Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Wysokie Obcasy Extra na Prenumerata24.pl
ZAMÓW MIESIĘCZNIK Z BEZPŁATNĄ DOSTAWĄ DO DOMU

Poczułam strach. Wykrzywione nienawiścią, agresywne twarze – na ulicach, w mediach, w internecie – obelgi, przemoc, hejt, manipulacje, kłamstwa… Wszystko to mnie przeraża. I jednocześnie umacnia w przekonaniu, że nie możemy się poddawać. Dlatego z podziwem patrzę na te kobiety i tych mężczyzn, które i którzy walczą w Białorusi o demokrację. Na te osoby w Polsce, które stawiają czoło fali nienawiści wobec osób LGBT+. I na te kobiety w Stanach Zjednoczonych, które w nadchodzących wyborach sięgają po najważniejsze urzędy.

Odwaga bowiem to nie brak strachu. Odwaga to odczuwanie strachu i mimo to podejmowanie działania.

Przecież gen odwagi nie istnieje. Możemy tę umiejętność w sobie rozwijać. Ćwiczyć. Nauczyć się kontrolować emocje, radzić sobie ze strachem. Odwaga potrafi być zaraźliwa. A solidarność buduje.

„Najprawdziwsza forma empatii to nie tylko odczuwanie, ale i działanie” – to słowa byłej pierwszej damy USA Michelle Obamy, która podczas konwencji Demokratów, odbywającej się online, wygłosiła porywające przemówienie. Namawiała do udziału w wyborach i do głosowania na Joe Bidena „tak, jakby od tego nasze życie zależało”. Przykładem zaangażowania i odwagi jest z pewnością kandydatka Demokratów na wiceprezydentkę Kamala Harris, senatorka z Kalifornii, była prokuratorka generalna tego stanu. 55-letnia pół Hinduska, pół czarnoskóra Jamajka o prawa człowieka upominała się już jako kilkulatka, towarzysząc rodzicom na demonstracjach. Słynie z ostrego języka i bezkompromisowości.

Doskonale pamiętam słowa Kamali Harris z Marszu Kobiet na Waszyngton – największego protestu w historii USA, który odbył się dzień po zaprzysiężeniu prezydenta Donalda Trumpa w styczniu 2016 roku: „Łatwo nie będzie. Ale damy radę. Zapnijcie pasy, będzie trochę trzęsło. Wracajmy do Ohio, na Florydę, do Kalifornii i bierzmy się do pracy!”.

Teraz, na dwa miesiące przed wyborami, w USA te słowa są jak najbardziej aktualne. Patrząc na Białoruś i Polskę – także. A więc… Zapinajmy pasy. Będzie trzęsło, ale damy radę!

Dorota Warakomska – dziennikarka, publicystka

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.