Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Co tydzień jednoosobowa komisja konkursowa wybiera najlepsze słowa lub wyrażenia, które przypominają nam, że język nie jest przezroczysty i niewinny. Czasami pojawiają się na nim przecież takie wykwity, które przypominają o jego istnieniu i działaniu.

Napiszę najpierw o tych słowach, które nie zostały słowami tygodnia. Po pierwsze, „kabriolet”. Brzmi bardzo luksusowo, a nic tak nie psuje wizerunku polityka jak opływanie w luksusach. Należy więc dodać, że chodzi zaledwie o skromnego fiata punto w wersji cabrio. Wciąż zalatuje luksusem? Dodajmy więc, że pewien polityk jeździł nim z Brukseli do Jasła, czyli ponad 1400 kilometrów. Nawet w najbardziej luksusowym kabriolecie to musi być mordęga. Wciąż są państwo oburzeni? Dodajmy zatem, że podróże odbywały się w lutym. Ja wiem, że w kabrioletach można zamykać dach w czasie złej pogody, ale wyobraźmy sobie, że dach był zepsuty i polityk ów jechał 13 godzin w śnieżycy. Nie wiem, kto jeszcze mógłby się oburzać.

Ale jeśli ktoś taki jest, to dodajmy ostatnią informację: w czasie, gdy polityk ów odbywał swoją morderczą podróż, kabriolet ten był od jedenastu lat zezłomowany. Z tego chyba wynika, że polityk musiał iść 280 godzin pieszo.

Po drugie, nie będę pisać o Smoku Wawelskim, na którym pewien aktywista zawiesił flagę LGBT w ramach solidarności z aresztowaną Margot. Turyści, którzy chcieli wówczas zrobić dzieciom zdjęcie z pomnikiem, natychmiast wezwali policję, która spisała protestującego za „zakłócanie porządku publicznego”. Następnego dnia rzeczniczka krakowskiej policji oznajmiła, że najprawdopodobniej aktywista usłyszy inny zarzut: „umieszczenia przedmiotów w niewłaściwym miejscu”. I tu blady strach padł nie tyle na innych aktywistów, ile na wszystkich bałaganiarzy (ze mną włącznie). Swoją drogą, kto decyduje o tym, co jest, a co nie jest właściwym miejscem dla jakiegoś przedmiotu? Czemu Smok Wawelski jest niewłaściwym miejscem dla flagi LGBT?

Niewiele wiemy o preferencjach seksualnych smoka, a fakt pożerania przez niego dziewic niekoniecznie musi być dowodem na jego heteroseksualizm.

Policjanci, spisując protestującego, zaznaczyli wprawdzie, że „nie ma mowy o znieważaniu uczuć religijnych”, ale to nie jest takie oczywiste: smok należy do porządku symbolicznego, podobnie jak symbole religijne. Swoją drogą, zawsze mnie to zdumiewa, że Polacy  według kodeksu karnego  mają wyłącznie uczucia religijne. To znaczy innych uczuć rzekomo nie można nam znieważyć. Bo przecież jeszcze jakieś inne miewamy, prawda?

Po trzecie, nie napiszę o przymiotniku „przytłaczający”. Posłużył się nim minister edukacji, mówiąc: „Obecna sytuacja epidemiczna pozwala na to, aby w przytłaczającej większości regionów przywrócić standardowe zajęcia”. Wygląda to bowiem na czynność pomyłkową, czyli sytuację, w której tłumione uczucie (niereligijne), do którego nie wypada się panu ministrowi przyznać, objawia się w jego metaforyce.

Po czwarte, pominę czasownik „otrzepać się”. Minister Andrzej Dera w następujący sposób skomentował wypadek prezydenta Andrzeja Dudy na skuterze wodnym: „Jak każdy facet: otrzepał się i dalej wypoczywa”. Pomijając niewinny seksizm w pierwszej części wypowiedzi, warto zwrócić uwagę, że człowiek, który wpadnie do wody, zwykle się z niej nie otrzepuje, lecz wyciera, np. ręcznikiem. Otrzepać z wody można się wówczas, gdy ma się długie włosy (czego nie można powiedzieć o panu prezydencie) lub po prostu sierść. Tego typu insynuacji nie spodziewałbym się po prezydenckim ministrze. Chyba że on wie coś, czego my nie wiemy?

Dość tego. Teraz będzie poważnie. Słowem tygodnia jest oczywiście „Białoruś”. Z niepokojem, współczuciem, wściekłością, ale także ze wzruszeniem i nadzieją patrzę na to, co tam się dzieje. Życzę Białorusinom, by wywalczyli sobie prawdziwą demokrację. A jak już sobie ją wywalczą, to żeby pamiętali, jak bardzo jest ona krucha, jak trzeba o nią dbać i i chronić przed zakusami populistów.

Michał Rusinek - wykłada (literaturoznawstwo na UJ), przekłada (książki), układa (wierszyki, piosenki, felietony). Był sekretarzem Wisławy Szymborskiej, dziś prowadzi fundację Jej imienia. Feminista

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.