Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W ramach akcji społecznej „Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach”, prowadzonej wspólnie przez Kulczyk Foundation z „Wysokimi Obcasami”, realizujemy cykl „Koleżankujmy się”.

Chcemy zachęcić kobiety do przełamywania wstydu, do szukania wsparcia i odpowiedzi na trudne i ważne dla nich pytania i problemy, które często nie przechodzą przez gardło nawet w rozmowie z bliskimi. Zależy nam, by pomóc Czytelniczkom przemóc się, zapytać i otrzymać ekspercką odpowiedź.

Nasza Czytelniczka ma problem z pasierbicą: Trzy lata temu wyszłam ponownie za mąż. Nie mamy wspólnych dzieci. Mąż ma córkę, która odwiedza nas co drugi weekend. Zuza ma 14 lat. Na początku naszej znajomości nie było różowo. Córka męża cały czas łudziła się, że rodzice się zejdą i znów będą rodziną.

Nie akceptowała mnie, nie słuchała, co do niej mówię, traktowała mnie jak powietrze. Kiedy wzięliśmy ślub, odpuściła. Teraz zdarza nam się nawet razem obejrzeć film, wyjść wspólnie na spacer. Niepokoi mnie jedna sprawa. Od trzech miesięcy, kiedy Zuza jest u nas w domu, znikają drobne rzeczy. A to 50 zł z portfela, moja pomadka, dezodorant, a nawet rajstopy. Braki zauważam po wyjeździe Zuzki. Nie mówiłam jeszcze o tym mężowi, nie rozmawiałam z nią. Nie chcę oskarżeniami zepsuć naszych w miarę poprawnych relacji. A może dzieje się z nią coś złego? Jak poruszyć ten problem, żeby jej nie urazić, ale ukrócić kradzieże?

Katarzyna Patykiewicz*: Temat rzeka, czyli jak ułożyć relację z dziećmi partnera? Jaką rolę pełnić w ich życiu? Jak przetrwać ewentualne trudności? Spójrzmy na problemy poruszone w Pani liście. Przeczytać możemy o rozgoryczeniu nastolatki, o zawiedzionych nadziejach na ponowne zejście rodziców i o kruchej równowadze w relacjach pomiędzy Zuzą a Panią, ale również o ważeniu - co istotniejsze: relacje czy interwencja.

Ale nie sądzę, aby te dwa podejścia się wykluczały. Czy nie uda się ich pogodzić?

Przecież rozmowa może zaczynać się od stwierdzenia „Kradniesz”, ale i od stwierdzenia „Wiesz, martwię się…”. Chyba warto też przemyśleć, czy brak interwencji, niezauważanie sprawy w czymś pomoże?

Utrzyma relację? Może być wręcz odwrotnie. Będziemy się coraz bardziej złościć, aż w końcu tłumione emocje wybuchną i to – jak często bywa – z nieadekwatną do sytuacji siłą.

Warto zastanowić się nad tym, po co chcę interweniować? Pytanie niby banalne i odpowiedź też prosta: aby nie kradła. Natomiast daje Pani do zrozumienia, że martwi się o córkę męża. Dlaczego zatem nie porozmawiać z mężem?

Odnoszę wrażenie, że trochę boi się Pani posądzenia o konfidencję. Ale jeśli jest powód do zmartwienia, czyż rodzic nastolatki nie powinien o tym wiedzieć? Wartym wydaje się rozważenie rozmowy z tatą Zuzy, mówiącej o tym, że martwi się Pani o dziewczynkę. Może najlepiej wspólnie zastanowić się nad interwencją i dalszymi sposobami działania, zastanowić się, jak widzi Pani swoją rolę w tych działaniach. Niezależnie od decyzji proponuję nie działać w złości, ale też nie uchylać się od działań ze strachu.

Czego potrzebujesz, by pozwolić sobie na czułość i wolność? Czego chciałabyś się dowiedzieć, a może wstydzisz się zadać to pytanie osobie, którą znasz? Co potrzebujesz skonsultować? Czy coś Cię niepokoi, albo masz intuicję, że coś jest ważne, ale nie znajdujesz jeszcze w sobie sposobów na rozwinięcie tej kwestii? Pisz do nas: pytanie@wysokieobcasy.pl z dopiskiem „Koleżankujmy się”.

Katarzyna Patykiewicz* jest psycholożką, pracuje w zespole poradni psychologiczno-pedagogicznych w Bielsku-Białej. Związana Inicjatywą Obywatelską „Witaj", która zabiega o to, aby każdy - bez względu na pochodzenie, kolor skóry czy wyznawaną religię - czuł się w jej mieście jak u siebie.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.