Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Kilka lat temu nazwała Pani Polki "szyitkami", gdyż "one mają zasłonięte ciała, ale dziurę na oczy. My chodzimy w bikini, a oczy zasłaniamy sobie same. Nie chcemy widzieć pewnych rzeczy". Odsłoniłyśmy te oczy?

Ile rzeczy powiedziałam do siebie i Polek przez lata... Ostatnio napisałam na Facebooku do sióstr hipokrytek, bo to już wyższy poziom niż szyitki. Wtedy to były formy zewnętrzne, więc mówiłam o bikini, teraz to się przeniosło na mental. I nawet nie widzimy, co się z nami stało.

Co się stało? Nie zmądrzałyśmy przez lata?

Zostałyśmy przerobione. To głębsza sprawa dotycząca przeszłości, choć rozmawiamy tu i teraz - także o Czarnym Piątku. Te bardzo palące historie dotyczące Czarnego Piątku, które dzieją się dziś, mają o wiele rozleglejsze korzenie.

Mamy setną rocznicę uzyskania praw wyborczych. Może zacznijmy sto lat temu. Tam często sięgają zwolennicy zaostrzenia ustawy i przeciwnicy feministek, którzy mówią: macie prawa wyborcze, czego wam jeszcze brakuje. Siedźcie cicho.

Nie wiem nawet, jak reagować na takie stwierdzenia. Rozmowa zakłada logikę, a tu logiki brak. Oni już wypadli z kręgu naszej zachodniej cywilizacji i prawa rzymskiego oraz związanych z nimi pojęć prawdy i kłamstwa. Kiedy Cyceron osądził Katylinę, nie dał mu szans na proces, Rzymianie mu tego nie zapomnieli. Wygnali go za to, że złamał prawo. My cywilizacyjnie już jesteśmy poza tym kręgiem. Parę dni temu, gdyby ktoś miał jeszcze jakiekolwiek złudzenia, katolicki ksiądz życzył papieżowi śmierci. O ile znam się na religii, to w chrześcijaństwie nie czarnej magii, nie życzy się śmierci.

Mamy do czynienia z pogaństwem i barbarzyństwem.

Nie możemy wymagać od Polek, kobiet, więcej niż od mężczyzn. Choć wymagamy, bo we wszystkim, co robimy, musimy starać się dwukrotnie bardziej, żeby dorównać facetom.

"Polska jest kobietą", brzmiało wymyślone przez Panią hasło.

To nie było tylko hasło. Miało pokazać, że to, jak traktowane są kobiety, świadczy o tym, jak traktowana jest demokracja w Polsce. Nie ma już u nas prawa ani demokracji, a kobiety są zarzynane na ołtarzu czarnej mszy. Bo ja tego nie uważam już za chrześcijaństwo. To czarna msza, a kobiety są składane w ofierze.

Z jakiej okazji jest ta ofiara?

1050 rocznica chrztu Polski. Biskupi zapowiedzieli dwa lata temu, że z tej okazji żadne dziecko nienarodzone już nie zostanie zabite w Polsce.

Normalny człowiek w Europie ma zagwarantowane prawa rozrodcze. Może decydować, czy chce być w ciąży, czy nie. W Polsce tego prawa nie mamy. A przecież nie jesteśmy kobietami kleru, oni żyją w celibacie. To jest tak, jakby napadło nas jakieś plemię. Gwałci chłopców w seminariach, kleryków, i rości sobie prawa zwycięzców do ciał tutejszych kobiet. Tak postępowali ze Słowianami Awarowie. Sezonowo wracali, by spać z kobietami i córkami Słowian, posilić się i przetrwać zimę. Na wojnie Słowianie byli ich żywą tarczą. Tak było w prehistorii traktowane słowiańskie bydło przez barbarzyńców. Ale my jesteśmy demokracją.

„Co by było, gdyby kobieta odmówiła powinności macierzyńskiej. Nie byłoby nas tutaj” – stwierdził Marek Jurek. „Aborcyjna frazeologia jest nie w obronie kobiet, ale w obronie nieuporządkowanego życia seksualnego mężczyzn" – to Robert Winnicki. Takie padają argumenty.

