Było, jest, nie ma. Co zrobić, gdy nie możesz mieć dziecka? [Fragmenty książki]

MT
Książka "Jak tu począć?" powstała po to, by pomóc ludziom, którzy pragną mieć dziecko i odczarować mity na temat niepłodności
mat. mat.

Było, jest, nie ma - przyczyny poronień

Statystyki są nieubłagane. Poronieniem kończy się od 10 do 15 proc. ciąż potwierdzonych, czyli takich, których jesteśmy świadomi (udokumentowanych badaniem krwi lub testem ciążowym). Jak często dochodzi do poronienia jeszcze przed stwierdzeniem ciąży? Dokładnie nie wiadomo.

Badania epidemiologiczne dowodzą, że ryzyko straty ciąży maleje z każdym jej tygodniem. 80 proc. wszystkich poronień ma miejsce w I trymestrze. Prawdopodobieństwo, że ciąża skończy się poronieniem, maleje, jeżeli już mamy dziecko - wynosi wtedy ok. 5 proc. Jeśli jednak jedyna jak dotąd ciąża zakończyła się niepowodzeniem, ryzyko kolejnego sięga 13-20 proc. Ryzyko to kumuluje się wraz ze wzrostem liczby poronień, po dwóch wynosi od 18 do 28 proc., a po trzech lub więcej - od 30 do 45 proc.

Pojedyncze poronienie we wczesnym okresie ciąży (tzw. sporadyczne) nie powinno uruchamiać skomplikowanej maszynerii diagnostycznej. Lekarze zalecają zwykle kilkumiesięczny odpoczynek przed kolejnymi staraniami o dziecko i powtarzają, że większość poronień pozostaje niewyjaśniona. Przyczyn mogą być dziesiątki - od genetycznych wad płodu po choroby, które przebyła matka.

Gdy kobieta doświadcza trzech (lub dwóch) następujących po sobie utrat wczesnych ciąż w tym samym układzie partnerskim, mówimy o problemie nawracających, nawykowych poronień. Dotyczy on od 1 do 3 proc. kobiet.

- W diagnostyce poronień najważniejsze jest indywidualne podejście lekarza do pacjenta - tłumaczy dr Jarosław Kaczyński, ginekolog-położnik z warszawskiej kliniki leczenia niepłodności InviMed. - Jeśli dwa poronienia miały miejsce u kobiety młodej, z bardzo dobrą rezerwą jajnikową, mamy czas na rozszerzoną diagnostykę. Jeśli zdarzyły się pacjentce starszej, z nikłą rezerwą, lekarz nie powinien czekać do trzeciego poronienia, by zająć się diagnozowaniem problemu [...].

[...] Utraty ciąż mają określoną przyczynę - winne mogą być geny, anatomia układu rozrodczego kobiety, immunologia, infekcje, choroby przewlekłe. W 30 proc. przypadków, mimo intensywnej i często drogiej diagnostyki, przyczyna pozostaje niewyjaśniona. - Najnowsze badania wskazują, że za utratę wczesnych ciąż winę ponosi głównie czynnik męski. Gdy DNA plemników jest mocno uszkodzony, szanse na zajście w ciążę, a potem jej utrzymanie, są nikłe - tłumaczy dr Kaczyński.

1
mat. mat.

Męski blog o leczeniu niepłodności

4 grudnia 2013. Ten pierwszy wpis przede wszystkim będzie o tym, jak zdecydowałem się pisać tego bloga i dlaczego. Kiedy rok temu zaczęliśmy się starać o dziecko, byłem pełen obaw. Czy jestem już na to gotowy? Ostatecznie doszedłem do wniosku, że mając trzydzieści kilka lat, to już najwyższy czas, bo później zabraknie mi sił, aby o lasce biegać za swoim dzieckiem na placu zabaw. Mijały miesiące, rok i niewiele z tego wynikało. Zbyt długo, aby zaprzeczać istnieniu problemu.

12 grudnia 2013. Wyniki. Jest źle. Możemy się ustawiać w kolejce do in vitro.

14 grudnia 2013. "Proszę pana, to wygląda na ciężkie uszkodzenie jąder. Tego się nie leczy. Tu po prostu nie ma czego leczyć. Żaden odpowiedzialny lekarz się tego nie podejmie. Tylko in vitro". To tyle na temat diagnozy. Oczywiście wyniki za 2-3 miesiące do powtórki z posiewem i przeciwdziałania, ale raczej bez nadziei na większą poprawę. Reszta badań OK. Żona ma silny imperatyw do działania. Już idzie na in vitro. Chyba odrobinę przestaje mnie rozumieć. To, że ja potrzebuję przeżyć swoją żałobę. Pogodzić się z tym, że teraz będę jedynie dawcą nasienia w ściśle określonych przez medycynę terminach.

