Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Wysokie Obcasy Extra na Prenumerata24.pl
ZAMÓW MIESIĘCZNIK Z BEZPŁATNĄ DOSTAWĄ DO DOMU

Wszyscy o niej pisali. Także "Wysokie Obcasy". Jeden z miesięczników uczynił ją Kobietą Roku 2005. Mówiono: "Każdy Polak się z panią identyfikuje, podziwia za odwagę, determinację w podtrzymywaniu polskości". A teraz, kiedy nas potrzebuje, nie upominamy się o nią. My – kobiety, Polki. Nie wiem, co w jej sprawie robi polski rząd. Mam nadzieję, że walczy o jej wolność. Liczę na to, że pamięta o niej świat i obrońcy praw człowieka – na razie wezwano Białoruś do przestrzegania norm dotyczących mniejszości. Ale Białoruś ma to gdzieś.

Andżelika Borys, nauczycielka, szefowa Związku Polaków na Białorusi, została aresztowana w marcu za zorganizowanie "nielegalnej imprezy", za jaką władze uznały tradycyjny jarmark Kaziuki. Dla wyjaśnienia: to jarmark z tradycyjnymi produktami, na których prezentują się mistrzowie rękodzieła, twórcy ludowi, a także mistrzowie piekarstwa i cukiernictwa. Spotkaniu towarzyszą występy artystyczne. Parę dni później Andżelika Borys została oskarżona o "podżeganie do nienawiści" i "rehabilitację nazizmu". Grozi jej od pięciu do 12 lat więzienia. Zatrzymano także innych działaczy mniejszości polskiej na Białorusi. Jakoś nie krzyczymy głośno w ich sprawie. Zawsze miałam wrażenie, że dla nas ważni są inni sąsiedzi, lepsi niż Białoruś. Ważne było to, co się dzieje na Ukrainie, Litwie, w Rosji.

Andżelika Borys siedzi w areszcie. Dokładnie nie wiemy, w jakich warunkach. Jedni piszą, że są znośne, inni – że przypominają tortury. Podobno Andżelika nie traci pogody ducha i nie ma zamiaru przyznawać się do absurdalnych zarzutów. Wszystko "podobno".

Borys od wielu lat była ofiarą represji. Władze stosowały rozmaite sposoby, żeby ją zastraszyć i zniechęcić do dalszej działalności. Walenie w drzwi po nocach, podsłuch, oskarżanie o złodziejstwo – to tylko kilka przykładów. Spodziewała się aresztowania:

"Mówią mi znajomi: »Aresztują cię, zgnijesz w tym więzieniu«. Ja im na to, że przecież ludzi aresztują i żyją, i wychodzą z więzień. Nie to przecież jest w życiu najgorsze. Najgorzej jest nie móc spojrzeć sobie w oczy".

W wywiadzie dla "WO" mówiła, że należy do tych kobiet, które czując stałe zagrożenie, przybierają na wadze. Martwi się tym, ale próbuje się pocieszać: "To nic. W końcu mnie posadzą, wtedy w więzieniu ogłoszę głodówkę i wrócę do normy". Nie zgadzam się na takie kuracje odchudzające! Wolność dla Andżeliki Borys!

Dorota Wellman – dziennikarka

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.