2024-05-18
18
05
2024

Numer 05/2024

Okladka:

Jeśli masz wybrać jedną książkę, którą przeczytasz wiosną, wybierz nową Megan Nolan albo Annie Ernaux

Paulina Reiter

Seks, psychologia, życie:

„ahat il?. Siostra bogów", Olga Tokarczuk, komentarz Zbigniew Mikołejko, wyd. słowo/obraz terytoria

Olga Tokarczuk zstępuje do krainy śmierci. Właśnie ukazał się – pięknie wydany, bogato ilustrowany – album z librettem opery „ahat il?. Siostra bogów" napisanym przez Olgę Tokarczuk na podstawie jej książki „Anna In w grobowcach świata" (ukazała się w 2006 roku). Tokarczuk sięga po jeden z najstarszych mitów ludzkości – sumeryjski mit o Isztar, bogini życia, miłości i wojny, która przywiedziona głosem swojej siostry, bogini śmierci, schodzi do krainy umarłych. Sama Tokarczuk wpadła na pomysł, że ta historia mogłaby się sprawdzić w operze, i napisała libretto. Muzykę skomponował Aleksander Nowak (za co został wyróżniony Paszportem „Polityki"), a wyreżyserowała ją Pia Partum. Zobaczyć ją można było sześć lat temu na festiwalu Sacrum Profanum.

Dziś dostajemy libretto opatrzone obszernym komentarzem Zbigniewa Mikołejki, religioznawcy. Czy jest sens czytać libretto, nie słuchając opery? Jest. Tekst Tokarczuk jest porywający, poetycki, przepiękny. Żyjemy w świecie, którego wyobraźnię wypełniają mity, których bohaterami są mężczyźni. Pisał o tym amerykański antropolog Joseph Campbell w „Bohaterze o tysiącu twarzy". Tokarczuk sięga po mit kobiecy – bo jest tu nie tylko potężna bogini Inanna, ale także jej siostra Ereszkigal i służąca Nina Szubur. Opowieść o bohaterce, która schodzi w najstraszniejszy mrok, tracąc wszystko, poznaje ten mrok, przeżywa go i z niego wychodzi mądrzejsza, bardziej doświadczona, ma potężną moc dla każdej z nas.

„Ciała", Annie Ernaux, przekład Agata Kozak, wyd. Czarne

Niechciana ciąża w kraju, gdzie aborcja jest zakazana i można za nią skończyć w więzieniu. Utrata dziewictwa, za którą idzie surowa ocena moralna. Romans z młodszym mężczyzną. To tematy Annie Ernaux w zbiorze, który składa się z trzech opowieści. Otwiera go wybitne „Zdarzenie". To proza oszczędna, surowa opowieść z życia autorki, która jako młoda kobieta zachodzi w ciążę. Ta może jej zrujnować życie – musiałaby porzucić studia, a przecież wyrwała się ze wsi z nadzieją na awans społeczny. Bohaterka nie ma żadnych sentymentów, chce się płodu pozbyć, ale to wcale nie jest łatwe – nielegalny zabieg prawie kosztuje ją życie. Ernaux nie boi się ocen, pisze najszczerzej, jak może. Nikt tak jak ona nie opisuje kondycji kobiety – jej marzeń, ambicji, pragnień, rozkoszy, popełnionych błędów, do których chce mieć prawo.

„Zwykłe ludzkie ułomności", Megan Nolan, przekład Katarzyna Makaruk, wyd. Filtry

Megan Nolan umacnia swoją pozycję wybitnej pisarki i po debiutanckich „Aktach desperacji" daje nam jeszcze lepszą historię. To opowieść o nieszczęśliwej irlandzkiej rodzinie, która mieszka w południowym Londynie. Pewnego dnia na osiedlu znalezione zostaje uduszone dziecko. Podejrzenie pada na dziesięcioletnią Lucy, która mieszka tu z matką, która ją zaniedbuje, zapijaczonym wujkiem i nieobecnym emocjonalnie dziadkiem. Sprawą interesuje się dziennikarz szmatławca, który marzy o tym, by się wreszcie przebić. Im podlejszą historię opowie, tym większy sukces odniesie. To opowieść o biedzie i bezradności, które niedokładnie wiadomo, kiedy się zaczynają, ale z których bardzo trudno się wyrwać.