Dlaczego oni nie złożą ofiary? Wielokrotnie proponowałam – niech obetną sobie jaja, swoje własne sacrum, jak mówi nasz minister zdrowia. Po co komuś w celibacie taki dodatkowy narząd i pokusa. Robią to czciciele bogini Kali, zrobił to Orygenes. To jest ofiara godna kapłana, a nie składanie kobiet. Czarny piątek jest między innymi reakcją na ich czarną mszę odprawianą w Polsce.

Od 1993 roku język Kościoła wszedł w społeczeństwo, do szkół, do przestrzeni publicznej – i mamy tego efekty.

Z tego, co Pani mówi, wynika, że wobec tego jesteśmy skazani.

To jest pytanie, czy mamy z tym problem, czy jesteśmy skazani. Ta walka w Polsce trwa od 300-400 lat. Mamy lenistwo umysłowe, pogardę dla intelektu i pójście w objęcia Kościoła. Od bardzo dawna nie mieliśmy w Polsce normalnej sytuacji i dialogu.

Co mamy?

Lęki, ograniczenia i resentymenty, czyli to, na czym gra PiS. Plus samozadowolenie, czyli zabójczą mieszankę.

To czyni z Polski wyjątkowe, w pewnym sensie, społeczeństwo w Europie?

Myślę, że tak. Mając komunistyczną przeszłość, odżegnujemy się od niej, jednocześnie licząc na totalitarne zbawienie. Stąd ciągota do autorytaryzmu podszytego religią. Demokracja, z której PiS szydzi, jest procesem zmian, nie zabetonowaną dyktaturą. Wygrana PiS, obalenie demokracji zabrały nam szansę na zmianę. Dlatego cieszy, że studenci, mający uniwersytet ścianę w ścianę z prezydentem, który zachowuje się jak łamiący prawo namiestnik, protestują. Do tej pory ich bierność mnie zdumiewała. To dobry sygnał.

Z ostatních badań wynika, że podczas gdy w Europie trwa odwrót od Kościoła katolickiego, w Polsce jest najwyższy odsetek wierzących.

Szantaż metafizyczny – pójdziesz do piekła, nie pochowam twoich bliskich na cmentarzu – robi swoje. Jesteśmy zaszantażowani. Nie znamy innych wartości, żeby mieć odwagę, by powiedzieć „nie“. Skąd ci ludzie mają brać odwagę, skoro na naszych oczach legalne rzeczy – jak konstytucja – zostały zniszczone.

Już raz wygraliśmy z ideologią. Nie sądzi Pani, że teraz znowu budzi się społeczeństwo obywatelskie?

Budzimy się jak śpiący rycerze z z legendy. Oni mogli spać, królestwa trwają, demokracja nie. Ją trzeba ciągle zmieniać i o nią dbać, nie zasypiać, nie zamulać sobie mózgu hipokryzją znieczulającą na real. Napisałam list „Do sióstr hipokrytek” w sprawie aborcji. Dlaczego jesteście przeciwko niej, a jednocześnie protestujecie przeciwko zaostrzeniu? Dlaczego przyjmujecie punkt widzenia własnych oprawców i narzucacie go innym kobietom? Albo wybieracie ideologię i bronicie płodów w każdej postaci - warzywa, z gwałtu - albo trzeźwo myślicie logiką i odrzucacie postawę na pół gwizdka, bo ośmiesza rozum.

To hipokryzja?

Tak. Poświęcamy tyle czasu na patrzenie w lustro, a nie widzimy w nim własnej twarzy, tylko maski i grymasy.

Albo wszystko, albo nic?

Opowiadamy bzdury, że jesteśmy tylko przeciwko zaostrzeniu, ale na brak wolnego wyboru to my się zgadzamy. Na jakiej podstawie? Na jakiej podstawie używamy środków antykoncepcyjnych, skoro Duch Święty jest przeciwko nim i z jego powodu nie powinno przerywać się ciąży?

