Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

"Mama by mnie zabiła, nie rozumie, że jestem Francuzką. Nie mogę być obrzezana” – mówi Amal, jedna z bohaterek twojej książki „Wrzenie. Francja na krawędzi”. Amal w tajemnicy przed rodziną poddaje się operacji przywrócenia łechtaczki. Ile miała lat, gdy została okaleczona?

Starsza siostra miała trzy lata, a Amal półtora roku, gdy matka wywiozła je na wakacje do Senegalu. Tam zaprowadziła je do rzezaczki, starszej kobiety, która cięła dziewczynki żyletką. Cięła pospiesznie, nierówno, krzywo, przez co zostawiła Amal jedną wargę sromową.

Wysokie Obcasy Extra na Prenumerata24.pl
ZAMÓW MIESIĘCZNIK Z BEZPŁATNĄ DOSTAWĄ DO DOMU

Oczywiście Amal to zmienione imię – kobieta, z którą rozmawiałam, za wszelką cenę chciała ukryć swoje prawdziwe dane. Rozmowa o okaleczeniu była dla niej i dla każdej mojej bohaterki niewyobrażalnie trudna.

Amal z najbliższą rodziną mieszka we Francji, w której FGM (female genital mutilation), czyli okaleczanie dziewczynek, jest uznawane za zbrodnię.

Jest uznawane za zbrodnię dzięki adwokatce Lindzie Weil-Curiel, która walczyła o zaostrzenie prawa. Linda powiedziała mi kiedyś: „Jak to możliwe, że gdy biały chłopiec trafia do szkoły ze skaleczonym palcem, wybucha ogromna afera, a gdy czarna dziewczynka ma wyciętą łechtaczkę, nie reaguje nikt? Czy to nie jest przejaw rasizmu?”. To właśnie ona brała udział w procesach słynnych rzezaczek, m.in. Hawy Greou z Mali, której udowodniono 48 obrzezań. Hawa Greou działała głównie w Paryżu, skazano ją na dziewięć lat więzienia. To był przejmujący proces. Rzezaczka przeprosiła i żałowała tego, co zrobiła.

Rodzicom grozi za współudział w obrzezaniu kara do 15 lat więzienia i ogromna grzywna – do 150 tys. euro. Od lat 80. zostało już skazanych ponad sto osób.

Dlatego ci, którzy cały czas podtrzymują ten okrutny, barbarzyński rytuał, wywożą córki do Afryki, by tam je wyrzezać. Dzwoniłam właśnie do CAMS-u, organizacji, która zajmuje się tym problemem. Chciałam sprawdzić, czy spada liczba podróży, po których dzieci wracają do Francji okaleczone. Niestety, nie ma powodów do radości. To ciągle jest praktykowane. We Francji mówi się już o blisko 200 tys. obrzezanych kobiet. To oczywiście szacunki, ale zatrważające. Na całym świecie jest ich około 180 mln, 500 tys. w Europie. Proceder trwa, rodzice ciągle robią to swoim dzieciom.

Matka Amal nigdy jej nie przeprosiła?

Nigdy. Ale powiedziała kiedyś: „Nie zrobiłabym tego już teraz”. I to samo powiedziała matka mojej drugiej bohaterki, Awy. Awę i jej siostrę rodzina wywiozła do rodzinnej wsi w Mali, Awa miała cztery lata, jej siostra sześć. W trakcie zabiegu dziewczynki dostały krwotoku, więc matka zdecydowała, że pozostałe trzy siostry oszczędzi. Nie obrzezała ich, ale nie dlatego, że uznała zabieg za potworny i bezzasadny. Prawdopodobnie przestraszyła się, że Awa i jej siostra umrą.

To się niestety zdarza. Jedna z kilkunastomiesięcznych dziewczynek, o której piszę w książce, zmarła w drzwiach kliniki. Lekarze nie zdążyli jej uratować. Wcześniej rodzice byli z nią u rzezaczki.

Trudno uwierzyć, że matki, które same zostały okaleczone, które pamiętają obrzezanie, robią to potem swoim córkom, skazując je na potworne cierpienie i życie w bólu.