„Terapeuci par. Historie z gabinetów", Marta Szarejko, Wyd. Literackie

Zgodnie z tytułem książki Marta Szarejko spotyka się z terapeutami par, by porozmawiać o problemach, z jakimi mierzą się ludzie w związkach. Przychodzą do gabinetów zazwyczaj za późno, gdy problemy już porządnie wyrosły, i czują kompletną bezsilność – utracili nadzieję, że problem rozwiąże się sam. Szarejko rozmawia o bardzo wielu aspektach związku – od budowania bliskości, która może być dla wielu trudna, wręcz niebezpieczna, bo trzeba się odsłonić, po umiejętne wyrażanie pretensji. Czytamy o problemach par jednopłciowych i heteroseksualnych. O problemach z seksem, zdradą, przemocą, z pojawieniem się pierwszego dziecka, potem drugiego. Szarejko nie boi się zapytać o to, jak bycie terapeutą par wpływa na życie prywatne terapeutów i ich związki – i tu odnajdziemy zaskakujące odpowiedzi.

Hanka. Opowieść o awansie, Maciej Jakubowiak, Wyd. Czarne

„Mama była nikim" – jestem pewna, że pierwsze zdanie tej książki przejdzie do historii literatury polskiej. Tak Maciej Jakubowiak zaczyna opowieść o swojej matce i o sobie. I dodaje: „Tak się przecież mówi: nikim takim, nikim ważnym, nikim, kim trzeba by się przejmować, nikim wartym uwagi". Jego mama – tytułowa Hanka – to urzędniczka pracująca w śląskiej kopalni, kobieta o której można powiedzieć, że nie odcisnęła śladu, nie zapisała się w historii. Co jej to uniemożliwiło? Jest wiele czynników, które Jakubowiak bada. Jej pozycja społeczna i tak wszak jest wyższa niż jej matki Albiny, która zaliczyła tylko kilka klas wiejskiej szkoły podstawowej, musiała odejść na prośbę ojca, by pomagać w gospodarstwie. Tymczasem Hance udało się już zrobić maturę, a trójkę własnych dzieci wysłać na studia! Jakubowiak przygląda się temu awansowi – powołując się na Didiera Eribona, Annie Ernnaux, Edwarda Louisa – snuje swój osobisty esej o awansie podważając wielokrotnie jego znaczenie. Żeby coś nazwać awansem należałoby uznać bowiem, że to co było przed tym było gorsze – Jakubowiak ma z tym problem. Bo oczywiście pierwsze zdanie tej znakomitej książki jest prowokacją.

Autor, wszak erudyta z doktoratem, sam siebie pozbawia naukowego języka, który opanował doskonale na uniwersytecie w ramach awansu społecznego i pisze prostym, przystępnym językiem. Hanna, osoba, której życie pozornie zdawać się mogło niegodne powieści, czy eseju staje się potężną bohaterką tej historii. Zwykłe życie śląskiej urzędniczki, matki trójki dzieci, okazuje się fascynującą opowieścią. Książka zaś staje się aktem socjologicznej i historycznej analizy ale też aktem miłości.

