Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Długa jest lista rzeczy, których nie mogą robić saudyjskie kobiety. Nie mogą prowadzić samochodu. Nie mogą uczestniczyć w pogrzebach swoich bliskich. Nie mogą swobodnie korzystać z opieki medycznej, bo w większości wypadków wymagana jest zgoda opiekuna - ojca, męża, a nawet syna - by lekarz w ogóle podjął się leczenia. Już sam fakt istnienia kogoś takiego jak opiekun wskazuje miejsce kobiety w społecznej hierarchii. Wedle wszelkich rankingów Arabia Saudyjska jest w czołówce państw, w których kobiety mają najgorsze życie i najmarniejsze perspektywy. I nawet deklaracja saudyjskiego ministra edukacji, który ogłosił przed kilkoma dniami, że od przyszłego roku szkolnego w publicznych szkołach zostaną wprowadzone zajęcia wychowania fizycznego dla dziewczyn, niewiele tu zmieni. Choć trzeba przyznać, że w kraju, w którym kobiety jeszcze do niedawna w ogóle nie mogły uprawiać sportu, jest to zmiana bardzo doniosła.

W Arabii Saudyjskiej od czasu rewolucji islamskiej, czyli od 1979 roku, rzeczywistość jest bardzo binarna. Większość rzeczy jest albo męska (częściej), albo żeńska, bardzo rzadko wspólna dla obu płci. W tym świecie muskulaturę ciała zarezerwowano dla panów. Uznano, że mięśnie nie pasują do kobiety, że stanowią zagrożenie dla jej kobiecości. To, komu i czemu faktycznie zagrażają kobiece mięśnie, to inna kwestia, ale faktem jest, że przez kilka ostatnich dekad sport był dla saudyjskich kobiet owocem zakazanym. Jeśli go uprawiały, uchodziły za nie lada buntowniczki i robiły to na własną odpowiedzialność.

Skrajnie restrykcyjne przepisy zaczęto metodą mikrokroczków „łagodzić” w ciągu ostatnich lat. Np. dopuszczono w sumie sześć saudyjskich sportsmenek do udziału w dwóch kolejnych letnich olimpiadach - w Londynie (2012) i w Rio de Janeiro (2016).  W 2013 r. zezwolono na wprowadzenie zajęć sportowych dla dziewczyn w prywatnych szkołach, co, owszem, otworzyło drogę do jakiejś aktywności fizycznej dziewczynkom, ale tylko tym wywodzącym się z elit. Wszystkie te decyzje miały jednak charakter pokazowy, a ich celem było głównie łagodzenie nastrojów i uciszenie krytycznych głosów dobiegających z zachodniego świata (np. tych przed olimpiadą w Rio - dowiedz się więcej TUTAJ).

Deklaracje ministra na razie są bardzo ogólnikowe. Wskazują termin nowych regulacji - przyszły rok szkolny, precyzują, że zajęcia będą zgodne z zasadami szariatu, ale już np. nic nie mówią o tym, jakie dyscypliny sportu  zostaną wprowadzone i z jaką częstotliwością będą odbywać się lekcje. No i najważniejsze - kto miałby prowadzić takie zajęcia - przecież na kierunkach kształcących nauczycieli wychowania fizycznego nie ma kobiet.

Niezależnie od wszystkiego przed saudyjskimi dziewczynkami otwiera się nowa perspektywa. Sport rozwija wiele cech, takich jak waleczność, wytrwałość, poczucie mocy. Być może dziewczynki wychowywane w bardziej sportowym duchu, gdy dorosną, zechcą wykorzystać te cechy także poza halą sportową.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.