Sugeruje Pani, że powinnyśmy przyjąć postawę – cytuję za pani Facebookiem - erotyczno-patriotyczną: „Przestraszona Polka z głową w piasku jak struś. Bez prawa głosu i dupą zadartą do Nieba"?

Tak uważam. Brak wpycha nas w brednie hipokryzji i ośmiesza. Albo myślimy logicznie – do końca – i nie zatrzymujemy się w wygodnej hipokryzji, albo nie idźcie na Czarny Protest.

Jeśli nie możecie powiedzieć do końca „nie“, nie idźcie, hipokrytki. Nie macie argumentu.

Nie pozwalacie na wolność innym kobietom, ukrywając się za „dobrocią” i współczuciem dla nienarodzonych. Kościół powie: przecież dziecko z gwałtu to zdrowe dziecko. Dlaczego nie masz rodzić zdrowego dziecka? Hipokryzja jest życiem w szarej strefie moralności. Mówienie o wartościach jest tak płynne jak mówienie o chmurach. Dlatego rozmawiajmy logicznie. Przemyśl: czy chcesz widzieć rzeczywistość, czy schować głowę w piasek i wystawić dupę do góry. Panu Bogu zakaz aborcji, a diabłu przerwanie jej z powodu wad genetycznych płodu lub gwałtu. Dlatego tak trudno w dyskusjach z pro-life zająć sensowne stanowisko, bo oni mają konsekwentne poglądy, a po stronie wolności wyboru bardzo często jest to założenie - kompromis aborcyjny jest OK. Żeby mówić rozsądnie, trzeba od razu stanąć po stronie wolności wyboru - aborcja jest OK, a nie być może. W innym przypadku Kaja Godek rozłoży cię w dyskusji, tak jak to zrobiła ostatnio z Moniką Olejnik i posłanką Nowoczesnej [Joanną Scheuring-Wielgus]. One musiały się bronić i atakować, a ona punktowała je i emanowała  pewnością siebie. Za nią stała konsekwencja wyboru, za nimi chwiejność argumentacji, ponieważ nie można trochę być za wolnością wyboru, a trochę nie. To nielogiczne.

W tej chwili trwa walka o resztki normalności. To za mało?

Resztki. Nie liczą się prawa człowieka w sprawach ewidentnych, łamanie konstytucji, a co dopiero, jeśli chodzi o mniej wymierne paragrafami wartości. Przecież prezydent i prezes, który rządzi Polską, obaj powiedzieli, że chcą absolutnego zakazu aborcji i czekają, by go zatwierdzić. Ten system to oprawca kobiet, a my mamy jeszcze szansę wychodzić masowo na ulicę.

Niedługo mówienie o prawach rozrodczych przestrzeganych w UE będzie u nas karane jako namawianie do aborcji.

Wychodzić i liczyć, że rząd się wycofa, przestraszy, jak w 2016 roku?

Kaczyński się niczego nie boi, on tylko kalkuluje. Politycy – gangsterzy – podejmą decyzję bez nas.

To dlaczego idzie Pani na marsz?

Bo jest bardzo ważny z wielu powodów. Wtedy odstraszyłyśmy polityków na jakiś czas od zmiany prawa, ale nie od idei.

Normalna demokracja to żywy organizm, który się zmienia, a oni traktują Polskę jak trupa, którego trzeba zmieścić do tej trumny.

Piłujemy nogi albo głowę, żeby upchnąć. Ale to nie znaczy, że mamy się poddać. Pokazujemy na ulicach, że społeczeństwo demokratyczne istnieje. Demokracja już nie, ale my tak i się nie damy. Mimo wszystko jesteśmy jeszcze w Europie i za normalnością. Chociaż europejska normalność stała się w Polsce lewactwem.

Nie liczę, że Czarny Protest przekona PiS, tak jak ofiara nie ma szans w łapach gangsterów. Ale mamy szansę na zachowanie godności i normalności. Po to idę, bo jestem normalna. Poczuć siłę normalności, która kiedyś odbuduje demokrację.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.