Warszawa pod tęczową flagą, czyli gdzie w stolicy bawią się lesbijki?

Malvina Pająk
Dla kogoś, kto nie zna dobrze miasta, ciężko do nich trafić. Jedne mają ściany obite pluszem, inne niepokoją postindustrialnym otoczeniem. Bywają w nich geje, lesbijki, transwestyci, a ostatnio coraz częściej także osoby heteroseksualne. Stołeczne "branżowe" kluby i klubokawiarnie - bo o nich mowa - przestały być domeną gejów. Czym są dla lesbijek?

GLAM CLUB: ''U nas melanż, a nie bankiet''

Spokojnie to tu nie jest. Po imprezie - pokrzywione krzesła, potłuczone szklanki. W trakcie - tańce na stołach i ogólne szaleństwo. - Do klubu przychodzą ludzie nastawieni na dobrą zabawę - mówi Marcin Szczepkowski, właściciel. - Wyznajemy zasadę, że jak się bawić, to na sto procent. Stąd hasło: 'U nas melanż, a nie bankiet odaje Szczepkowski i zapewnia, że awantur nie ma, bo o to dba ochrona klubu. Poza tym mają wielu stałych bywalców. Przychodzą geje, heterycy, lesbijki.

- Chcemy odejść od stereotypu tęczowego klubu, gdzie zazwyczaj główną atrakcję stanowią występy drag queens prezentujących przaśny discopolowy klimat - tłumaczy Szczepkowski. - Oczywiście, są wyjątki, jak chociażby Dżaga - sobowtór Dody - czy Lady Camilla, która często wciela się w postać Lady Gagi. Cały ich show: od przygotowań poprzez strój i makijaż aż po taniec i występ jest na naprawdę wysokim poziomie - twierdzi Szczepkowski. W Glamie jednak ani DQ, ani DK nie występują. Są za to live-acty, pokazy mody, wystawy sztuki. Bywają i gwiazdy: Ramona Rey, Izabela Trojanowska, Urszula, Maddox, znany z ?Mam talent? lalkarz Kony czy Rick Genest, model, celebryta, słynny Zombie Boy, który całe ciało ma wytatuowane na wzór ludzkiego szkieletu.

- Do Glamu przyciąga muzyka - mówi Zuza, która odwiedza klub regularnie. - Trzeba przyznać, że didżeje trzymają poziom. To miejsce z wielkim potencjałem - twierdzi dziewczyna. W każdą środę występuje lesbijski kolektyw didżejski - MC Hienka i Lady Boy. Dla wielbicielek mocnych brzmień raz w miesiącu Glam organizuje imprezę otwartą - ?Fetysz Party?. - Gramy wtedy ciężką muzykę, ludzie zakładają skóry, ćwieki? Chodzi bardziej o klimat niż o perwersje seksualne. Taki mały underground. Poza tym mamy dziewczynę za barem, a to rzadkość w klubach gej-les, gdzie zwykle męska obsługa ma cieszyć oko gejów - zachwala Szczepkowki.

 

Tymczasem stałe bywalczynie Glamu nie są tak entuzjastyczne w swoich opiniach na temat klubu. - Co tu dużo mówić, Glam to miejsce zaniedbane przez właściciela - twierdzi Joanna. - Zimą chowa się kurtki do czarnych worków na śmieci, bo szatnia jest tak mała, że nie mieści więcej wieszaków. Na parkiecie kłótnie, które zwykle przeradzają się w lesbodramaty. Miejsc do siedzenia jak na lekarstwo. Palić można, niestety, wszędzie. Ceny dość wysokie. Obsługa różnorodna - barwna, kolorowa młodzież. Czasem wydaje mi się, że zbyt młoda i trochę nieogarnięta. Tak, klub ma sporo wad. Dlatego tak bardzo dziwi mnie to, że pomimo wybijających ubikacji, ukropu i niespodziewanych przerw w muzyce ludzie wciąż do niego lgną - co weekend Glam pęka w szwach.

