Bogusław Linda udzielił niedawno wywiadu dla wrocławskiej stacji radiowej RAM. Rozmowa odbyła się podczas festiwalu Nowe Horyzonty, gdzie aktor spotkał się z widzami retrospektywy filmów Agnieszki Holland. Już pierwsza wypowiedź wzbudza niesmak. Linda zaczął wprawdzie od wychwalania miasta, ale dlatego, że "ma najpiękniejsze kobiety". Dalej było już tylko gorzej. Z ust aktora padło m.in., że cały ruch #MeToo jest bez sensu.

Dostało się także organizatorom Oscarów. Zdaniem aktora zmiana zasad to "totalna głupota". "Przy Oscarze muszą być nominacje dla kobiet i muszą być nominacje dla murzynów, czy też czarnych, czy ch..., nie wiem, jak tam się ich nazywa, jak poprawnie politycznie mówić - żachnął się. - Wolność nie polega na wymuszaniu, żeby jakaś kobieta musiała być. Jak jest dobra, jak Agnieszka [Holland], to super. Ale jak jest słaba, to po co ją tam wpychać?" - brnął w najlepsze. Przypomnę więc, że mówimy "Afroamerykanie". Słowo "murzyn" wypadło już dawno z naszego słownika. Linda, jako bywalec i podróżnik - jak sam siebie nazywa - powinien to doskonale wiedzieć.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.