6 typów feministek. Którym jesteś?

Magdalena Karst-Adamczyk
Typy feminizmu

Typy feminizmu (123rf)

Możliwe typy to: "do diabła, tak (jestem feministką)!", "tak, pewnie", "tak, ale...", "nie, ale...", "wszystko jedno", "broń Boże, nie!"
1 z 7
123rf
123rf

Czy jesteś feministką?

Dziennik "Washington Post" i Kaiser Family Foundation zbadali stosunek Amerykanek i Amerykanów do feminizmu. W ankiecie wzięło udział 1 122 kobiet i 488 mężczyzn w wieku od 18-stu lat. Ankietowanym zadano 7 pytań. Między innymi zapytano o ich stosunek do feminizmu i aborcji, światopogląd polityczny (możliwe odpowiedzi to: liberalny, umiarkowany, konserwatywny), przypuszczalne powody stojące za nierównością.

40% ankietowanych uważa się za nie-feministów (nie mylić z anty-feministami), co w wielu przypadkach wcale nie oznacza, że negują feministyczne ideały - przeciwnie - w tej grupie jest silny nurt osób, które twierdzą, że feminizm jest bardzo potrzebny i ma o co walczyć.

35 proc. respondentów uznało, że aborcja powinna być legalna w większości przypadków (była to najczęściej padająca odpowiedź na pytanie o aborcję).

65 proc. przyznało, że w żadnych wyborach nie poparło kandydata (lub kandydatki) tylko dlatego, że w swoim programie politycznym domagał się poszanowania praw kobiet.

Na pytanie - co w większym stopniu stoi na drodze do pełnej równości płci - wybory, których dokonują kobiety czy ich rzeczywista dyskryminacja, ankietowani podzielili się prawie po równo ( z niewielkim wskazaniem na kobiece wybory).

Zbadano też nastroje jakie budzi słowo "feminizm". Połowę respondentów zapytano o to, czy termin wywołuje pozytywne czy negatywne skojarzenia. Drugiej grupie zadano to samo pytanie, zastępując słowo "feminizm" sformułowaniem "ruch kobiet". W pierwszym przypadku 55 proc. ankietowanych uznało, że "feminizm" ma słabą reputację,  w drugim przypadku 54 proc. ankietowanych uznało, że "kobiecy ruch" jest dobrze odbierany.

Wyniki badania wskazują, że 47 proc. Amerykanów niezależnie od płci  (i 60 proc. Amerykanek) utożsamia się z feminizmem.

W oparciu o udzielone odpowiedzi stworzono sześć typów, które określają stosunek do feminizmu.

2 z 7
123rf
123rf

Do diabła, tak! Jestem feministką

"Do diabła, tak! (jestem feministką)" - to grupa aktywistów, z których blisko połowa ma skrajnie feministyczne poglądy i prawie wszyscy dokonując politycznych wyborów, kierują się zaangażowaniem kandydata lub partii w sprawy równouprawnienia. Połowa tej grupy uważa, że dyskryminacja kobiet we współczesnym świecie wciąż jest bardzo silna.

Do tej grupy należy 17 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli należysz do grupy "do diabła, tak!", pierwszym wydarzeniem, jakie wpisujesz do kalendarza jest Manifa, bo bierzesz czynny udział w jej przygotowaniu. Wiesz kim jest Betty Friedan i Marta Frej. Polubiłaś fanpage Roberta Biedronia i może nawet zaangażujesz się w jego kampanię prezydencką. Nie lubisz Krystyny Pawłowicz. Jeśli jesteś mamą chłopca, na pierwsze urodziny kupiłaś mu bobasa, by od małego uczył się odpowiedzialności i opieki nad dziećmi.

Do diabła, tak! Od lat czytasz regularnie "Wysokie Obcasy".

3 z 7
123rf
123rf

Tak, pewnie, że jestem feministką!

"Tak, pewnie (jestem feministką)" - prawie wszyscy w tej grupie uważają się za feministów, ale tylko 20 proc. identyfikuje się z jego skrajnym odłamem. Połowa uważa, że feminizm ma dobrą reputację, a jego postulaty odzwierciedlają faktyczne potrzeby współczesnych kobiet. Światopoglądowo jest to grupa bardzo zbliżona do feministów "do diabła, tak!". Różnica przebiega w zasadzie tylko na linii politycznego zaangażowania.

Do tej grupy należy 22 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli należysz do "tak, pewnie!" prawdopodobnie masz  t-shirt  z napisem "Jestem feministką". Jeśli wychowujesz córkę, nie pozwalasz jej bawić się konikami Pony, bo tego typu zabawki infantylizują dziewczynki. Co roku wybierasz się na Manifę, ale jeszcze nigdy na nią nie dotarłaś.