15 grudnia 2013. Czuję się jak imitacja faceta. Najwyraźniej matka natura zrobiła naprawdę wiele, aby wyeliminować moje geny z puli. Nic mnie nie pociesza. Co z tego, że to choroba? Co z tego, że nie jestem jej winien? A może jestem? Może coś zrobiłem kiedyś nie tak? Może coś zaniedbałem? Co z tego, że przed diagnozą byłem tym samym facetem? To nie działa. Nie mam po prostu siły walczyć. Nie potrafię siebie zaakceptować takim, jakim jestem. Nie wiem, co będzie dalej...

4 maja 2014. Transfer zarodków. Pierwszy raz od wieków siedzę przed kompem z butelką piwa w ręku, zerkając na "Karmazyno­wy przypływ" w telewizji. Trochę odpuścił stres, nerwy stonowane. Z 12 pozyskanych oocytów 11 zostało nakłutych. Z 11 zarodków w dru­giej dobie nadal rozwijało się 10, w tym 2 (podobno) wyglądały bardzo obiecująco i zostały przetransferowane. To na razie tyle relacji.

2 czerwca 2014. Oto dziś potwierdziliśmy USG. Jest tam. Mały bąbel z bijącym serduszkiem. Szósty tydzień, trzeci dzień ciąży. Bliźniaków nie będzie ? drugiemu zarodkowi nie spodobało się i czmychnął. Odczucia mam mieszane - z jednej strony bliźniaki byłyby fajne i byłem już trochę mentalnie na nie przygotowany. Z drugiej - może i dobrze, że nie trafimy na podwójnie głęboką wodę, i będzie w ciąży mniej problemów. I wózek tańszy. I łóżeczko jedno będzie potrzebne.

21 stycznia 2015. Zuza - 56 cm szczęścia. Nie mam siły napisać dziś więcej. Pewnie napiszę za kilka dni notkę o porodzie rodzinnym, ale nie dziś...

21.01.2015, 16:45, 56 centymetrów, 3350 gramów, 10 punktów w skali Apgar.

2
mat. mat.

Dopłata do in vitro

30 czerwca 2016 r. kończy się trzyletni, refundowany przez Ministerstwo Zdrowia program "Leczenie niepłodności metodą zapłodnienia pozaustrojowego na lata 2013- -2016" zwany popularnie rządowym programem in vitro. Na jego efekty, czyli poznanie pełnej liczby urodzonych dzięki niemu dzieci, trzeba będzie poczekać do marca-kwietnia 2017 r.

W rządowym programie zostało już bardzo niewiele miejsc - część klinik wykorzystała przyznane środki, w innych z kolei listy oczekujących par są bardzo długie. Na leczenie części z nich z całą pewnością nie wystarczą kwoty, które ministerstwo przekazało klinikom realizatorom programu. W wielu placówkach już w marcu 2015 r. wiadomo było, że setki par nie będą mogły skorzystać z dofinansowania.

Warto jednak przyjrzeć się refundowanemu programowi in vitro w nadziei, że zostanie on przedłużony na kolejne lata. Uznanie niepłodności za chorobę oznacza przecież, że państwo bierze na siebie obowiązek jej leczenia z zastosowaniem metody uznawanej za najbar­dziej skuteczną, a taką właśnie jest in vitro. Poza tym w większości europejskich krajów rządy finansują lub współfinansują przynajmniej trzy zabiegi zapłodnienia pozaustrojowego.

Chociaż w czasie trwania programu następowały pewne modyfikacje, to jednak podstawowe zasady nie zmieniły się i miejmy nadzieję, że pozostaną takie same. Czekając więc na uruchomienie kolejnej "tury" refundowanego programu in vitro, warto dobrze się do niej przygotować, by nie tracić potem czasu na zapoznawanie się od zera z obowiązującymi zasadami [...].

Co finansuje państwo?

Pary zakwalifikowane do programu mają prawo do trzech pełnych prób leczenia in vitro. Jedna próba obejmuje: podanie leków do stymulacji hormonalnej, punkcję jajowodów i pobranie komórek jajowych (oocytów), zapłodnienie komórek jajowych in vitro i hodowlę zarodków, embriotransfer, kriokonserwację (zamrożenie) pozostałych zarodków. Warto pamiętać, że w ramach obowiązujących przepisów prawo do refundacji 13 najpopularniejszych leków hormonalnych mają wszystkie kobiety do 40. roku życia leczące się z powodu niepłodności, a nie tylko te biorące udział w rządowym programie in vitro (pod warunkiem że spełniają kryteria medyczne takie jak wyniki AMH, FSH etc.).

