Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Referendum w sprawie aborcji zapowiedział irlandzki rząd. Ma odbyć się w maju lub czerwcu przyszłego roku.

Na mocy irlandzkiej konstytucji i słynnej „ósmej poprawki” wprowadzonej w 1983 r. życie płodu jest równe życiu matki. Oznacza to, że ani jego uszkodzenie, ani nawet gwałt nie dają kobiecie prawa do usunięcia ciąży. Aborcja jest legalna w tylko jednym wypadku - i to dopiero od 2013 r. - gdy zagrożone jest życie matki. Za wzięcie pigułki aborcyjnej Irlandka może trafić do więzienia nawet na 14 lat (sic!).

Aktywistki działające na rzecz zalegalizowania aborcji chcą całkowitego uchylenia "ósmej poprawki". O referendum w tej sprawie zabiegają co najmniej od początku lat 90. Fakt, że wreszcie dojdzie ono do skutku, już jest zwycięstwem. Ale zwycięstwo może być pełne.  Czasy, gdy Irlandczycy wiernie podążali za głosem Kościoła katolickiego, minęły. Nagłośnione przypadki pedofilii wśród księży podważyły autorytet Kościoła i w kraju kojarzonym przez lata z konserwatyzmem coraz częściej wygrywa lewicowy duch wolności. Największym tego dowodem jest zalegalizowanie małżeństw jednopłciowych, co stało się w 2015 roku, także z woli obywateli wyrażonej w drodze referendum.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.