Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

#18LatWysokichObcasów

Wkrótce "Wysokie Obcasy" będą obchodzić 18. urodziny. Chcemy tę okazję świętować z dziewczynami, które mają tyle lat co my, i sprawdzić, czy patrzymy na świat tak samo. Dlatego dziś oddajemy głos 18-latkom.

Zapytałyśmy je, co sądzą o karmieniu piersią w miejscach publicznych.

W Wielkiej Brytanii Dzień Matki obchodzony jest 26 marca. Z tej okazji agencja reklamowa Mother London umieściła na dachu jednego z londyńskich biurowców gigantyczną, dmuchaną pierś. Projekt jest manifestem popierającym karmienie piersią w miejscach publicznych. Ma być hołdem dla wszystkich matek, które kiedykolwiek zostały upokorzone lub zawstydzone dlatego, że karmiły dziecko na ławce w parku czy centrum handlowym.

"Trudno uwierzyć, że w 2017 roku w Wielkiej Brytanii matki wciąż czują się obserwowane i oceniane za to, że karmią w miejscach publicznych butelką czy piersią – czytamy na blogu agencji. - Naszym projektem chcemy uczcić prawo każdej kobiety do decydowania o tym, jak i gdzie będzie karmić swoje dziecko – bez poczucia winy i zażenowania". Idea promowana jest w internecie tagiem #FreeTheFeed (Oswoić karmienie).

Martyna: "Szczerze mówiąc, nie widzę w tym nic złego, dopóki ma to charakter subtelny i nie robi się z tego sensacji. Jeśli dziecko jest głodne, to dlaczego nie można go nakarmić w miejscu publicznym? Z pewnością nie powinno się źle myśleć o tych kobietach, wypraszać ich z instytucji czy komentować w jakikolwiek sposób. Nic, co ludzkie, nie jest nam obce. Nie rozumiem, dlaczego tak wielu ludziom to tak przeszkadza".

Wiktoria: "Moim zdaniem karmienie piersią w miejscach publicznych jest czymś całkowicie naturalnym. Nie rozumiem, dlaczego miałoby to wzbudzać jakiekolwiek kontrowersje, szczególnie że w Polsce kładzie się taki duży nacisk na politykę prorodzinną – 500+ czy na przykład chęć całkowitego zakazu aborcji ze względów religijnych. Czyli z jednej strony rodzić trzeba, ale z drugiej - nie powinno się potem wychodzić z domu, by przypadkiem nikogo nie zgorszyć?

Jest to moim zdaniem absurdalne. Tym bardziej że wszędzie w mieście otaczają nas billboardy ze zdjęciami kobiet w bikini lub bieliźnie i to akurat nikogo nie gorszy

Barbara: "Kampania Mother London jest dowodem kobiecej solidarności. Umieszczenie na dachu budynku nagiej piersi jest swoistym hołdem dla wszystkich kobiet i nawołaniem do tego, by nie wstydziły się karmić w miejscach publicznych. Myślę, że dla żadnej z matek karmienie dziecka na ławce w parku czy w centrum handlowym nie jest komfortowe. Ale skoro w danym momencie nie mają możliwości udania się w bardziej ustronne miejsce, są zmuszone karmić w miejscu publicznym. Przeciwnicy tego zjawiska powinni zrozumieć, że nie zawsze jest to wybór, a czasem konieczność".

Matylda: "Wydaje mi się, że debata publiczna związana z karmieniem piersią jest bez potrzeby nieustannie rozdmuchiwana. Ścierają się w niej dwa skrajne światopoglądy. Z jednej strony pruderyjne, konserwatywne środowiska wyolbrzymiają problem i stawiają opór publicznemu wystawianiu piersi. Z drugiej - kobiety bronią swoich praw do karmienia niezależnie od okoliczności. Kwestią, którą trzeba wziąć pod uwagę, mówiąc o tym problemie, jest reakcja społeczeństwa na widok kobiety karmiącej. Istnieją pewne ogólnie przyjęte normy, których nie należy łamać, a robiąc to, trzeba być przygotowanym na negatywne komentarze. Karmienie piersią powinno zależeć od okoliczności. Nie uważam za stosowne, by karmiące matki ośmielały się, kompletnie bez wahania, obnażać pierś m.in. podczas podniosłych uroczystości, na które zaproszenie otrzymują osoby trzecie. Nie chodzi mi o to, co sobie inni pomyślą, ale moim zdaniem karmienie dziecka jest czynnością intymną. To moment, gdy między dzieckiem a matką nawiązuje się głęboka relacja, dlatego wymaga warunków komfortowych. Te nie wykluczają miejsc publicznych. Chyba każdy z nas widział kiedyś na bocznej ławce w parku kobietę, która karmiła. O ile nie była to ostentacyjna pokazówka w celu utarcia nosa hejterom, nikomu pewnie nie przeszkadzała. W parkach każdy ma wystarczającą przestrzeń, aby nie przeszkadzać kobiecie i aby kobieta nie przeszkadzała jemu. Ludzie powinni zdawać sobie sprawę z tego, że małe dzieci funkcjonują jak w zegarku i to ich potrzeby determinują w znacznej mierze tryb życia dorosłych".

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.