Skąd taka popularność klubu? - Jest w tym lokalu to coś, czego nie ma w innych - twierdzi Zuza. - Fakt, Glam ma klimat, da się tam wybawić - wtrąca Joanna. - Ale może w Warszawie po prostu brakuje alternatywy na podobnym poziomie? - zastanawia się dziewczyna. Po chwili namysłu dodaje: - Nikt nawet nie pyta: ''Dokąd idziecie dziś wieczorem'', bo każdy wie, że prędzej czy później i tak wszyscy spotkamy się w Glamie.

Glam Club jest czynny od wtorku do niedzieli, od godz. 20 do ostatniego klienta. Muzyka : house, techno, muzyka komercyjna, lata '80 i '90. Palenie: bez ograniczeń. Wstęp od 18 lat. Plus za dobrą muzykę i lokalizację - klub znajduje się blisko centrum, minus za brak wydzielonej palarni i anonimowość (brak szyldu i niepozorne, bardzo wąskie szklane drzwi wejściowe, przez co trafienie do klubu graniczy z cudem). Adres: ul. Żurawia 22, Warszawa.

1

CITY: domówka ze striptizem

- Kiedy 10 lat temu otwierałem już teraz nieczynny klub Rasko, w Warszawie brakowało miejsca, gdzie można by spokojnie posiedzieć, posłuchać muzyki i porozmawiać ze znajomymi. Ludzie byli na bakier z tolerancją dla społeczności LGBT. Teraz modnie jest mieć przyjaciela geja albo koleżankę lesbijkę. Mówimy wręcz o klubach hetero-friendly, a nie o miejscach ?przyjaznych homoseksualistom?, jak kiedyś. Byliśmy wyrzuceni na margines, dziś jesteśmy pożądani - mówi Paweł Pawełkiewicz, właściciel City, który na co dzień pracuje w ośrodku pomocy społecznej. Klub jest odpowiedzią na jego marzenie o stworzeniu cichego, kameralnego miejsca, gdzie ludzie ?z branży? mogliby czuć się, jak w domu.

- Panuje u nas rodzinna atmosfera, a kobiety tego potrzebują, więc to właśnie one - lesbijki - są najczęstszymi bywalczyniami klubu i do nich przede wszystkim kierujemy naszą ofertę - twierdzi Pawełkiewicz. Trzy razy w tygodniu jest karaoke, a w czwartki i w soboty - występy drag queens: Kim Lee, Pussy i początkującej Małej Mi. Zdarzają się wieczorki poezji i wernisaże, a ostatnio nawet wieczory wyborcze dla znajomych gejów i lesbijek. Czasami po treningu wpadną dziewczyny z lesbijskiej drużyny siatkarek. - City jest jak taka kameralna domówka: siedzimy, pijemy, gadamy. Nie ma wielkich imprez, nie ma dark roomów. Jesteśmy daleko od tematów związanych z seksem - zapewnia Pawełkiewicz. Ale striptiz jest. W soboty męski - dla gejów, w środy damski - dla lesbijek. Jedyny taki w mieście.

2

CITY: domówka ze striptizem

Do City przychodzą głównie stali bywalcy, pamiętający jeszcze czasy Rasko, ale też ''świeżynki'' - 20-, 30-latki. Rzadko trafiają tu przypadkowe osoby, chociażby ze względu na lokalizację - klub mieści się w podziemnych pawilonach, do których mało kto zapuszczałby się w celach turystycznych. - Byłam w City raz, więc trudno mi go oceniać. Pamiętam, że w klubie było bardzo duszno - akurat trwał występ drag queen - mówi Joanna. Kasia: - Niewielki, przytulny klub do spotkań z przyjaciółmi, miła atmosfera, świetna obsługa. Jeszcze tam wrócę - zapewnia.

Do City można przyjść siedem dni w tygodniu, od 17 do 2 w nocy, także w święta. Klub posiada łącze wi-fi. Muzyka: disco, lata ?70 i ?80, jazz, muzyka komercyjna. Palenie - na zewnątrz. Wstęp bez ograniczeń wiekowych. Plus za kameralną, rodzinną atmosferę, minus za nieciekawe miejsce (podziemne pawilony). Adres: al. Jana Pawła II 43a, pawilon 28, Warszawa.

