Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Decyzja Sejmu o skierowaniu projektu ustawy całkowicie zakazującej aborcji do dalszych prac przy jednoczesnym odrzuceniu projektu komitetu Ratujmy Kobiety już przy pierwszym czytaniu wywołuje sprzeciw tysięcy kobiet w całej Polsce. Swoje stanowisko głośno wyrażają również znani i - mniej lub bardziej - lubiani. Z lewa i (co ciekawe) z prawa.

Swój głos w kwestii aborcyjnej wyraziła nawet Marta Kaczyńska . Na łamach tygodnika "wSieci" napisała, że:

Wprowadzenie całkowitego zakazu przerywania ciąży to rozwiązanie iluzoryczne, skazujące wiele kobiet na aborcyjne podziemie, a także nierzadko sprowadzające bezpośrednie niebezpieczeństwo dla ich zdrowia i życia, co w przypadku matek mających już dzieci należy uznać za rozwiązanie zwyczajnie okrutne wobec rodzin

Ciekawe, czy Marta Kaczyńska wesprze akcję #czarnyponiedziałek i w poniedziałek 3 października weźmie sobie wolne od wszelkich obowiązków.

O co chodzi?

Zaczęło się dawno temu i bardzo daleko, bo w Islandii. W 1975 roku 90 proc. islandzkich kobiet - w geście sprzeciwu wobec dyskredytacji pracy, jaką wykonują między innymi gospodynie domowe - postanowiło wziąć sobie wolne. Od obowiązków. Wszystkich obowiązków. Skutek? Całkowity paraliż kraju.

Znana aktorka Krystyna Janda postanowiła przywołać zdarzenie w kontekście kontrowersyjnej decyzji Sejmu w kwestii aborcji. Aktorka zasugerowała, że sytuacja wymaga podjęcia akcji, która wykraczałaby poza wrzucenie autoportretu w czerni do internetu. Podlinkowany artykuł opatrzyła jednak dosyć pesymistycznym podpisem:

To tylko taka propozycja niestety wśród kobiet polskich nie ma solidarności za grosz

Okazało się jednak, że wiele kobiet wpadło na ten sam pomysł co Janda. Dziewczyny są również bardziej optymistyczne. Zainspirowane islandzkim przykładem wierzą, że Polki będą miały ochotę coś wspólnie zrobić. Albo raczej nie robić nic, ale wspólnie.

Organizatorki zachęcają do ogólnopolskiego strajku kobiet. Nowa akcja, znana jako #czarnyponiedziałek, będzie miała miejsce w poniedziałek 3 października. Co zrobić, żeby wziąć w niej udział? Nic. A bardziej konkretnie to:

3 października: - bierzemy urlop na żądanie, - bierzemy dzień wolny na opiekę nad dzieckiem, - nie idziemy na uczelnię, - bierzemy urlop bezpłatny, - korzystając z jakiejkolwiek innej legalnej możliwości - nie idziemy do pracy i na uczelnię! Co robimy w tym czasie? - spotykamy się, - organizujemy protesty i happeningi w swoich miastach!

- spotykamy się w gronie kobiecym! wybieramy się na spacer, zapełniamy miejsca publiczne ubrane na czarno! - robimy coś pożytecznego - oddajemy krew (za to również przysługuje nam dzień wolny), jedziemy wyprowadzić psy w schronisku, robimy zbiórkę rzeczową!

Zachęcamy do zapoznania się ze szczegółami akcji na Facebooku .

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.