"Dintojra" Sylwia Chutnik, Wyd. Znak

Zbiór jedenastu opowiadań, które niewiele ze sobą łączy, choć spięte zostały hasłem dintojry – zemsty. „Czasami największą zemstą jest po prostu przeżyć" – głosi hasło na okładce, ale nie należy się spodziewać tu spójności, chociaż można zauważyć, że wielu bohaterów Chutnik łączy to, że są owładnięci przeszłością, pamięcią wojny, albo innymi dręczącymi wspomnieniami. Znajdziemy tu opowiadanie o Dance, która walczy w MMA i której pamięć przodków objawia się podczas sesji hipnozy u wróżki Aiszy, kiedy to przemawia duch walecznej przodkini z ruchu oporu. I historię pana Wacława, pracownika sex shopu, który po śmierci żony zakochuje się bez pamięci, a obiekt jego uczuć jest ze wszech miar zaskakujący. Znajdziemy tu pamiętnik z czasu pandemii i opowiadanie o wizycie w szpitalu – surrealistyczną opowieść w duchu Leonory Carrington i tekst „Gwałt. Głosy" – poruszające świadectwa kobiet. Jest tu dużo bólu – tak wielkiego czasami, że można umrzeć. Ale Chutnik wypełnia te historie też miłością, nadzieją i poczuciem humoru dając obietnicę, że z cierpienia da się wyjść zwycięsko.

"Domek z piernika", Jennifer Egan, Wyd. Znak

Jennifer Egan – laureatka Pulitzera – wraca do opowieści, którą rozpoczęła w „Zanim dopadnie nas czas" o tym jak technologia wpływa na życie ludzi. Bix, wynalazca w rodzaju Marka Zuckerberga najpierw stwarza media społecznościowe, a następnie program Poznaj Swoją Świadomość, który umożliwia ściągnięcie własnych wspomnień na kostkę pamięci a nawet podzielenie się wspomnieniami w domenie publicznej tworząc swoistą zbiorową świadomość. Dlaczego ludzie to robią? Z ciekawości, z chęci przynależenia. Z tych samych powodów dla których już dziś karmimy algorytmy naszymi wspomnieniami, DNA, refleksjami, zdjęciami. Egan tworzy nielinearną opowieść o grupie ludzi uwikłanych w nowoczesność – analizujących algorytmy pożądania i miłości by się zakochać, tworzących awatary, by uciec od życia itd. Ale to też opowieść o trudach dzieciństwa w rozbitych rodzinach, frustracjach dorastania, rozczarowaniach życia dorosłego. Powieść, która jest ostrzeżeniem – ten domek z piernika bardzo kusi swoją słodyczą, ale czy w środku nie czai się niebezpieczeństwo?

"Eileen", Ottessa Moshfegh, Wyd. Pauza

Mroczny thriller, którego akcja dzieje się w małym amerykańskim miasteczku. Eileen – dziś już stara kobieta – przywołuje wydarzenia z połowy lat 60. W tamtych czasach była zahukaną, zaburzoną, zaniedbaną, apatyczną nastolatką, półsierotą, której matka zmarła, która mieszka w opuszczonym domu z zapitym, chorym na schizofrenię ojcem, byłym policjantem i pracuje w zakładzie karnym dla młodocianych przestępców. Jej sytuacja życiowa zdaje się zupełnie beznadziejna, przerażająco smutna. Aby w ogóle przeżyć horror tej egzystencji Eileen zachowuje się jak zombie i nosi maskę pod którą skrywa emocje, którą nazywa maską pośmiertną. Pewnego dnia w jej zakładzie pracy pojawia się Rebeca - to piękna, stylowa, kobieta. Jej obecność sprawia, że w Eileen rozpala się iskra, pragnie zmienić swoje życie.

Mosfegh w swoim debiutcie, który czytamy w Polsce już po jej znakomitym „Moim roku relaksu i odpoczynku" zręcznie buduje napięcie nawiązując do tradycji kobiecych powieści grozy w stylu Daphne DuMaurier (m.in. „Rebeki"). Pragnienie śmierci wisi w powietrzu od samego początku. Na podstawie książki nakręcono film z Anne Hathaway w roli Rebeki, który niestety nie wszedł do polskich kin.

Tekst pochodzi z magazynu "Wysokie Obcasy Extra" nr 5(143)/2024. Numer dostępny w kioskach od 18 kwietnia.

Redaktorka prowadząca numer: Monika Tutak-Goll



POPRZEDNIE NUMERY