.

Z minimalnej kwoty 59 220 zł do chwili, gdy powstaje ten tekst, udało się uzbierać ... 886 zł.

Zbiórka jest mało popularna, bo dyscyplina jest niszowa, zawodniczki są kobietami, w dodatku zamiast opowiadać łzawe historie w mediach, każdego dnia ciężko pracują na treningach. A treningi w Lady Grembach EE Łódź łączą z treningami w swoich macierzystych drużynach tradycyjnej piłki nożnej (często w innych miastach) oraz ze studiami lub pracą zawodową.

Sytuacja Lady Grembach EE Łódź pokazuje, jak trudna jest sytuacja sportsmenek w Polsce. Zawodniczki pełne pasji i determinacji, ale przede wszystkim bardzo utalentowane, często muszą rozmieniać się na drobne (na własną rękę szukać sponsorów, pracować zawodowo), by móc uprawiać sport. Sportowe związki ich nie wspierają, czego przykrym przykładem jest stosunek PZPN do kobiecej ligi - 80 proc. budżetu przeznacza na męską tradycyjną piłkę nożną, pozostałe 20 proc. na wszystkie inne dyscypliny (kobieca piłka to kolejny margines z tych 20 proc.).

Tak, zawodniczki Lady Grembach EE Łódź są skłonne płacić z własnej kieszeni, by grać, wygrywać, zdobywać tytuły. Ale czy mistrzynie Polski nie zasługują na więcej niż kilkaset złotych zebranych w publicznej zbiórce?

WESPRZYJ DRUŻYNĘ LADY GREMBACH EE ŁÓDŹ I POMÓŻ JEJ POJECHAĆ NA EURO WINNERS CUP

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.