Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Wyobraź to sobie: jesteś aktorem, muzykiem, piosenkarzem. Może masz rodzinę, może jesteś sam/sama. Płacisz ratę kredytu hipotecznego lub wynajmujesz mieszkanie. Na rachunki wydajesz dużą część swojego wynagrodzenia ze spektakli, koncertów, dodatkowych prac, czasem z chałtur. I nagle - z dnia na dzień - nie ma tego wszystkiego. Umowa - jeśli w ogóle ją masz – gwarantuje tylko nędzne grosze, w jeden dzień tracisz większość swoich zarobków.

Na parę dni. Albo na parę tygodni. A może na parę miesięcy? Tak naprawdę przecież dziś nie wiadomo, na jak długo.

Dlatego apeluję: jeśli odwołano spektakl czy koncert, na który się wybieraliście, nie zgłaszajcie się po odbiór pieniędzy. Pomyślcie o artystach, ale też o całych instytucjach kultury i ludziach tam zatrudnionych, którzy teraz właśnie tracą pracę, nie wiadomo, na jak długo. Niech to będzie gest solidarności z nimi. Kogo - jeśli nie Ciebie - stać na solidarność?

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.