Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

CZYTAJ TAKŻE: "Mężczyźni rodzą dzieci od dawna, również w Polsce"

John ma 34 lata. Szczery, promienny uśmiech i bystre spojrzenie. W Los Angeles jest architektem, pracuje z największymi gwiazdami Hollywood, realizując ich marzenia o amerykańskim śnie. Jego sen spełnił się osiem tygodni temu, kiedy po czterech latach starań udało mu się zajść w ciążę i urodzić dziecko. Nauka nie pozwala mu jeszcze karmić piersią, więc swojemu pierworodnemu podsuwa butelkę. – Bycie w ciąży było wspaniałe. Z chęcią przeżyłbym to znowu – wyznaje.

Zgadza się. To nie kaczka dziennikarska – John jest pierwszym na świecie mężczyzną, który zaszedł w ciążę i urodził zdrowe dziecko.

Spotykamy się w kawiarni Copa Vida w Starej Pasadenie. Za Johnem siedzącym z swoim synem Alexem zawiniętym w chustę oglądają się kobiety i mężczyźni. Trudno się dziwić, wyglądają uroczo. – Oczywiście nikt nie przypuszcza, że to ja nosiłem go w swoim własnym brzuchu przez dziewięć miesięcy. Ale nie o to chodzi, żeby wszyscy o tym wiedzieli. Najważniejsze, że jest cały i zdrowy.

„Za Chiny Ludowe!”

John nie jest samotnym ojcem. Od czterech lat pozostaje w związku z koleżanką po fachu Emmą. – Oboje już od dawna byliśmy gotowi na dziecko, ale Emma w ostatnich latach pracowała nad bardzo dużym projektem i nie chciała, żeby ciąża ją rozpraszała, a przecież tak mogło być, bo nigdy nie wiadomo, jak się ją będzie przechodzić. A ponieważ zna mnie i moje marzenia, to gdy tylko trafiła na informacje o badaniach prowadzonych przez chińskich naukowców, wysłała mi link i powiedziała, że koniecznie muszę się zgłosić do programu.

Pozostaje tajemnicą poliszynela, że w Państwie Środka mężczyźni od dawna pragną się uniezależnić od kobiet, a preferowanymi dziećmi są tylko te płci męskiej (to pokłosie niesławnej polityki jednego dziecka, grożącej karami za posiadanie większej liczby potomstwa i uchylonej dopiero niedawno). Nic więc dziwnego, że przez ostatnich kilka lat naukowcy z Pekinu bardzo intensywnie pracowali nad męską ciążą. I to właśnie do nich zgłosił się John.

Zespół badawczy prowadzony przez profesora Mei-Chu Changa zaaprobował kandydaturę Amerykanina jeszcze w 2013 roku i od tamtej pory opracowywał najbardziej optymalną strategię osiągnięcia celu. Jedną z najważniejszych kwestii było znalezienie dawczyni macicy. – Ponieważ Emma też chce kiedyś urodzić, to z pomocą przyszła moja siostra. Sama ma już dwoje dzieci i nie planuje ich więcej. Po przeprowadzonych badaniach na zgodność potwierdzono, że może być moją dawczynią.

Nie musisz już walczyć, Matheryn. Naukowiec z Bangkoku zamroził swoją córkę

Matrix

Umieszczenie macicy w męskim ciele wymagało dwóch lat intensywnych przygotowań. Przede wszystkim należało znaleźć miejsce dla dodatkowego narządu. W tym celu wykonano pierwszą z serii operacji – poszerzenie wylotu miednicy z jednoczesnym stworzeniem fantomowej pochwy, która jest niezbędna do późniejszego zapłodnienia in vitro. To bardzo poważny zabieg, który ma wpływ na cały organizm i późniejsze możliwości motoryczne. Aby ciało mężczyzny było gotowe na kolejne kroki, musiał minąć aż rok rekonwalescencji i rehabilitacji. – Lekarze chcieli być pewni, że operacja nie zdestabilizowała mojego ciała i że wszystko działa jak należy – wspomina John.