Niestety, kobiety są w tym przypadku strażniczkami tradycji. To kobiety dokonują obrzezania dziewczynek, to matki organizują wizyty u rzezaczki, to one jadą z córkami, żeby je obrzezano. Matka tego doświadcza, więc uważa, że córka też powinna.

To jest bardzo uniwersalna kwestia, bo rodzice zawsze są w jakimś sensie strażnikami kultury, w której żyją. Matka jest obrzezana, więc obrzeza córkę, bo dzięki temu córka wyjdzie za mąż. Dzięki temu udowodni, że córka jest „czysta”, „niewinna”, nie miała nigdy „brudnych myśli”, nie doznała i nie dozna przyjemności płynących z seksu.

Matka nie bierze pod uwagę tego, że dziewczyna żyje w innej kulturze, innej rzeczywistości, bo mieszka we Francji, a przecież to matka wybrała dla niej przyszłość w tym kraju. Amal jest najbardziej paryską kobietą, jaką znam. Pracuje w wielkiej firmie kosmetycznej, spotykałyśmy się w restauracjach przy Bastylii, bardzo popularnych wśród 30-letnich paryżanek. Amal jest wykształcona, świadoma. Kilka lat temu postanowiła pójść na terapię, dzięki której zdecydowała się potem na operację przywrócenia łechtaczki. W ten sposób próbowała odzyskać swoją tożsamość.

Ale nie odważyła się porozmawiać o tym z matką, żadna z twoich bohaterek tego nie zrobiła. Czego się boją? Że rodziny się ich wyprą? Dlaczego ukrywają to przed matkami? Czemu nie mówią im o bólu, który im towarzyszył przez całe życie, o tym, że zostały potwornie skrzywdzone? Przecież dopóki nie odbędą takich rozmów, niewiele się zmieni. Matka nie będzie czuła, że okaleczyła – także psychicznie – córkę.

Matka mogłaby nie zrozumieć decyzji o operacji przywrócenia łechtaczki i wyboru córki, bo żyją w bardzo różnych rzeczywistościach. Z jednej strony to ogromna różnica pokoleniowa, a z drugiej – gigantyczna różnica kulturowa. Obydwie funkcjonują w światach, w których kobieta ma kompletnie inne miejsce. Ta podwójność to w ogóle problem imigrantów, pojawia się wtedy pytanie: mam być lojalna wobec swoich rodziców czy wobec miejsca, w którym żyję? Odcinanie pępowiny jest w takim przypadku bardzo trudne.

Awa z matką rozmawia w języku macierzystym, języku bambara, ale najbardziej naturalnym językiem dla Awy jest jednak francuski – w nim wzrastała, w nim się wychowała, jego uczyła się w szkole. Nie jestem pewna, czy w macierzystym języku nie brakowałoby jej słownictwa, by porozmawiać z mamą o tak intymnych sprawach – o seksie, o wyciętej łechtaczce. Ale żeby w ogóle rozmawiać o obrzezaniu, trzeba najpierw dostrzec, zauważyć i wypowiedzieć, że rodzic wyrządził dziecku krzywdę.

To matka zgodziła się na to, bym cierpiała – myślą twoje bohaterki.

Jak to przepracować? Amal jest ciągle uwikłana w relację z matką, uważa na przykład, że musi wyjść za mąż za czarnego muzułmanina, bo inaczej matka by ją zabiła. Liczy się z jej zdaniem, boi się jej reakcji. Nie wyzwoliła się z tej trudnej relacji.

Rozmowa o operacji przywrócenia łechtaczki z rodzicami byłaby na pewno w części rozmową o seksie. A tego twoje bohaterki się jednak wstydzą, mimo że wychowały się we Francji, gdzie – wydawałoby się – edukacja seksualna jest na przyzwoitym poziomie.

