Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nawet osoby, które niewiele wiedzą o chorobach, znają słowo "sepsa". Gdzieś nam się obiło o uszy, że to sytuacja bardzo groźna, stan, który może wręcz zagrażać życiu.

Sepsa nie jest chorobą samą w sobie. Jest reakcją organizmu na zakażenie, prowadzącą do zaburzeń w pracy narządów i w konsekwencji do ich uszkodzenia. Układ odpornościowy reaguje nadmiernie np. w wyniku zakażenia krwi różnorodnymi gatunkami bakterii, grzybów, a nawet wirusów.

Ponieważ sepsa jest zespołem objawów, nie można się nią zakazić. Zakazić można się natomiast bakteriami lub innymi drobnoustrojami, które mogą wywołać infekcję, prowadzącą do sepsy.

Choć może nam się wydawać, że sepsa zdarza się rzadko, w rzeczywistości co roku dotyka ona 20-30 mln osób na całym świecie. Umiera w jej wyniku 6 mln ludzi. Aż 1,2 mln przypadków sepsy dotyczy dzieci.

W Polsce co roku na sepsę cierpi co najmniej 50 tys. osób!  

Nie jest to także stan bezwarunkowo „złapany w szpitalu”. Sepsa często jest wywoływana przez zakażenia pozaszpitalne, dotyczy wtedy dzieci i młodzieży bez wyraźnych czynników ryzyka, często wcześniej zupełnie zdrowych.

Sepsa - co ją wywołuje

Najczęstszą przyczyną sepsy jest zakażenie bakteryjne. U starszych niemowląt i dzieci w wieku przedszkolnym za większość przypadków sepsy odpowiadają bakterie, takie jak pałeczka hemofilna typu b, pneumokoki i meningokoki.

– W Polsce największy problem sprawia sepsa meningokokowa u dzieci w pierwszych dwóch latach życia - mówi dr hab. Ernest Kuchar, kierownik Kliniki Pediatrii z Oddziałem Obserwacyjnym WUM, przewodniczący Polskiego Towarzystwa Wakcynologii. I dodaje: - Lekarze nie mają doświadczenia w rozpoznawaniu sepsy meningokokowej. Trudno ją nabyć w stosunku do choroby, która występuje dość rzadko i rozwija się w piorunującym tempie. Do większości zgonów dochodzi w ciągu pierwszych 24-48 godzin choroby!

Meningokoki - najgroźniejsze typy

Meningokoki (Neisseria meningitidis) to chorobotwórcze bakterie wywołujące ciężkie zakażenia inwazyjne, takie jak: zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych czy właśnie sepsę. Zakażenie to jest określane jako inwazyjna choroba meningokokowa. Należy ona do najgroźniejszych chorób zakaźnych człowieka. Według danych epidemiologicznych do końca października tego roku rozpoznano 163 przypadki tej choroby, z czego u 109 zdiagnozowano sepsę. To aż u dwóch trzecich pacjentów.

Wśród 12 grup serologicznych wyróżnionych na podstawie różnic w budowie polisacharydowej otoczki, na świecie niebezpieczne są jedynie serogrupy: A, B, C, Y, W-135.

W Polsce za większość przypadków tego schorzenia odpowiadają meningokoki typu B. To 66 proc. zachorowań w całej populacji i 77 proc. wśród dzieci w 1. r. życia.

Pierwsze objawy choroby są zwykle mało charakterystyczne, podobne do objawów np. przeziębienia, co może opóźnić postawienie prawidłowej diagnozy.

O sepsie mogą świadczyć zarówno gorączka, jak i obniżenie temperatury ciała, przyspieszenie akcji serca, zimne dłonie i stopy, przyspieszony oddech, bóle kończyn, bóle brzucha, wymioty, czasami biegunka, senność, zaburzenia świadomości. Także tzw. przedłużony powrót kapilarny (czas, po jakim uściśnięta opuszka palca pod paznokciem na powrót staje się różowa) czy krwotoczna wysypka. Ta ostatnia jednak nie zawsze występuje i nie od razu.

W przypadku podejrzenia sepsy należy chorego jak najszybciej zawieźć do szpitala! Liczy się każda minuta. Lekarze podkreślają, że jeśli stan dziecka w jakikolwiek sposób nas niepokoi, nie powinniśmy się wahać. Lepiej się pomylić, niż przyjechać zbyt późno.

Leczenie sepsy powinno się odbywać na oddziałach intensywnej terapii. Stosuje się w nim antybiotykoterapię, płynoterapię, kortykosterioidy, leki obkurczające naczynia krwionośne i pobudzające kurczliwość mięśnia sercowego i inne środki.

