Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Średni koszt zorganizowania ślubu i wesela w 2016 roku to 27 tys. funtów poza Londynem i 38 tys. funtów w samym Londynie. Ale niektóre pary wydają ledwie część tej kwoty i uważają, że ich ślub też jest wyjątkowy.

Katherine Varley (33 lata) poślubiła Josha (31 lat) w sukience za 40 funtów, którą kupiła w sieciówce. Poznali się w szkole, w której oboje pracowali. Josh był akurat na australijskiej wizie pracowniczej, więc żeby uniknąć rozłąki, pobrali się pół roku później, mając do dyspozycji budżet w wysokości 5 tys. funtów.

Po ceremonii zaślubin udali się do lokalnego pubu, w którym zarezerwowali miejsca dla 70 gości. Żeby zaoszczędzić, włączyli swoją rodzinę i przyjaciół w przygotowania. Przyjaciel rodziny upiekł tort, kuzyn robił zdjęcia. Inny przyjaciel kupił kwiaty, a przyszli nowożeńcy sami zrobili zaproszenia i kartki z podziękowaniami.

- Byłam świadkiem na ślubie bliskich przyjaciół, którzy mieli znacznie większy budżet niż my. Zszokowało mnie, jak takie wesele może wykończyć finansowo. Oczywiście byli olśniewający, a wesele wspaniałe, ale taki budżet mógłby być równie dobrze wkładem własnym na mieszkanie!

Średnia cena sukienki spadła o 25 proc. w porównaniu z rokiem poprzednim: z 1329 funtów do 832 funtów - według sklepu internetowego Lyst. Pierścionki zaręczynowe kosztują o 19 proc. mniej niż 10 lat temu. Sukienki ślubne zaczęły się pojawiać w znanych sieciówkach, takich jak Topshop, Dorothy Perkins czy Asos.

Karen Whybrow, właścicielka butiku z modą ślubną w stylu vintage Rock the Frock, uważa, że pary odchodzą od tradycji i dążą do tego, by ślub bardziej odzwierciedlał ich osobowości i nie kosztował ich przy tym fortuny.

- Jestem w branży od sześciu lat, wszystko się diametralnie zmieniło. Panny młode stały się większymi indywidualistkami, odcinają się od tradycji - podsumowuje. Zauważyła również, że panny młode nie potrzebują już finansowego wsparcia rodziców. Same płacą za suknie ślubne. - Może rodzice zapłaciliby, gdyby miały po dwadzieścia lat, ale przyszłe panny młode coraz częściej są przed trzydziestką i mają już na koncie własną karierę.

- Nawet najbogatsze pary młode z pokolenia milenialsów nie chcą, by ich ślub był spektaklem - mówi Sarah Haywood, jedna z najbardziej wpływowych planerek ślubnych na świecie, która na swojej liście klientów ma arystokratów czy takie nazwiska jak Mariah Carey czy Jennifer Lopez. - Milenialsi są bardziej skupieni na doświadczaniu, a nie na pokazywaniu się. To znaczna różnica w porównaniu z tym, jak to wyglądało 10 lat temu. Młodzi skupiają się na jakości jedzenia, picia, atmosferze imprezy weselnej - jest to dla nich równie ważne jak to, jak wyglądają - podsumowuje.

Źródło: BBC

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.