Kobiety do 35. roku życia w dwóch pierwszych próbach mają prawo do zapłodnienia do sześciu komórek jajowych i transferu jednego zarodka w jednym cyklu. Po niepowodzeniu dwóch pierwszych prób w trzeciej dopuszczalne jest zapłodnienie wszystkich pobranych komórek jajowych i transfer do dwóch zarodków w jednym cyklu. U pacjentek powyżej 35. roku życia nie ogranicza się liczby zapładnianych komórek jajowych, mogą one także za każdym razem mieć transferowane dwa embriony. Ponieważ z zapłodnionych już w pierwszej próbie komórek może rozwinąć się wiele zarodków, w przypadku braku ciąży po transferze pierwszego z nich powinny zostać wykorzystane pozostałe. Oznacza to, że w ramach jednej próby można wykonać nawet kilka transferów ? wszystkie zabiegi będą objęte pełną refundacją. Jedyne ograniczenie to brak możliwości zmiany kliniki w trakcie rozpoczętej próby leczenia. Kolejną próbę (w tym samym bądź innym ośrodku) można podjąć po wykorzystaniu wszystkich zarodków oraz gdy w trakcie leczenia miała miejsce utrata nie więcej niż dwóch ciąż. Czas, który musi minąć między kolejnymi próbami, nie jest określony w przepisach.

3
mat. mat.

Badanie prenatalne - szansa dla zagrożonego płodu

W Europie badaniom prenatalnym poddaje się 1 na 10 cię­żarnych kobiet. W wypadku przyszłych mam powyżej 35. roku życia wykonuje się je rutynowo u wszystkich ciężarnych. W Polsce - bada się mniej niż 2 proc. brzemiennych kobiet. Tymczasem w 85 proc. przypadków wykonanie badań prenatalnych jest wstępem do leczenia zagrożonego płodu. Dzięki diagnostyce prenatalnej można wykryć hemofilię, fenyloketonurię, mukowiscydozę, zespół Downa, zespół Turnera, wady serca oraz układu moczowego. Wczesne rozpoznanie pozwala na interwencję chirurgiczną niemal natychmiast po urodzeniu, co znacznie zwiększa szanse, a czasem jest wręcz jedyną nadzieją na zdrowie i życie dziecka (np. w przypadku niedorozwoju lewej komory serca, powodującego 25 proc. zgonów w pierwszym tygo­dniu życia noworodków, czy przepukliny przeponowej).

Popularny polski mit głosi, że jeśli w rodzinie nie było chorób genetycznych, a przyszła mama czuje się dobrze i jest "jeszcze młoda", to nie ma sensu wykonywać badań prenatalnych. Otóż nie. Najwięcej dzieci rodzą kobiety przed 35. rokiem życia i to właśnie one najczęściej mają potomstwo z zespołem Downa. Dlatego nieinwazyjne przesiewowe badania prenatalne polecane są wszystkim ciężarnym paniom, bez względu na wiek. Nawet, gdy masz 20 lat, świetnie się czujesz i masz idealne wyniki morfologii i badania USG - zbadaj swoje nienarodzone dziecko. Nieprawdą jest też, że jeśli pierwsze dziecko urodziło się zdrowe, kolejne ma większą szansę na bycie zdrowym. W przypadku zespołu Downa, którego występowanie jest ściśle związane z wiekiem matki, jest dokładnie na odwrót. Dlatego tak wiele dzieci z zespołem Downa ma zdrowe rodzeństwo.

I najważniejsze - aż 97 proc. kobiet, odbierając wyniki badań, dowie się, że nosi pod sercem zdrowe dziecko.

4
mat. mat.

Prawniczka Karolina Więckiewicz o legalnej surogacji

Polacy, którzy skorzystają z macierzyństwa zastępczego w kraju, gdzie jest to legalne, nie popełniają przestępstwa. Jednak, by z dzieckiem urodzonym przez surogatkę legalnie wjechać do Polski, konieczne jest uzyskanie dla niego paszportu. By uzyskać polski paszport, dziecko musi mieć nadany numer PESEL. A to z kolei oznacza konieczność posiadania polskiego aktu urodzenia dziecka. Można go uzyskać na kilka sposobów. Jednym z nich jest przejście procedury adopcji całkowitej ze wskazaniem, która jest też możliwa w przypadku, gdy matka dziecka nie jest Polką.

