Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Straż Graniczna nie udziela informacji. A jeśli już, to ogranicza się do lakonicznych komunikatów, z których nic nie wynika. Część osób, które znajdowały się przy granicy, została przewieziona do ośrodka w Michałowie. Wiadomo, że były tam też dzieci. 28 września SG odstawiła na granicę polsko-białoruską ponad 20 osób. W tej grupie było ośmioro dzieci. 

Na pytania, co się z nimi stało, SG odpowiedziała (pisemnie):

"Osoby te zostały przewiezione do Placówki SG w Michałowie w celu zweryfikowania ich stanu zdrowia oraz sprawdzenia warunków i celu 'wjazdu' na teren naszego kraju. Po przeprowadzonych czynnościach wobec tych osób zastosowano procedury z Rozporządzenia MSWiA z dnia 20 sierpnia 2021 roku".

Gdzie są dzieci z Michałowa? - pyta w Polsce wiele osób. Na zdjęciu Agnieszki Sadowskiej z 27 września: uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na BiałoruśGdzie są dzieci z Michałowa? - pyta w Polsce wiele osób. Na zdjęciu Agnieszki Sadowskiej z 27 września: uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na Białoruś Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Czyli: push back. Czyli: odsyłanie. Czyli: nieludzki ping-pong. Cytowani przez działających na miejscu prawników i aktywistów uchodźcy i migranci mówią o tym, że zawróceni przez Straż Graniczną są wywożeni do lasu - i tam zostawiani. W deszczu, przy niskiej temperaturze, w trudnych warunkach. Bez pomocy, jedzenia i picia. Jest wiele przypadków hipotermii, skrajnego wyczerpania, osłabienia i zachorowań. Kilka osób zmarło.

Tak traktowane są także dzieci.

Sytuację opisali dziennikarze "GW" Joanna Klimowicz i Jan Latała:

"Suat z Turcji krzyczał do aktywistów i dziennikarzy zgromadzonych za ogrodzeniem: – Chcemy tu zostać i stać się obywatelami Polski, ale nam na to nie pozwalają. Kiedy idziemy na Białoruś, biją nas tam, zabierają pieniądze i odsyłają z powrotem do Polski. Białoruska policja wyrzuca nas do Polski. Te dzieci nie mogą chodzić, one wszystkie umrą w drodze, w lesie. Nie mamy jedzenia ani wody. Idziemy 40 km na Białoruś, tam nas łapią, biją i odsyłają do Polski. I tak w kółko między Polską a Białorusią".

Wszystko to w kraju, który od (paru ładnych) lat opowiada swoje bajki o rzekomej "ochronie życia", a politycy najwyższego szczebla opowiadają o świętości rodziny i potrzebie jej chronienia.

Ale to wtedy, jeśli chodzi o funkcjonujący od lat deal z Kościołem, czyli forsowanie polityki antyaborcyjnej.

Udawanie "obrońców życia" idzie świetnie, bywa, że ktoś się nabierze. Gorzej, kiedy faktycznie są dzieci, którym można pomóc. Minimalnie: nie każąc im marznąć, głodować, błądzić w nocy po lesie. Nie traktując ich i ich rodziców jak zbędnych pionków w bliżej nieokreślonej politycznej rozgrywce.

Wyobraźcie sobie, ważni panowie w mundurach i panowie, którzy zawiadują panami w mundurach, wasze dzieci i wnuki. Przerażone, zmarznięte i głodne, skazane na - popularny w tym kraju termin - klauzulę sumienia ludzi, którzy, grając panów życia i śmierci, skazują je na cierpienie i stres. Albo gorzej. 

Michałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na BiałoruśMichałowo. Uchodźcy pod placówką SG błagają, żeby nie wywozić ich na Białoruś Fot. Agnieszka Sadowska / Agencja Gazeta

Jeśli wcześniej PiS opowiadał bajki o ochronie życia, to teraz jest w trakcie spektakularnego występu w roli złej macochy ("Kopciuszek"), potwornej królowej o dzieciobójczych zapędach ("Królewna Śnieżka"), nienażartego wilka ("Czerwony Kapturek") i Sinobrodego. W tym potwornym spektaklu dzieci dostały role dziewczynek z zapałkami obojętnie mijanych przez przechodniów.

Przypomina się bon mot prezesa sprzed kilku lat o "zdradzieckim mordach". Teraz można mówić co najmniej o pełnych frazesów, cynicznych gębach. Było coś jeszcze o "krwi na rękach". Ten drugi nie wymaga parafrazy.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.