3

LE GARAGE: królowe estrady

Działa od pół roku w miejscu, gdzie niegdyś było Rasko. Główną atrakcją klubu są występy drag queens. We wtorki na scenie króluje Lady Camilla. Do Drugiej Maryli należą czwartki. W piątki i w soboty DQ wychodzą na scenę około północy. Z resztą, sam menedżer klubu jest ''królową''.

- Le Garage to klub branżowy przyjazny również osobom o innej orientacji seksualnej. Czy mamy karaoke, czy imprezę, czy jakieś wydarzenie specjalne, w większości przypadków przez próg klubu przechodzą grupy mieszane. Nie jesteśmy tutaj wyjątkiem: podobnie jest w Galerii, Glamie czy w Toro. Nie faworyzujemy klientów ze względu na płeć i orientację seksualną. Nie ma u nas np. tańszego piwa dla kobiet czy drinków dla facetów, promocje dotyczą wszystkich - zapewnia Krzysztof, właściciel klubu.

Le Garage pozostaje otwarty na różnego rodzaju imprezy. W poniedziałki jest to ?Poweekendowe karaoke?, we wtorki - święto piwa (duże lane za 4 złote), a środa upływa pod znakiem ''Karaoke z debiutem''. W trakcie ostatniego półrocza w Le Garage przeprowadzono m.in. wybory Miss Trans i zbiórkę charytatywną dla drag queen pogryzionej przez psa. Kilka dni temu w klubie odbyła się ceremonia ślubna i wesele zakochanych klientek - Asi i Magdy.

Bogata oferta imprez nie przekonuje wszystkich. Wiele dziewczyn wciąż porównuje Le Garage do nieistniejącego już Rasko. - Mimo pozytywnej zmiany wystroju klub stracił dla mnie dawny, rodzinny klimat. Jedyne, co mnie do niego przyciąga, to wieczory z sobowtórem Maryli Rodowicz - mówi Kasia. - W porównaniu ze starym Rasko klub zdecydowanie zyskał na atrakcyjności pod względem wyglądu, jest tam też teraz więcej miejsca. Nie chodzi więc o jakąś wielką wadę Le Garage, po prostu swoją atmosferą mnie nie zachęca - mówi Joanna. - Klub jest klimatyczny, ale nie dla mnie. Nie lubię typu kobiet, które tam przychodzą - twierdzi Ania. - Raczej męskie, niemłode lesbijki podpierające ściany albo - co gorsza - tańczące jak na wiejskim weselu - kwituje Zuzka. - Z pewnością częściej będę przychodzić do Le Garage latem - nie na imprezy, a do ogródka, żeby posiedzieć i porozmawiać - mówi Joanna. Zuzka przytakuje: - Ogródek to duży atut tego klubu, latem można było tam porządnie zaszaleć. Promocje przy barze nieraz mnie przyciągnęły. Aha, no i polecam karaoke - dodaje dziewczyna.

W grudniu z powodu planowanego remontu klub będzie czynny od 20 do
ostatniego klienta, od poniedziałku do soboty. W niedziele Le Garage
będzie nieczynny. Muzyka: popularna, klubowa. Palenie - sala dla palących. Wstęp od 18 lat. Plus za ciekawe promocje, minus za ?piętno Rasko?. Adres: ul. Burakowska 12 (w pobliżu CH Arkadia), Warszawa.

4

TEREN OTWARTY 5351: postindustrialna biokawiarnia

Kawiarnia to za mało powiedziane, bo Teren Otwarty jest też klubem, pubem i bistro w jednym. Jak podkreślają właścicielki Dominika Orłowska i Anna Mikiewicz, partnerki w pracy i w życiu prywatnym - Teren to przestrzeń otwarta na wszelkiego rodzaju wydarzenia kulturalne: warsztaty, wystawy, happeningi. Miejsce jest nietypowe, bo usytuowane na terenie starej fabryki Norblina, gdzie co sobotę odbywa się BioBazar - pierwszy w Warszawie ekologiczny targ organizowany przez MyEcolife. Dominika i Ania wspierają wydarzenie kateringowo. - Nigdy nie zapomnę naszej współpracy podczas biegu Ireny Szewińskiej na Agrykoli. Wykarmiłyśmy wtedy kilka tysięcy ludzi - wspomina Ania. Wszystko, co oferują dziewczyny, jest eko lub bio, jedzenie także. - Jeżeli jakiś składnik nie posiada certyfikatu ekologicznego, to i tak jest zdrowy, bo nie stosujemy żadnych ulepszaczy - zapewnia Dominika. Menu jest zawsze inne, a jadłospis można sprawdzić dzień wcześniej na facebookowym profilu knajpki. Na przykład 29 października Teren Otwarty 5351 zapraszał na ?krem paprykowo-pomidorowy ze wstążkami grillowanej cukinii, focaccię z pomidorami, bakłażanem i fetą, a na deser - muffinki z miodkiem i orzechami?.