Pewnie, że czytasz "Wysokie Obcasy"!

4 z 7
123rf
123rf

Tak, jestem feministką, ale...

"Tak, (jestem feministką), ale..." - grupa zdeklarowanych feministek, aż 30 proc. z nich utożsamia się z silnym odłamem. Obecny tu krytycyzm nie jest wymierzony w feministyczne ideały, ale raczej w fakt, że postulaty i dążenia współczesnych feministek (zdaniem tej grupy ankietowanych)  są rozbieżne w  stosunku do tego, jakie są rzeczywiste potrzeby współczesnych kobiet. Poza tym, aż 74 proc. zaklasyfikowanych do tej grupy, uważa że niesprawiedliwie obwinia się mężczyzn za nierówność płci.

Do tej grupy należy 16 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli jesteś w grupie "tak, ale..." prawdopodobnie masz t-shirt z Małą Mi i uwielbiasz premiera Kanady. Czytasz felietony Agnieszki Graff, bo jest mądra, wyważona i zawsze trafia w punkt. Twoje dzieci, jeśli są uczniami, chodzą na etykę.

Tak, czytasz i lubisz "Wysokie Obcasy", ale niestety nieregularnie.

5 z 7
123rf
123rf

Nie, nie jestem feministką, ale...

"Nie, (nie jestem feministką), ale..." - te kobiety nie czują się feministkami, ale mają pozytywny stosunek do ruchu feministycznego, utożsamiają się z wieloma feministycznymi ideałami i uważają, że feminizm jest bardzo potrzebny.

Do tej grupy należy 21 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli jesteś "nie, nie jestem feministką, ale...", nigdy nie założyłabyś koszulki z napisem "Jestem feministką", ale mogłabyś kupić ją swojej przyjaciółce. Bardzo wspierasz wszystkie dziewczyny dookoła i kibicujesz kobietom, które chcą przebić szklany sufit. Wierzysz w ideę "pro-choice", bijesz pięścią w stół, gdy słyszysz, co dziś dzieje się wokół in-vitro.

Nie, nie czytasz "Wysokich Obcasów" regularnie, ale zawsze zaglądasz przez ramię koleżance, która to robi.

6 z 7
123rf
123rf

Wszystko jedno

"Wszystko jedno" - połowa kobiet sklasyfikowanych w tej grupie uważa się za feministki, ale aż 20 proc. nie potrafi się określić po żadnej ze stron. 3 na 10 ankietowanych uważa, że feminizm jest zbyt zacietrzewiony i trochę przestarzały. Tym, co najmocniej łączy tę grupę, to przekonanie, że na drodze do prawdziwego równouprawnienia stoją przede wszystkim wybory życiowe, jakich dokonują kobiety (72 proc.).

Do tej grupy należy 13 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli jest ci "wszystko jedno" to znak, że nie do końca wiesz, o co walczą feministki. Czy to te dziewczyny, które mają włosy pod pachami? - zastanawiasz się czasem.  Ty tak nie chcesz, więc wolisz pozostać z boku.

Czy czytasz "Wysokie Obcasy"? Wszystko jedno!

7 z 7
pexels.com
pexels.com

Broń Boże, nie jestem feministką!

"Broń Boże, nie (nie jestem feministką)" - większość to wyborcy Republikanów i konserwatystki. Aż 85 proc. w żaden sposób nie utożsamia się z feminizmem. Tyle samo nie dostrzega żadnej dyskryminacji i nie rozumie, o co tyle szumu. Co więcej - 21 proc. uważa, że kobiety nie powinny być społecznie, politycznie i ekonomicznie równe z mężczyznami (sic!).

Najmniej liczna grupa. Należy do niej zaledwie 11 proc. wszystkich ankietowanych Amerykanek.

Jak to się przekłada na polskie realia? Jeśli jesteś "broń Boże, nie-feministką"popierasz obecny rząd i uważasz, że premier Beata Szydło bardzo ładnie reprezentuje interesy Polek. "Manifa, a co to takiego? Czy to jakieś wydarzenie w ramach Światowych Dni Młodzieży?" - pytasz. Jeśli tak, weźmiesz udział!

Broń Boże, nie czytasz "Wysokich Obcasów". Co to w ogóle jest? Te dziewczyny, które tam pracują, na pewno są smutne, samotne i zgorzkniałe.

Rozwiąż quiz "Washington Post"

Przewiń i czytaj dalej Wysokie Obcasy