Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

O czarnym proteście i poniedziałkowym strajku napisały już zagraniczne media. Sytuację w Polsce wytłumaczył anglojęzycznym czytelnikom "Wall Street Journal" czy "The Guardian" , a o roli internetu w walce o prawa kobiet pisał też Buzzfeed. O "Stop aborcji" i protestach można było też przeczytać w niemieckim "Die Zeit" czy fińskiej gazecie "Helsingin Sanomat".

Za rozpropagowanie tego tematu za granicą zabrały się też indywidualne osoby. Gabi Rowson nagrała minutowe wideo "Polskie średniowieczne prawo aborcyjne", w którym tłumaczy po angielsku to, co może czekać kobiety, jeśli zostanie wprowadzone nowe prawo aborcyjne.

 

Filmik jest czarno-biały. Dziewczyna stoi na tle ściany, na której powieszonych jest kilka wieszaków. Ma rozmazany makijaż i smutną minę. Nic nie mówi, mało się rusza. W rytm kościelnych dzwonów przewraca plansze z napisami dotyczącymi proponowanych zmian dotyczących prawa aborcyjnego w Polsce. "Kobiety mogą być skazane nawet na 5 lat więzienia, jeśli ustawa przejdzie. Nawet w przypadku gwałtu czy kazirodztwa" - można przeczytać na jednej z plansz. "Polskie statystyki dotyczące gwałtów wyglądają bardzo źle. Wiele przestępstw nie jest zgłaszanych, a gwałciciele zwykle nie są skazywani. To prawo oznacza, że mężczyźni będą gwałcić kobiety, a kobiety będą zmuszane do rodzenia lub - jeśli zdecydują się na aborcję - na więzienie" - można przeczytać na kolejnej planszy. "To przemoc przeciwko kobietom" - apeluje Rowson.

W wielu miastach na całym świecie odbywają się też protesty. W Pradze, Wiedniu czy Londynie już spotkały się osoby solidaryzujące się z polskimi kobietami, ale planowane są też następne spotkania. Tak opisywała protest w Londynie Mary McGill dla brytyjskiej edycji VICE. Jest 16, stoję z blisko dwustoma osobami protestującymi przed ambasadą Polski w Londynie. Większość z nich ubrana jest na czarno, co symbolizuje "czarny protest". "Jesteśmy w żałobie" - mówi aktywistka Paulina "Poli" Palian. "To prawo nie dotyczy tylko aborcji. Rząd i Kościół chcą zabrać edukację seksualną (w tej chwili już bardzo okrojoną) ze szkół. Pigułka "dzień po" ma zniknąć. Już wcześniej była ona bardzo trudno dostępna, teraz będzie gorzej" - dodaje. Sobotni protest w Londynie to nie wszystko, planowanych jest wiele innych akcji,np. "czarny bieg" w solidarności z Polkami przeciwko "Stop aborcji".

W poniedziałek odbędą się też manifestacje w Budapeszcie, Sztokholmie, Reykjaviku, Berlinie czy Kopenhadze. Na każde z tych wydarzeń na Facebooku zapisało się po kilkaset osób. W bardziej oddalonych od Polski krajach: w Chinach (Szanghaj), USA (Waszyngton) czy Kanadzie (Vancouver) też organizują się Polacy i inni, którzy nie zgadzają się na takie traktowanie kobiet w Polsce. Tam planowane są mniejsze zgromadzenia, ale organizatorzy chcą chociaż zrobić sobie grupowe zdjęcia w czarnych ubraniach, żeby pokazać solidarność.

Coraz to nowe miasta dołączają do protestu. Listę wszystkich planowanych akcji w Polsce i na świecie można znaleźć na stronie strajku na Facebooku

Sytuacja kobiet w Polsce przyciągnęła też uwagę europarlamentarzystów. Dwie frakcje w PE (Socjaliści i frakcja Zjednoczonej Lewicy Europejskiej) zgłosiły wniosek o przeprowadzenie debaty plenarnej w sprawie przestrzegania praw kobiet w Polsce. Taka debata może się odbyć w pierwszym tygodniu października.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.