5

TEREN OTWARTY 5351: postindustrialna biokawiarnia

- Chciałyśmy stworzyć taką oazę spokoju, miejsce dobre na randkę, spotkanie towarzyskie i na kawę w samotności - mówią dziewczyny. Ze względu na specyfikę klubu przychodzi tu więcej lesbijek, par heteroseksualnych czy nawet rodziców z dziećmi niż gejów. - W Warszawie brakuje każdego rodzaju miejsc dla lesbijek. Jesteśmy daleko w tyle za Berlinem czy innymi miastami Europy Zachodniej. Mamy miejsca gej-friendly, kluby LGBT albo te wyłącznie dla gejów, ale lesbijki wciąż są marginalizowane - przyznają Ania i Dominika. - Tym bardziej cieszy nas, że kobiety odnajdują w Terenie Otwartym swoje miejsce, przychodzą tu popracować albo spotkać się ze znajomymi - mówią. Jednak lesbijki, z którymi rozmawiam, nie kojarzą Terenu... - Nigdy tam nie byłam, ale po zdjęciach na Facebooku wygląda fajnie. Pewnie zawitam tam, kiedy nadarzy się okazja - mówi Joanna.

6

TEREN OTWARTY 5351: postindustrialna biokawiarnia

W okresie jesienno-zimowym knajpka czynna jest w soboty od 10 do 16 w czasie trwania BioBazaru i dodatkowo podczas prywatnych imprez i wydarzeń. W okresie letnim Teren działa od wtorku do soboty. Muzyka: w ciągu dnia - chillout, wieczorami klubowa, od czasu do czasu gościnnie didżej. Palenie - tylko na zewnątrz. Wstęp: brak ograniczeń. Plus za oryginalność i klimat, minus za słabą rozpoznawalność wśród lesbijek, Adres: ul. Żelazna 51/53, Warszawa.

7

GALERIA: przyczółek gejowski

Galeria działa od 2004 roku, a jej właściciele - jak sami mówią - ''przecierali w Warszawie gejowskie szlaki''. Ich pierwszy klub - Paradise - powstał w 1996 roku, dwa lata po legendarnym Fantomie, uznawanym za pierwszy gej-klub w stolicy. - Początkowo mieliśmy w Galerii środy dla lesbijek, występy drag kings, chcieliśmy dać dziewczynom przestrzeń, ale one po 2-3 tygodniach straciły zainteresowanie. Dziś wpadają sporadycznie, zwykle w większych grupach, na imprezę - twierdzą właściciele klubu (nazwiska do wiadomości redakcji).

- Zdarzało się, że lesbijek nie wpuszczali - wspomina Joanna. - Mnie osobiście przytrafiło się to dwa razy. W lokalu było sporo ludzi, a ochrona pozwalała wchodzić tylko gejom. Tłumaczyli, że z lesbijkami jest za dużo problemów. Od jakiegoś czasu wpuszczają już wszystkich, jednak w środku i tak przeważają mężczyźni - mówi dziewczyna. - No właśnie, bo Galeria to taki przyjazny gejowski lokal, mili panowie i... na tym kończą się atuty tego miejsca. Jest drogo, ciasno i niepraktycznie - narzeka Zuzka. - Niby mają dwa parkiety, ale ten większy, z rurą po środku, zarezerwowany jest dla napalonych, zniewieściałych chłopców. Zdecydowanie brakuje tam kobiet, a nawet tworów kobietopodobnych - ironizuje Zuza.