Sepsa meningokokowa - groźne powikłania

Niestety, w Polsce prawie co piąty przypadek sepsy meningokokowej kończy się śmiercią, a co trzeci pacjent cierpi z powodu długotrwałych następstw - od zaburzeń psychicznych, przez utratę słuchu, nawet po amputacje kończyn.

- Rodzice myślą, że skoro dziecko przebywa w domu, nie ma kontaktu z innymi dziećmi, to nie ma się gdzie zakazić. Problem z tą chorobą polega na tym, że sam wiek dziecka jest już czynnikiem ryzyka. W 1. r.ż. zapadalność na sepsę meningokową jest dwudziestokrotnie wyższa niż w całym społeczeństwie! Większość rodziców o tym nie wie - mówi lek. Piotr Hartmann, prezes Fundacji Rozwoju Pediatrii, lekarz kierujący Oddziałem Pediatrii w Szpitalu Dziecięcym w Dziekanowie Leśnym.

Nie tylko sepsa

Sepsa jest najgroźniejszym powikłaniem inwazyjnej choroby meningokokowej, ale może ona prowadzić także do zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych.

- To choroba poważna w każdym wieku, ale szczególnie u dzieci do 2. r.ż. - mówi dr n. med. Alicja Karney, kierownik Oddziału Hospitalizacji Jednego Dnia w Instytucie Matki i Dziecka w Warszawie.

I tłumaczy: - Ich układ odpornościowy nie jest bowiem w pełni rozwinięty, a choroba może rozwinąć się bardzo szybko i pozostawić po sobie poważne skutki: głuchotę, niedowłady, padaczkę, upośledzenie umysłowe, a nawet może doprowadzić do śmierci.

Podczas zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych wywołanego przez meningokoki mogą wystąpić: gorączka, ból głowy, wymioty, światłowstręt, sztywność karku.

Choroba meningokokowa daje również wiele innych powikłań. To może być zapalenie stawów, płuc, osierdzia i wsierdzia, szpiku kostnego, ucha środkowego, gardła, zakażenia w obrębie układu moczowo-płciowego i miednicy małej.

Sepsa - jak się przed nią chronić

Sepsa o podłożu bakteryjnym częściej atakuje w okresie jesienno-zimowym. Wiąże się to ze wzrostem infekcji wirusowych (np. przeziębienia, grypy), które uszkadzając nabłonek dróg oddechowych, torują drogę bakteriom.

Trudno uniknąć kontaktu z meningokokami, ponieważ średnio 10 proc. społeczeństwa jest ich bezobjawowymi nosicielami (bakterie te żyją w błonie śluzowej gardła i nosa człowieka). W zamkniętych środowiskach, np. żłobkach czy przedszkolach, nosicielami meningokoków jest nawet do 80 proc. osób.

Zakazić też można się stosunkowo łatwo - drogą kropelkową (przez kaszel, kichanie), przez pocałunek, picie z jednej butelki, używanie wspólnych sztućców czy oblizywanie smoczka.

Co gorsza, przechorowanie choroby meningokokowej nie daje trwałej odporności! A jeśli nasze dziecko skończy dwa lata, wcale nie oznacza, że możemy odetchnąć z ulgą.

Meningokoki - grupy ryzyka

Mówi się, że meningokoki atakują dwa razy - małe dzieci oraz młodych ludzi w wieku 16-21 lat. Nie do końca wiadomo, dlaczego tak jest, ale epidemiolodzy podkreślają, że prawdopodobnie wiąże się to z aktywnym życiem w tym okresie, dużym gronem znajomych, mieszkaniem w akademikach itp. Ludzie w tym wieku po prostu częściej przebywają wśród innych, często obcych im osób.

Meningokoki mogą być też groźne dla starszych, osłabionych ludzi.

Jedyną metodą by zmniejszyć ryzyko zachorowania na inwazyjną chorobę miningokokową są szczepienia (także młodzieży i dorosłych). 

Szczepienia przeciw meningokokom są w Polsce zalecane, ale nie obowiązkowe, co oznacza, że są odpłatne. Szczepienia przeciw pozostałym bakteriom wywołującym sepsę, tj. pałeczce hemofilnej typu b i pneumokokom, są już w Polsce obowiązkowe, a więc bezpłatne.

Szczepienie przeciw meningokokom można zastosować już od 2. miesiąca życia dziecka, ale również później, po 6. miesiącu życia.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.