Marian, dopóki żył, zajmował mieszkanie na trzecim piętrze przy ulicy Mickiewicza 21. Pukać, bo dzwonek nie działa. Potem już nie było tak łatwo. Nie tylko dlatego, że cmentarz Bródnowski jest rozległy i znalezienie kwatery 476a w sektorze C sprawiało trudność.

Prawdziwym problemem było to, że rodzina wykonała kilka „odsypek" w ulubionych miejscach Mariana. Marian, a właściwie to, co po nim zostało, zasilił nurt rzeki Brdy, gdzie zwykł łowić ryby, ogródek swojej córki na Targówku, a także zabytkową solniczkę z marmuru, którą jego żona dostała w spadku po ciotce z Anglii.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.