Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak wynika z raportu opublikowanego w czasopiśmie "Lancet", za wcześnie, aby poznać pełny wpływ wirusa Covid-19 na matki i ich dzieci, ale optymistycznie nastraja fakt, że jak dotąd nie zarejestrowano ani jednego przypadku noworodka, który byłby nosicielem wirusa przekazanego przez matkę w czasie ciąży. Naukowcy przeanalizowali próbki płynu owodniowego i krwi pępowinowej pobrane przed urodzeniem, a następnie przetestowali niemowlęta i nie znaleźli żadnych dowodów na obecność Covid-19 ani w ww. płynach ani w organizmie dziecka.

- Na szczęście nie ma na razie dowodów na przenoszenie wirusa z matki na dziecko - powiedział dr We Zhang, epidemiolog, jeden z autorów badania opublikowanego w czasopiśmie "The Lancet". Eksperci podkreślają jednak, że wciąż potrzeba więcej danych, aby z całą pewnością potwierdzić tę zależność. We Zhang przebadał bowiem zaledwie dziewięć zarażonych koronawirusem ciężarnych w regionie Wuhan w Chinach. Wszystkie badane matki urodziły też dzieci przez cięcie cesarskie. "Cesarskie cięcie i izolacja noworodka od matki zaraz po porodzie mają kluczowe znaczenie dla uniknięcia zachorowania przez dziecko" - podkreśla Zhang.

Polscy konsultanci ds. położnictwa oraz perinatologii w przypadku potwierdzonego zakażenia wirusem COVID-19 zalecają rozważenie porodu metodą cesarskiego cięcia. Ich słowa przytacza dr hab. n. med., prof. IMiD Tadeusz Issat, Kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka: "Według aktualnego stanowiska konsultantów, zakażenie koronawirusem może stanowić wskazanie do porodu cesarskim cięciem". Ostateczna decyzja należy do lekarza prowadzącego akcję porodową.

Z kolei Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) poddała badaniom 147 ciężarnych.

U 8 proc. z nich przebieg choroby był ciężki, a 1 proc. pacjentek było w stanie krytycznym.

Niestety, przeprowadzone badania dotyczą jedynie późniejszego etapu ciąży, nie wiadomo więc, jak wirus mógłby wpłynąć na rozwój płodu w pierwszych miesiącach.

Wirusa nie wykryto też jak dotąd w matczynym mleku. Jednak badacze z amerykańskiego Centers for Disease Control and Prevention uznało, że "wciąż na pewno nie wiemy, czy matki z Covid-19 mogą przenosić wirusa przez mleko".

Epidemiolodzy obawiają się, że w przypadku koronawirusa może zachodzić podobna zależność jak przy innych wirusach tego rodzaju. Przypadki poronień zanotowano bowiem przy zakażeniach innymi koronawirusami - SARS i MERS. Układ immunologiczny kobiet w ciąży predysponuje je bowiem do cięższych powikłań w przypadku zarażenia nawet zwykłym wirusem grypy. Szczególnie narażone są kobiety, u których występują choroby przewlekłe, takie jak toczeń czy cukrzyca.

Prof. IMiD Tadeusz Issat, Kierownik Kliniki Położnictwa i Ginekologii Instytutu Matki i Dziecka uspokaja: "Dane dotyczące epidemii SARS i MERS w ciąży są bardzo ograniczone i jak to w doniesieniach, które zostają opublikowane w piśmiennictwie naukowym w większości dotyczyły skrajnych przypadków. W związku z powyższym nie należy wyciągać daleko idących wniosków. Zarówno w przypadku SARS jak i MERS nie wykazano transmisji przezłożyskowej, nie stwierdzając u dzieci zakażenia po porodzie",

Jak wyglądają profilaktyka i praktyka w szpitalach położniczych?

Z informacji uzyskanych z warszawskich placówek wiemy, że szpitale rezygnują z przyjmowania na badania ambulatoryjne pacjentek, które nie są w ciąży. Ograniczono też możliwość odwiedzin przez rodziny kobiet, które już urodziły dzieci i leżą wciąż na oddziale.

"Ze względu jednak na specyfikę placówki – nie jesteśmy szpitalem wieloprofilowym z możliwością hospitalizacji w OIOM - procedura nasza ogranicza się do izolacji pacjentki w izbie przyjęć i jak najszybszym przekazaniu do jednego z wyznaczonych szpitali o podwyższonym stanie gotowości. Gdyby stan położniczy pacjentki nie pozwalał na jej odesłanie, pacjentka rodzi w wyznaczonym gabinecie izby przyjęć i jak najszybciej jest przenoszona do innego szpitala. W izbie przyjęć jest możliwość wykonania wymazu z gardła w kierunku wirusa. Materiał biologiczny odpowiednio zabezpieczony przesyłamy do laboratorium WSSE lub PZH w Warszawie. Położne izby przyjęć zwracają uwagę na osoby z infekcją górnych dróg oddechowych" - tłumaczy Agnieszka Gibalska-Dembek, pełnomocnik ds. PR i marketingu Centrum Medycznego "Żelazna".

Jak w przypadku każdego pacjenta, nie tylko ciężarnych, obowiązują te same procedury zapobiegawcze. "Zalecamy częste mycie rąk, niedotykanie twarzy oraz unikanie zatłoczonych miejsc, a w przypadku wystąpienia objawów infekcji, niezwłoczne skontaktowanie się z lekarzem lub infolinią stacji sanitarno-epidemiologicznej. W ośrodkach wytypowanych jako te o podwyższonym stanie gotowości powinna być dostępna izolatka z oddzielną łazienką oraz śluzą" - tłumaczy prof. Tadeusz Issat.

Jak dodaje prof. dr hab. Ewa Helwich, konsultant krajowy w dziedzinie neonatologii, po urodzeniu dziecko powinno zostać czasowo oddzielone od matki, u której stwierdzono COVID-19 lub która znajduje się pod obserwacją. "Należy zachować wszelkie środki zapobiegawcze, ograniczyć liczbę odwiedzających, a opiekunowie powinni stosować środki ochrony osobistej" - podkreśla. Karmienie mlekiem matki powinno odbywać się niebezpośrednio z piersi, odciągnięte przy pomocy dedykowanego laktatora, a następnie poddane pasteryzacji. - podkreśla prof. Ewa Helwich.

Drogie Czytelniczki - jeśli macie pytania, obawy dotyczące opieki nad ciężarnymi w okresie epidemii koronawirusa lub chcecie podzielić się z nami swoją historią, piszcie na adres: listy@wysokieobcasy.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.