Po 12 miesiącach Amerykanin był gotowy na kolejny etap – umieszczenie w ciele sztucznych naczyń krwionośnych niezbędnych do przyłączenia macicy do reszty organizmu. I dopiero po tym zabiegu – na przeszczep macicy od siostry. Operacja trwała 16 godzin i choć zakończyła się sukcesem, to potem niezbędny był kolejny okres rekonwalescencji i leczenia immunosupresyjnego, aby zminimalizować ryzyko odrzucenia przeszczepu. Po kolejnych 12 miesiącach zespół profesora Mei-Chu Changa uznał, że pacjent jest gotowy na przeniesienie zarodków z zapłodnienia in vitro.

Wcześniej sperma Amerykanina została połączona z komórkami jajowymi pobranymi od Emmy. John na cztery tygodnie przed zapłodnieniem in vitro rozpoczął kurację hormonalną przygotowującą jego organizm do ciąży. Po tym czasie zarodki zostały umieszczone w macicy za pośrednictwem pochwy fantomowej. – Wszystko przebiegało według planu. A ja czułem się świetnie – opowiada John. – Moment, w którym profesor Chang powiedział mi, że jestem w ciąży, był jednym z najpiękniejszych w moim życiu. Płakaliśmy z Emmą ze szczęścia.

Polak potrafi urodzić dziecko. Jest potem matką czy ojcem?

Ojciec brzemienny

Ku zaskoczeniu lekarzy i samego pacjenta ciąża przebiegała bez żadnych zakłóceń. – Nie mogłem jeszcze wrócić do LA, bo musiałem być pod stałym nadzorem doktorów w Pekinie, ale przez cały okres ciąży prowadziłem zupełnie normalne życie. Często odwiedzała mnie Emma i razem zwiedzaliśmy miasto. Dużo czasu spędzałem na Skypie z moją siostrą, która bardzo mnie wspierała. A poza tym jadłem zdecydowanie za dużo koreańskiej kimchi – śmieje się. – Mój widoczny brzuch brano oczywiście za efekt zamiłowania do jedzenia.

Kilka dni przed porodem do Johna przylecieli rodzice z Emmą. Cesarskie cięcie zaplanowano na 2 lutego, dwa tygodnie przed chińskim Nowym Rokiem. – Alex przyszedł na świat cały i zdrowy, ale razem z Emmą i zespołem dr. Changa postanowiliśmy odczekać jakiś czas przed podaniem tego do wiadomości publicznej. Trochę boimy się zamieszania, które to może wywołać. Zwłaszcza że już pojawiały się pogróżki. Po przeciekach do prasy ludzie wysyłali do kliniki maile, pisząc, że to „niemoralne”, że „wbrew naturze”, że „nie pozwolą na takie zabawy w Boga”. Mężczyźni wcale nie chcą rodzić dzieci – myślę, że przeraża ich ta odpowiedzialność, ale też rodzaj ubezwłasnowolnienia, które często towarzyszy ciąży, a z którego podświadomie muszą zdawać sobie sprawę. Dla dobra Alexa wolimy całą sprawę trzymać w jak najściślejszej tajemnicy.

Teraz John razem z synem są już w Los Angeles. Chłopiec rozwija się bez zarzutu. Nic dziwnego, że ojciec powoli myśli o kolejnym. – Rozważamy jeszcze jedno dziecko urodzone przeze mnie. Po drugiej ciąży będę znowu operowany, tym razem po to, by usunąć macicę, bo po ciążach nie będzie mi już potrzebna. Gdybym mógł, to chciałbym oddać ją mojej siostrze – śmieje się – bo jednak szkoda ją tak po prostu wyrzucać. Zżyliśmy się.

W niedalekiej przyszłości może się okazać, że męskie ciąże w ogóle obejdą się bez przeszczepów i wielomiesięcznych okresów rehabilitacyjnych. Naukowcy są w trakcie opracowywania sztucznej macicy z komórek macierzystych. Jednak smutna wiadomość dla panów jest taka: bez komórki jajowej wciąż ani rusz.

Wyhodowano sztuczne pochwy. I wszczepiono czterem nastolatkom

Brzmi jak fragment filmu „Junior” z Arnoldem Schwarzeneggerem? I słusznie. Bo to nasz prima aprilis.