Rozmowy o seksie to temat wciąż trudny i wstydliwy dla kobiet na całym świecie. Kiedy pisałam rozdział „Blizny”, zaczęłam sobie zadawać pytania dotyczące własnej seksualności, tego, ile o niej wiem, a jakie jeszcze mam braki w edukacji seksualnej, jak mało czytałam np. na temat anatomii. Czy wiedziałaś, że łechtaczka sięga aż 11 cm w głąb? Czy ktoś tego uczy? Miałam zerowe pojęcie o rekonstrukcji łechtaczki. Oczywiście zaczęłam uzupełniać wiedzę. Ale ciągle wszystkie wiemy o sobie niewiele.

Piszę w książce, że część kobiet decyduje się na zabieg przywrócenia łechtaczki, bo wyobrażają sobie, że seks białych kobiet jest nieprawdopodobny, odlotowy, że kobiety przeżywają niebywałe orgazmy. Takie hasła wciąż propaguje się w popkulturze, w mediach, wystarczy popatrzeć na nagłówki kobiecych pism: „Przeżyj wielokrotny orgazm!”, „Osiągnij szczyt!”. W książce „Wagina. Nowa biografia” Naomi Wolf pisze, że około 34 proc. kobiet ma obniżone libido, a prawie 30 proc. – problem z osiąganiem orgazmu. Jedna z lekarek mówiła mi, że część kobiet chce przywrócenia łechtaczki, bo potrzebują rekonstrukcji tożsamości, ale duża część wyobraża sobie, że po operacji seks będzie natychmiast wspaniały.

Niestety, wiele z nich, choćby Amal, przeżywa potem rozczarowanie.

Ale to świadczy o tym, jak zła jest w naszej kulturze narracja dotycząca seksualności kobiety. Pierre Foldes, który jest pionierem operacji przywrócenia łechtaczki, operował kiedyś na wielką skalę. Po latach okazało się jednak, że operowanie każdej kobiety nie ma sensu, bo wiele z nich zdecydowanie bardziej potrzebuje terapii. Operacja przywrócenia łechtaczki może się okazać przejściem przez tę samą traumę – bo bardzo boli. U Amal pierwsza operacja się nie udała. Zdecydowała się na kolejną. Ale powrót do zdrowia musiał potrwać. Nie jest tak, że od razu po operacji odzyskujesz życie seksualne. Nie zawsze da się też wszystko zrekonstruować – wiele zależy od stopnia obrzezania. Nawet jeśli się uda, pozostaje jeszcze poznawanie swojego ciała, przecież nikt nie powiedział tym kobietom, że np. można się masturbować, bo masturbacja jest zawstydzająca, a rozmowy o niej – trudne.

Z jednej strony wmawia się nam, że mamy szczytować, a z drugiej – jesteśmy nieustannie dyscyplinowane i zawstydzane.

Ten wstyd na pewno utrudniał poszukiwania bohaterek.

Bardzo trudno było je znaleźć. Jestem dla Amal jedyną bliską osobą, która wie o jej doświadczeniu. Jej przyjaciółki nie mają pojęcia ani o obrzezaniu, ani o operacji przywrócenia łechtaczki. Nie wiedzą, przez co przeszła. Tak samo jak nie wiedzą, że pochodzi z poligamicznej rodziny, że wychowała się z trzynastoma osobami na 60 metrach.

Rozmówczyń szukałam przez rok. Głównie na forach, bo dziewczyny, jeśli w ogóle mówią o swoim doświadczeniu, to w internecie, gdzie mogą pozostać anonimowe i trafić na kogoś, kto doświadczył tego samego i je zrozumie.

Kiedy poznałam Awę, zaczęła pisać do mnie bardzo długie wiadomości, listy, wzruszające, pełne opisów. Myślę, że to było dla niej uwalniające. Awa otworzyła się przede mną i mi zaufała. Te rozmowy były trudne, temat dotknął mnie głęboko, bolał, bo obrzezanie jest symbolem potwornej przemocy wobec kobiet, zniewolenia ich. Byłam przerażona, bo wiedziałam, że to dzieje się gdzieś blisko, obok. Pierre Foldes powiedział mi, że operował nawet Polki ze środowisk imigranckich.

