Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sondaże pokazują, że w drugiej turze prawdopodobnie do urn chętniej pójdą kobiety niż mężczyźni. Może twój mąż, partner, chłopak, brat czy tato się waha, kogo poprzeć? Może jest jednym z tych, którzy 12 lipca zamierzają zostać w domu?  

Czy wiesz, siostro Polko, że przez wiele lat sondaże pokazywały, że kobiety głosują „tak jak mąż”?

Może już czas, żeby teraz mężczyźni zaczęli głosować tak, jak żony i dziewczyny?

Namówmy ich na to, bo to najważniejsze wybory od 89 r. Po raz pierwszy od 31 lat nie tylko wybieramy prezydenta i opcję polityczną, ale też wizję Polski.  

Jeśli masz obok mężczyznę, który się waha, powiedz mu, że badania dowodzą, że wszędzie tam, gdzie do władzy dochodzą populiści, tam zwiększa się polaryzacja i konflikt społeczny. Wystarczy rozejrzeć się dookoła, ba, poczytać komentarze w internecie, żeby zobaczyć piekło, jakie nam zgotowano przez ostatnich kilka lat. Powiedz mu, że masz dość życia na wojnie ze współobywatelami. Że nie chcesz, żeby uczestniczyły w tym wasze dzieci.  

Sondaże swego czasu pokazywały, że polscy mężczyźni w dużym stopniu boją się „ideologii gender i LGBT”. 

Jeśli tak jest u was, poproś go, by przypomniał sobie, kiedy ostatnio jakiś gej rozbił rodzinę waszych znajomych. 

Niech też poszuka w pamięci opowieści waszych mieszkających na tzw. Zachodzie przyjaciół o tym, jak ich dzieci uczą się w tamtejszym przedszkolu masturbacji i innych bezeceństw.  

A potem przypomnij mu, ile razem znacie osób, które doświadczały przemocy domowej, gdy były dziećmi, ile osób doświadcza przemocy dziś. Powiedz, że w Polsce 400-500 kobiet rocznie ginie w jej wyniku. Andrzej Duda swego czasu zachęcał do tego, by nie stosować u nas konwencji antyprzemocowej. Wciąż wokół niego krążą środowiska namawiające go na jej wypowiedzenie. Niech twój mąż, partner czy ojciec wyobrazi sobie, że przemoc dotyka jego córkę czy siostrę.  

Powiedz mu, że w wolnej, różnorodnej Polsce wciąż będzie można żyć w tradycyjnej rodzinie, chodzić do kościoła i nazywać się dumnym patriotą pamiętającym o powstaniu warszawskim. A w Polsce, jaką wespół w zespół z PiS buduje Andrzej Duda, wasze dziecko może oberwać na ulicy za przypinkę z tęczą lub za to, że ma ciemniejszą skórę czy siedzi w parku na ławce z czarnym kolegą.

Może usłyszeć w szkole, że jest dzieckiem grzechu, jeśli urodziło się dzięki in vitro i nie chodzi na religię.  

Powiedz mu, że w Polsce wolnej, demokratycznej i różnorodnej nikt nie będzie waszej córce kazał łykać tabletek antykoncepcyjnych, ale w Polsce, jaką mamy, teraz ta córka w przypadku gwałtu może nie dostać należnej pomocy nie tylko na policji, ale też w aptece czy szpitalu. A za kilka lat może w ogóle nie móc decydować o swoim ciele i o tym, kiedy chce urodzić dziecko. Albo czy chce urodzić dziecko, które nigdy nie będzie sprawne. Za to lekarz ze szpitala utrzymywanego z waszych podatków będzie miał czyste sumienie.  

Powiedz mu, że głowa państwa musi mieć charakter. Odpowiedzialność za kraj wymaga tego, że człowiek woli być szanowany niż lubiany. Wymaga umiejętności rezygnacji z wygody, stawiania czoła trudnym decyzjom, czasem przeciwstawienia się politycznym patronom.

Powiedz mu, że prezydent nie może być jajkiem bez skorupki, przybierającym kształt naczynia, do którego wleje go prezes.

Nie może rozwalać sądów, które są podstawą demokracji. Prezydent nie może niszczyć kraju, na czele którego stoi. Nie może przykładać ręki do tego, że państwo staje naprzeciw swoich obywateli, zamiast zawsze, ale to zawsze, stać po ich stronie.  

Powiedz mu, że Polska potrzebuje prezydenta, który będzie rozwiązywał problemy, a nie je tworzył. Który będzie pragmatycznie szukał wyjść z trudnych sytuacji, a nie wykrzykiwał wielkie lecz puste słowa.  

Powiedz mu wreszcie, że chcesz mieć pewność, że mieszkając w Polsce, zawsze będziecie mieszkać w Europie. Że prezydent nie będzie kompromitował się szukaniem wrogów tam, gdzie ich nie ma, i zajmie się tym, co naprawdę dla Polski ważne.  

Powiedz mu wreszcie, że niebezpieczne jest, gdy cała władza idzie w ręce jednego środowiska. Że państwo musi mieć bezpieczniki. Spytaj, czy włożyłby oszczędności życia na jedną lokatę, zainwestował w jedną inicjatywę, w jeden pomysł na biznes.

Spytaj, czy wsiadłby z rodziną do samochodu z niesprawnymi hamulcami.  

Pomyśl, Polko, kobieto, dziewczyno: być może masz w tych wyborach dwa głosy! 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.