Postscriptum

Chociaż nauka zna już przypadki mężczyzn zachodzących w ciążę. Thomas Beatie, ojciec trójki, swoje pierwsze dziecko urodził w 2007 roku. Jednak ten pochodzący z Hawajów mężczyzna urodził się w kobiecym ciele jako Tracy Lagondino. W sensie prawnym mężczyzną stał się w 2002 roku, wcześniej przeszedł podwójną mastektomię i terapię testosteronem. Zmiana płci przy równoczesnym zachowaniu żeńskich organów rozrodczych umożliwiła mu zajście w ciążę i naturalny poród.

Transseksualista mógł urodzić trójkę dzieci. Rozwód? Na to sąd się nie godził

Ciąża u mężczyzn nietrans jest więc wciąż przestrzenią hipotez i źródłem pomysłów wykorzystywanych w filmie czy literaturze. Jeszcze dwie dekady temu przypuszczano, że wystarczy po prostu umieścić embrion w brzuchu mężczyzny, imitując tym samym ciążę pozamaciczną. Profesor Lord Winston, znany brytyjski specjalista od płodności i in vitro, prezentował taką możliwość w swojej książce „The IVF Revolution”. Według jego przypuszczeń zarodek musiałby zostać umieszczony w brzuchu razem z łożyskiem, które przytwierdzono by do jelit lub innych organów wewnętrznych – urodzenie musiałoby się odbyć przez cesarskie cięcie. Jednak także „męska ciąża pozamaciczna” byłaby obarczona bardzo wysokim ryzykiem krwotoków, a co za tym idzie, zagrożeniem dla zdrowia i życia. Dlatego ze względów etycznych nigdy nie zdecydowano się na przeprowadzenie takiego eksperymentu.

Dwa lata temu pojawił się nowy trop – przeszczep macicy. W 2014 roku w Szwecji 36-latka po takiej operacji jako pierwsza osoba na świecie urodziła zdrowego synka. Szwedka była jedną z dziewięciu pacjentek, które wzięły udział w badaniu prowadzonym przez profesora położnictwa i ginekologii na uniwersytecie w Göteborgu Matsa Brännströma. Dawczynią macicy została 61-letnia przyjaciółka pacjentki, a zapłodnienie odbyło się metodą in vitro, po czym embrion został umieszczony w przeszczepionym organie.

Skoro jest możliwy przeszczep między kobietami, to dlaczego nie między kobietą a mężczyzną? Dr Rebecca Flyckt, ginekolożka, położna i ekspertka w dziedzinie endokrynologii rozrodu, tak na to pytanie odpowiadała dziennikowi „The New York Times”: „Mimo że teoretycznie możliwe, byłoby to wielkie przedsięwzięcie zarówno chirurgiczne, jak i endokrynologiczne, które obejmowałoby nie tylko stworzenie pochwy, ale także chirurgiczną rekonstrukcję całej miednicy przez kogoś specjalizującego się w chirurgii transpłciowej. Po takim zabiegu i po przeszczepie macicy niezbędna byłaby złożona terapia hormonalna zarówno przed przeniesieniem, jak i po przeniesieniu zarodka (choć to można by zrobić, bo podobny zapewniamy w celu utrzymania ciąży u kobiet menopauzalnych)”.

Mimo iż pierwszą przeprowadzono w 1931 roku, to jednak transplantacje macicy są wciąż bardzo świeżą kartą w dziejach historii medycyny, ich przeznaczeniem pozostaje przede wszystkim pomoc kobietom bez macic. Co roku rodzi się bez niej jedna na 5 tys. dziewczynek. Przeszczep jest dla nich jedyną szansą umożliwiającą zajście w ciążę. Po urodzeniu dziecka transplantowany narząd jest usuwany, aby pacjentka nie musiała bez potrzeby wspierać się lekami immunosupresyjnymi, które podwyższają ryzyko zachorowania na nowotwór.

Do zespołu lekarzy w Szwecji trafiły już propozycje finansowania badań, w których przed zmianą płci wzięłyby udział osoby transseksualne. Jednak, jak mówił „Wysokim Obcasom” (z 21 stycznia 2017 r.) profesor Janusz Marcickiewicz, szef centrum ginekologii onkologicznej na uniwersytecie w Göteborgu, który pracuje razem z zespołem profesora Matsa Brännströma nad przeszczepami macicy: „Na przeszkodzie stały kwestie etyczne”.

Ale w medycynie jak w kinie – wszystko się może zdarzyć.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.