8

GALERIA: przyczółek gejowski

- W środowisku lesbijskim jest sporo kobiet o mocnych charakterach. Bywa, że dobra zabawa przeistacza się w próbę pokazania sił. Dlatego agresywnych dziewczyn do klubu nie wpuszczamy - tłumaczy pracownik Galerii. Twierdzi, że jeszcze kilka lat temu, gdy lesbijki przychodziły do lokalu, to geje wychodzili. A teraz jest spokój - towarzystwo tańczy na jednym parkiecie i nikt nikomu w drogę nie wchodzi. - Ukierunkowaliśmy się bardziej na gejów i osoby gej-friendly, bo właśnie ta grupa bawi się najintensywniej - podkreśla pracownik Galerii.

To dla nich właśnie są występy drag queens i transformistów, karaoke i striptiz, rzecz jasna, męski. - Galerię kojarzę właśnie z dobrego karaoke. Poza tym jest tam naprawdę superobsługa - zachwala Kasia, która do klubu przychodzi sporadycznie. Można też spotkać znane twarze. - Bywała u nas Anka [Grodzka], zanim przystąpiła do ruchu Palikota. Przed samymi wyborami pojawił się Ryszard Kalisz. W zeszłym roku Tomasz Raczek poprowadził koncert z okazji Światowego Dnia Walki z AIDS - wylicza pracownik Galerii.

Klub znajduje się w zabytkowym budynku Hali Mirowskiej w Warszawie, 10 minut piechotą od Pałacu Kultury. Są tu dwie sale - z barem i dance-floorem oraz druga, gdzie można usiąść i porozmawiać. Galeria działa od wtorku do niedzieli od 20 do ostatniego klienta. Muzyka: R&B, house, kicz. Klub ma wydzieloną palarnię. Wstęp: od 18 lat. Plus za karaoke do rana, minus za opinię wśród lesbijek, jakoby Galeria miała być ''gejowską twierdzą'' Adres: pl. Mirowski 1, Warszawa (główne wejście do Hali Mirowskiej).

9

BASTYLIA NALEŚNIKARNIA: naleśniki z nadzieniem ideowym

- W Bastylii byłam raz, bardzo smacznie, ale gdyby nie flaga [tęczowa flaga - znak rozpoznawczy środowisk LGBTQ], to nawet bym nie ogarnęła, że to nasze miejsce - mówi Anka. Fakt - mała, niepozorna salka o pomalowanych na szaro ścianach bardziej przypomina poczekalnię niż lokal dla ludzi z kręgów LGBT. Klientela też ?niebranżowa?: a to babcia z wnuczkiem, a to dziewczyna i chłopak siedzą przy stoliku w kącie wpatrzeni w siebie. - Tuż obok jest kościół, więc w niedzielę po mszy często przychodzą do nas całe rodziny - rodzice z dziećmi, dziadkowie z wnukami - wyjaśnia Łukasz Migdalski, pracownik Bastylii. - Zwykle wiedzą, że to knajpka gej- i les-friendly, z resztą trudno nie zauważyć, kiedy dwie lesbijki dają sobie buzi przy stoliku - uśmiecha się Migdalski. Nieopodal jest również Teatr Współczesny, więc nad porcją kultowych już w stolicy ?bastylijskich? naleśników ze szpinakiem spotkać można znanych aktorów: Borysa Szyca, Michała Żebrowskiego czy Pawła Deląga.