Natomiast jeśli poród nastąpił w kraju, gdzie surogatka nie jest wpisana w dokumentację szpitalną jako matka [np. Rosja, Gruzja, Ukraina], bo tamtejsze prawo za matkę uznaje dawczynię komórki jajowej, możliwe są inne rozwiązania - takie same jak te, którym podlegają Polki rodzące np. w Wielkiej Brytanii. Czyli albo przepisanie aktu urodzenia wydanego za granicą, albo zarejestrowanie dziecka na postawie dokumentacji szpitalnej. Należy jednak pamiętać, że w obu przypadkach konieczne jest dostarczenie dokumentów przetłumaczonych przez tłumacza przysięgłego. A rejestracji na podstawie dokumentacji szpitalnej trzeba dokonać do 21 dni od urodzenia.

Czy pracownik polskiego urzędu stanu cywilnego może zakwestionować zagraniczny dokument? W uproszczeniu można powiedzieć, że według ustawy o aktach stanu cywilnego w tym przypadku rolą urzędnika nie jest badanie sprawy, ale przyjęcie transkrypcji. Jedynym, o jakim słyszałam, przypadkiem odmowy przyjęcia zagranicznego aktu urodzenia była sytuacja, gdy do brytyjskiego dokumentu jako rodzice były wpisane dwie kobiety. Oczywiście, może się tak zdarzyć, że urzędnik odmówi zarejestrowania dziecka, jeśli nabierze podejrzeń. Przykładowo zaobserwuje masowe porody Polek w Gruzji albo otrzyma donos, że kobieta wcale nie była w ciąży. Trudno jednak powiedzieć, na ile jest to realne. Zwłaszcza że musiałby uzasadniać swoją decyzję donosem lub plotką. Kobieta zaś od takiej decyzji mogłaby się odwołać.

5
mat. mat.

Fakty i mity na temat płodności

Niepłodność to efekt stosowania tabletek antykoncepcyjnych. Układ rozrodczy się "rozleniwił" i dlatego nie mogę zajść w ciążę.

Działanie antykoncepcji hormonalnej polega na zahamowaniu owulacji, ale jest to proces całkowicie odwracalny. Po odstawieniu tabletek płodność kobiety zazwyczaj wraca do normy bardzo szybko. Zajście w ciążę jest możliwe już w pierwszym-drugim cyklu, ponieważ hormony zawarte w pigułkach czy plastrach nie kumulują się w organizmie. W ciągu czterech-pięciu tygodni powraca zarówno jajeczkowanie, jak i miesiączki. Natomiast to, czy kobieta szybko zajdzie w ciążę po odstawieniu antykoncepcji, jest uwarunkowane wieloma innymi czynnikami. Wszystko zależy od kondycji jej organizmu, przebytych wcześniej schorzeń, wieku, stanu zdrowia partnera, częstotliwości współżycia etc.

Jeden z popularnych mitów głosi, że tuż po odstawieniu tabletek hormonalnych najłatwiej jest zajść w ciążę. W rzeczywistości, jak wykazują badania, spośród 2 tys. kobiet, które zaprzestały stosowania pigułek ze względu na chęć zajścia w ciążę, jedynie 21 proc. poczęło dziecko z partnerem w ciągu pierwszych cykli. Uogólniając, szanse na zajście w ciążę kobiety niestosującej antykoncepcji oraz kobiety rezygnującej ze stosowania antykoncepcji są porównywalne i wynoszą w każdym cyklu 20-25 proc. Faktem jest jednak, że w niektórych przypadkach przyjmowanie tabletek hormonalnych może maskować problemy związane z nieprawidłowym przebiegiem cykli lub brakiem owulacji. Jeśli kobieta już wcześniej miała nieregularne cykle, spowodowane brakiem spontanicznych owulacji, tabletka antykoncepcyjna narzuci regularny rytm krwawień, ale nie spowoduje wyleczenia zaburzeń. W takim wypadku konieczna jest dalsza specjalistyczna diagnostyka.

 

Nie mogę zajść w ciążę, bo kiedyś poddałam się aborcji.

Aborcja, która przebiegła bez komplikacji, nie ma wpływu na płodność. Następne jajeczkowanie pojawia się zwykle mniej więcej po dwóch tygodniach od dnia przerwania ciąży. Jak pokazują badania prowadzone w Wielkiej Brytanii, większość kobiet, które poddały się tam aborcji, nie ma po zabiegu żadnych powikłań, a usunięcie ciąży nie ma wpływu na ich dalszą płodność. Statystyka uszkodzeń szyjki macicy wynosi mniej niż 10 na każde 1000 aborcji, a uszkodzenia macicy występują mniej niż w 0,1 proc. przypadków. Bardzo niewielki odsetek kobiet ma powikłania w postaci zapalenia narządów miednicy mniejszej. Wpływ na płodność mogą jednak mieć nieprofesjonalnie wykonane zabiegi.

