Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś jest „tygodnica” protestu przeciwko reformie edukacyjnej, którą MEN chce wprowadzić w życie już od września 2017 r. Związek Nauczycielstwa Polskiego wziął do stolicy nauczycieli, tam dołączyli do nich członkowie samorządów oraz rodzice.

Uczestnicy boją się przede wszystkim chaosu w szkole spowodowanego nadzwyczajnym tempem przeprowadzenia reformy. Upór MEN, by gimnazjum przestało istnieć już za 10 miesięcy, gwarantuje, że przynajmniej część podstawówek nie zdąży porządnie przygotować budynku, kadry i materiałów. Ucierpią przede wszystkim dzieci chodzące dziś do klasy szóstej lub będące obecnie w gimnazjum.

Jak to zwykle bywa w nowej rzeczywistości polityczno-medialnej, doniesienia na temat frekwencji tej demonstracji są bardzo rozbieżne. Media publiczne podają 15 tys. uczestników, "Gazeta Wyborcza" - 30 tys., a prezes ZNP - 50 tys.

Justyna Suchecka, dziennikarka "Gazety Wyborczej" specjalizująca się w edukacji, nazwała ten protest przewrotnie świętem szkoły [czytaj]. Zaprosiłam ją do siebie na fotel, by dowiedzieć się, co to święto oznacza.

Z wideowywiadu dowiecie się:

Co wynikło z demonstracji przeciw reformie 19 listopada 2016 r.?
Czy jest jeszcze jakaś nadzieja na zatrzymanie reformy?

W tych niepewnych czasach dla edukacji nie pomagają postprawdy o reformach w Finlandii, które krążą ostatnimi czasy po Facebooku. W moim bąbelku informacyjnym pojawił się w minionym tygodniu ten news z agregatora miłych wiadomości pt. "Bright Side". W tytule [zobacz] widnieje sensacyjna informacja, że szkoły w Finlandii rezygnują ze wszystkich tradycyjnych przedmiotów typu fiński, matma i historia!

Bardzo mnie to zainteresowało, ale zanim przypięłam tę ciekawostkę do swojej ściany, sprawdziłam, co piszą inne źródła, i odkryłam, że to nieprawda. Wnikliwy materiał w "The Washington Post" [czytaj] i "The Economist" [czytaj] przedstawia sytuację opartą na faktach.

Faktycznie Finlandia ma rewelacyjny system edukacyjny i najlepsze wyniki w międzynarodowych testach wiedzy uczniów.

Faktycznie w styczniu tego roku wprowadzono kolejną reformę tego systemu i faktycznie zawiera ona moduły interdyscyplinarne/fenomenowe.

Ale nieprawdą jest, że te moduły zastępują tradycyjne przedmioty.

Z wideowywiadu dowiecie się:

Co faktycznie Finlandia zmieniła w swojej podstawie programowej w sierpniu tego roku?
Jak ta reforma ma się do obecnego programu polskich gimnazjów? 

Dopełniając rozmowę o gimnazjalistach, warto się pochylić nad samymi zainteresowanymi. W dzisiejszym wydaniu "Wysokich Obcasów" jest wywiad Agnieszki Jucewicz z Barbarą Arską-Karyłowską pt. „Złe dzieci”. Ekspertka jest psychoterapeutką dzieci i młodzieży z Laboratorium Psychoedukacji. Agnieszka pyta o specyfikę psychofizyczną dzieci między 11. a 14. rokiem życia pod kątem analizy młodych bohaterów nowego filmu „Plac zabaw”. Jednak z wywiadu wyłania się też sporo cennej wiedzy dla wszystkich rodziców z dziećmi w tym wieku.

Wyławiam ten materiał z sieci z dwóch ważnych powodów.

Po pierwsze, pani psycholog rozgrzesza mnie z tego, że nigdy w życiu nie pójdę na ten ani żaden inny film pokazujący okrutną krzywdę wyrządzaną dzieciom. Przemoc wobec bezbronnych jest jedną z tych rzeczy, których nie jestem w stanie udźwignąć i nie uważam, by takie doświadczenia wnosiły cokolwiek wartościowego w moje życie.

A pani psycholog ostrzega, że ten film jest dokładnie z gatunku grającego na emocjach, ale niestety niewyjaśniający, dlaczego takie zdarzenie mogło mieć miejsce. Za to podsuwa społecznie niebezpieczne uproszczenie, że to biedne, „patologiczne” rodziny produkują „dzieci morderców”, co nie jest i nie może być prawdą.

Z rozmowy dowiadujemy się, jak złożone są okoliczności wpływające na złe zachowanie dzieci, na rozwój ich empatii i odruchów buntowniczych. Dowiadujemy się także, jakiego rodzaju wsparcia trudniejsze dzieci potrzebują od rodziców i od szkoły.

Drugi wątek, za który jestem wdzięczna, dotyczy wrażliwości dzieci w wieku około 12 lat. Niżej cytat z wywiadu chwytający za serce rodziców dzieci tzw. trudnych, w wieku gimnazjalnym.

Gdy dzieci mają 12 lat, nie bardzo wiedzą, kim są. Dopiero zaczynają szukać swojej tożsamości. I to jest bardzo ładnie w tym filmie pokazane, symbolicznie. Okres między 11. a 13. rokiem życia jest rzeczywiście szczególny. To moment przejścia. Przestaje się już być dzieckiem, a jeszcze nie jest się nastolatkiem, a tym bardziej dorosłym. Człowiek jest wtedy bardzo chwiejny emocjonalnie i psychicznie. Kruchy. Łatwo na niego wpłynąć i nawet małe, pozornie błahe rzeczy mogą zmienić tor jego życia

Polecam ten wiele wnoszący wywiad Agnieszki Jucewicz w dzisiejszym wydaniu "Wysokich Obcasów", by lepiej zrozumieć, czego potrzebują od nas nasze dobre dzieci w tych złych czasach niezwykłej niepewności szkolnej. Czytaj tutaj.

Demonstrujcie swój sprzeciw, szanujcie nauczycieli i wspierajcie swoich wczesnych nastolatków! A ja przeczytam dla Was cały internet.

 

 

 

 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.