10

BASTYLIA NALEŚNIKARNIA: naleśniki z nadzieniem ideowym

Bastylię 11 lat temu otworzyła dwójka przyjaciół, która po kilkunastu latach spędzonych we Francji, zafascynowana tamtejszą atmosferą oraz mnogością les-klubów, postanowiła stworzyć podobne miejsce na rodzimym gruncie. - Od początku jesteśmy czymś więcej niż tylko naleśnikarnią - twierdzi Łukasz Migdalski. Zaczynali od ''Wieczorów z Lambdą'', a teraz są najbardziej zaangażowaną w akcje prokobiece klubokawiarnią w Warszawie. Wspierają projekt ''Tak dla kobiet?'' dotyczący świadomego rodzicielstwa, współpracują z Kampanią przeciw Homofobii, portalami internetowymi Kobiety-kobietom.pl i Homoseksualizm.pl, a także z ?Repliką? [pismem środowiska LGBT]. Wyrazili zgodę na zorganizowanie konferencji prasowej Ruchu Palikota, na której pojawili się m.in. Robert Biedroń, Anna Grodzka i Tomasz Szypuła. Przygotowują cykliczne wieczory poświęcone kobiecej piłce nożnej ?She loves football?, a od 25 listopada do 10 grudnia organizują spotkanie WenDo. - Uczymy dziewczyny, jak efektywnie krzyczeć - żartuje Migdalski. W trakcie otwartego spotkania kobiety mają możliwość wydać z siebie takie dźwięki, które w sytuacji niebezpiecznej pozwolą im się skutecznie obronić.

- W tej niepozornej knajpce tkwi siła kobiet - przekonuje Suzi Andreis z portalu Kobiety-kobietom.pl. - To one tak naprawdę napędzają większość akcji dla społeczności LGBT. Potrafią się szybko zorganizować, są aktywne, ale też mniej doceniane, bo mniej medialne niż mężczyźni - twierdzi Andreis, która do Bastylii najczęściej wpada po pracy, z książką, na piwo i naleśnika.

Bastylia Naleśnikarnia jest czynna codziennie od 8 do 22. Muzyka: głównie francuska. Klub posiada osłoniony ogródek. Wstęp: bez ograniczeń wiekowych. Plus za przepyszne naleśniki, minus za mikroskopijne rozmiary knajpy. Adres: ul. Mokotowska 17 (przy pl. Zbawiciela), Warszawa.

11
Komentarze
Nie no! Jeśli ktoś uważa, że w Glam DJ trzymają poziom... WoW! To jest trochę tak, że wchodząc tam czuję się jakbym słuchała eski-imprezki. Totalnie objechane kawałki z najbardziej tandetnych stacji radiowych... Ja mówię - NIE!
już oceniałe(a)ś
13
2
Bardzo interesujace, jak ludzie zyjacy niegdys na marginesie spoleczenstwa i przesladowani za swoja innosc stali symbolem ekskluzywnosci i wykluczania innych ze swoich uciech i rozkoszy. Taka "la gauche caviar" pelna zaklamania. Ja tam tesknie za dawna Antyczna przy placu Trzech Krzyzy, bo miala swoj niepowtarzalny klimat i nie spotykalo sie tam yuppies.
już oceniałe(a)ś
1
8
Jak najbardziej polecam Glam. Jest jedynym klubem, do którego chodzę z przyjemnością i zapałem. Atmosfera jest niesamowita, jest okazja poznać wiele kulturalnych i miłych osób. Specyfika tego miejsca powoduje, że specjalnie przyjeżdżam do niego z Krakowa raz, dwa razy na miesiąc. Obsługa jest sympatyczna, na poziomie. Zgadzam się z Zuzą- Do Glamu przyciąga również muzyka. Każdy klub ma swoje wady, ale w przypadku Glam ilość zalet zdecydowanie przeważa nad pozytywną opinią na temat klubu.
już oceniałe(a)ś
5
3
@sunim Księża i politycy (szczególnie ci prawicowi)?
już oceniałe(a)ś
2
6
w dupie z tym glamem, NAJBARDZIEJ nieprzyjemni "bramkarze" w moim zyciu, niewychowane patałachy w garniturach. NIE POLECAM
@syndrice Dokładnie. Tu musze sie zgodzić w tym momencie. Nie dosc ze bramkarze nie mili to i w dodatku próbują na kasie oszukać !!! Moim zdaniem NIE polecam tego miejsca. ABSOLUTNIE WIELKIE NIE !!!!!
już oceniałe(a)ś
0
0
Odradzam GLAM, ponieważ niestety w tym klubie nie działa zakaz palenia. Zadymiony parkiet skutecznie zniechęcił mnie do tego miejsca :/
już oceniałe(a)ś
3
1
RZYGOWINA!!!!!
już oceniałe(a)ś
0
1
Żałosne promowanie dewiacji seksualnej.
już oceniałe(a)ś
0
1
Przewiń i czytaj dalej Wysokie Obcasy