 

Niepłodność to rodzaj blokady w głowie. Wiele kobiet, gdy adoptuje dziecko i "odpuści", zachodzi potem w ciążę.

Adopcja nie jest remedium na nieudane leczenie niepłodności. Żadne z badań nie wykazało także, by adopcja w jakikolwiek sposób wpływała na płodność kobiety. Odsetek ciąż jest taki sam zarówno u pań, które adoptowały dziecko, jak i u kobiet, które tego nie zrobiły.

 

Jeśli mężczyzna jest sprawny seksualnie, to znaczy, że jest płodny.

Niepłodność ma niewiele wspólnego ze sprawnością seksualną. Impotenci mogą mieć fantastyczne wyniki spermiogramu, a niezwykle sprawni seksualnie supermacho borykać się ze złą jakością nasienia.

6
mat. mat.

Nowotwór kontra płodność

Leczenie przeciwnowotworowe, w tym przede wszystkim chemioterapia i naświetlania, często powoduje trwałą utratę płodności. W większości przypadków nie ma to większego znaczenia, bo rak to choroba głównie osób w starszym wieku, które przekroczyły już granicę okresu reprodukcji lub po prostu nie planują dalszego powiększania rodziny.

Istnieją jednak grupy nowotworów, np. niektóre schorzenia onkohematologiczne, które atakują osoby stosunkowo młode, które być może chciałyby kiedyś mieć dziecko. W takim przypadku umożliwia się im to poprzez np. mrożenie zarodków (jeżeli rzecz dotyczy oczywiście osoby pozostającej w związku i istnieje możliwość szybkiego pobrania komórek płciowych zarówno od kobiety, jak i mężczyzny) czy mrożenie samych komórek rozrodczych plemników, komórek jajowych czy fragmentów tkanki jajnikowej.

Przyznać trzeba, że mężczyźni są tu w lepszej sytuacji - mrożenie plemników jest stosunkowo proste i bardzo skuteczne (podobnie zresztą jak mrożenie zarodków). O wiele bardziej skomplikowana jest sytuacja z mrożeniem komórek jajowych czy fragmentów jajnika. To wciąż trudna procedura, której podejmują się tylko najlepsze ośrodki. Dotychczas opisano zaledwie kilkadziesiąt przypadków kobiet, u których - przed leczeniem onkologicznym - pobrano komórki jajowe lub fragmenty jajnika, zamrożono, następnie odmrożono (po powrocie do zdrowia) i dzięki zapłodnieniu in vitro doprowadzono do ciąży i narodzin dziecka [...].

[...] Przed naukowcami i lekarzami wciąż istnieje kilka kluczowych wyzwań, jeżeli chodzi o sprawienie, żeby niedojrzałe plemniki i komórki jajowe pobrane z niedojrzałych fragmentów jąder i jajników przetrwały nieuszkodzone procedurę mrożenia i osiągnęły taki poziom rozwoju, na jakim będzie można już próbować doprowadzić do zapłodnienia.

7
mat. mat.

O książce

Książka "Jak tu począć" odpowiada na następujące pytania:

Jak to jest? Prowadzimy coraz zdrowszy tryb życia, wzrosła nasza wiedza na temat odżywiania i aktywności fizycznej, poprawił się stan higieny i opieki medycznej, a statystyki
niepłodności nie zmieniły się od 20 lat.

Jak szybko sprawdzić swoją płodność?

Co zrobić, gdy nie możesz zajść w ciążę?

Jak zbadać kondycję plemników?

Co to jest dawstwo komórek jajowych, plemników i zarodków?

Kiedy warto zrobić inseminację, a kiedy in vitro?

Jak zadbać o zdrowie dziecka, zanim się urodzi?

Czy psychika naprawdę wpływa na płodność?

Czy warto się leczyć za granicą i jak różni się prawo w poszczególnych krajach?

Gdzie rodzą matki surogatki?

Które polski klinik in vitro są najlepsze?

 

Możliwość zakupu książki na platformie publio.pl.

8
Komentarze
Mam nadzieje że ten refundowany program in vitro zostanie przedłużony w końcu dzieki niemu dużo par ma szanse zostać rodzicami. Tak też było w naszym przypadku po ciężkich staraniach próbach w invimedzie w końcu się nam udało jestem już przed rozwiązaniem w 8 miesiącu ciąży. I nie mogę się już doczekać kiedy mój synek przyjdzie na świat.
już oceniałe(a)ś
0
0
Przewiń i czytaj dalej Wysokie Obcasy