Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Do UK przyjechałam tylko na rok, żeby zastanowić się co dalej z moim życiem. To było cztery lata temu. Przez cały ten czas wysyłałam listy do babci.

W jednym z pierwszych listów babcia napisała, że dobrze, że mamy w domu kota, bo kocie mruczenie dodatnio wpływa na człowieka. Pytała też, jak mi tam jest i kiedy planuję powrót do domu.

Odpisałam, że jest mi całkiem nieźle. Przyjechałam na wolontariat, ale po pewnym czasie zostałam zatrudniona na etat, a także skierowana na kursy podnoszące moje kwalifikacje zawodowe. Egzaminy zdałam w pierwszym terminie, a po odebraniu dyplomu dostałam podwyżkę. Radocha totalna! Z tego szczęścia postanowiłam zrobić knedle. Poprosiłam babcię o przepis. W końcu lepsze babcine knedle niż jakieś tam internetowe.

Do przepisu babcia dołączyła kartkę z kotem. Czarnym. Napisała, że w Polsce były afrykańskie upały. Rodzice wyjechali na wakacje, więc codziennie podlewała ich ogródek i tunel foliowy.

Tu znajdziesz wszystkie materiały z akcji "Polki bez granic"

Odpisałam z opóźnieniem zaznaczając, że jeszcze nigdy nie jadłam tak obrzydliwych knedli (lepsze knedle babcine niż moje). Do listu załączyłam paczuszkę z drewnianym tukanem, którego kupiłam na straganie w Argentynie. Do koperty włożyłam też pocztówki z Brazylii i Paragwaju, dokąd pojechałam, żeby odwiedzić przyjaciół z wolontariatu.

Babcia napisała, że śnieg zniknął, drzewa są gołe, tylko orzech laskowy już kwitnie. Dni stają się coraz dłuższe, co ją bardzo cieszy.

Napisałam babci, że chyba się zakochałam. On ma na imię Jin i jest z Korei Południowej. Wspomniałam, że uwielbiam swoją pracę i że generalnie uwielbiam życie. Mam nadzieję, że wszyscy polubią Jina, nawet pomimo tego że jest spoza granicy naszego powiatu. Mówię babci, że dom, który wynajmuję jest boski i ma piękny ogród. Choć nie tak piękny jak nasz ogród w Polsce.

Babcia pisze, że kwitną jeszcze nagietki, lawenda i marcinki. Z ptaków pozostały wróble, gołębie, kawki i kruki, bo szpaki dawno wyniosły się z naszego ogrodu. A narodowość nie ma znaczenia i kiedy przyjedziemy zrobi nam zupę pomidorową.

"Egoistka? Zdrajczyni ojczyzny? Niech będzie" - opowieść Miry z Wielkiej Brytanii

Wysyłam babci list pełen kartek z Korei. Opisuję jak poznałam rodziców Jina i że zrobiłam im nawet schabowego i tłuczone ziemniaki, które zjedli ze smakiem - pałeczkami. Siedzimy razem przy stole - na podłodze. Tata Jina gra na gitarze. Jego mama karmi mnie kimchi i uczy, jak napisać moje imię po koreańsku. Piję z moją przyszłą teściową bardzo dużo soju, czyli koreańskiego alkoholu i już mi nie przeszkadza, że siedzę na podłodze. Czy już wspomniałam, że postanowiliśmy się pobrać?

Babcia napisała, że powiał halny, tym groźniejszy, że w centrum kraju nie było śniegu. Czeka na wiadomości, jak udało się wesele z Jinem w Korei.

Wysyłam babci nasze zdjęcia ślubne w tradycyjnych koreańskich strojach. Opowiadam, że nauczyłam się przysięgi po koreańsku i że dobrze, że ta koreańska sukienka ślubna była taka luźna i miała tyle warstw, bo łatwiej było przemycić piersiówkę, której zawartością ochoczo dzieliłam się ze znajomymi. Przyjaciele dotarli z rożnych zakątków świata. Brakuje tylko mojej polskiej rodziny i najlepszej przyjaciółki.

Babcia odpisuje, że w życiu nie można mieć wszystkiego. Mówi, że odbijemy sobie na weselu w Polsce. Już nie może się doczekać, by poznać mojego przyszłego męża. Do ogrodu zawitała wiosna. Babcia mówi, że dużo spaceruje po ogrodzie i zabija ślimaki cegłą, bo obgryzają kwiatki.

Dziękuję babci za piękny list i za wspaniałą zupę pomidorową. Piszę, że cieszę się, że wszyscy polubili Jina (nawet pomimo tego ze jest spoza granic naszego powiatu) i że wesele w Polsce było cudowne. Teraz po tych wszystkich ślubach i weselach odpoczywamy w domu w Anglii. Snujemy plany na przyszłość, ale o tym w następnym liście.

Dobrze jest mieć taką babcię.



List pochodzi z naszej akcji "Polki bez granic" zbierającej doświadczenia Polek z emigracją (więcej przeczytaj na www.wysokieobcasy.pl/polkibezgranic) Czesław Mozil zapowiada, że na podstawie tych listów powstanie druga płyta jego projektu "Księga emigrantów". Jeśli mieszkasz lub mieszkałaś za granicą, opisz nam, jak Cię zmieniło to doświadczenie. Na listy czekamy pod adresem: polkibezgranic@agora.pl



Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.