Doktor Foldes zoperował tysiące kobiet. Wspomniałaś, że jest jednym z pionierów operacji przywrócenia łechtaczki. Co sprawiło, że się tym zajął?

Pierre Foldes jest chirurgiem wojennym. Podczas wojen operował ludzi straszliwie okaleczonych. Jeździł do Afryki, trafiały do niego kobiety po trudnych porodach, większość z nich była obrzezana. Wtedy jeszcze nie wiedział, że miały ogromne problemy zdrowotne, że cierpiały: problemy z nietrzymaniem moczu, nawracające infekcje, potworne bóle podczas porodu.

Kilka pytało, czy nie mógłby złagodzić im bólu, którego doświadczają na co dzień. Wtedy pomyślał, żeby rekonstruować łechtaczki, jego technika jest pionierska. Zwrócił uwagę na problem, którego nikt wcześniej nie widział. Wiele razy mu grożono, ale nie dał się zastraszyć.

Wywalczył, by zabieg był całkowicie refundowany przez francuski rząd, wykonuje się go w wielu szpitalach w całym kraju. Lekarze działają wspólnie, gdy trafia do nich obrzezana kobieta. Nigdy sam chirurg nie podejmuje decyzji. Jest jeszcze seksuolog, psycholog, ginekolog. Pracują w grupie, by jak najszerzej i najlepiej pomóc pacjentce. Pewne rzeczy omawiają wspólnie.

Bardzo ważny jest aspekt psychiczny. Kobiety doświadczyły traumy, gwałtu, wtargnięcia w miejsce intymne. Naomi Wolf opowiada w swojej książce o kobietach, które mają problem z utrzymaniem równowagi, upadają, mają zaburzone czucie ciała z powodu przemocy, jakiej doświadczyły. Bo obrzezanie to ogromna przemoc, bez względu na to, czy dziecko miało trzy miesiące czy siedem lat, bez względu na to, czy pamięta ten moment. To miejsce staje się oderwane od ciała, staje się miejscem, które boli, jest źródłem cierpienia. Przez to kobiety boją się zbliżeń, relacji, bliskości. Gaszą światło w sypialni, gdy mają się rozebrać. Niektóre z nich trafiają do lekarzy z prośbą o rekonstrukcję łechtaczki, ale po konsultacjach jednak rezygnują, wybierają terapię. U innych okazuje się, że nie ma czego operować.

Jak to?

Nawet nie wiedziały, że nie zostały obrzezane. Opisuję w reportażu historię dziewczyny, która myślała, że jest obrzezana. Nie wiedziała, że matka uchroniła ją przed okaleczeniem. Nigdy jednak jej o tym nie powiedziała, by dziewczyna żyła w przeświadczeniu, że matka dopełniła tradycji. Zgłosiła się na operację rekonstrukcji łechtaczki, bo jej życie seksualne nie było udane. A skoro nie było takie, jakie wyobrażała sobie, że powinno być, uważała, że jest obrzezana. Powodów nieudanego seksu może być jednak więcej.

Ciągle używamy pojęcia „obrzezanie”, ale Światowa Organizacja Zdrowia zaleca, by mówić „okaleczanie”, żeby nie zrównywać doświadczenia kobiecej krzywdy z obrzezaniem mężczyzn, które nie jest tak dotkliwe, obrzezani mężczyźni mogą się kochać, mieć orgazm.

Tak naprawdę powinno się mówić „okaleczanie” lub „wyrzezanie” – jest dosadniejsze, mocniejsze, wytrąca z równowagi. Z obrzezaniem w zasadzie się oswoiliśmy – to niewielkie nacięcie, nic takiego.

Jeśli chodzi o kobiece narządy płciowe, wyróżnia się cztery rodzaje okaleczenia. Typ pierwszy to częściowa lub całkowita amputacja łechtaczki. Drugi typ polega na wycięciu całej łechtaczki wraz z częściowym lub całkowitym usunięciem małych warg sromowych. Typ trzeci to tzw. infibulacja – dziewczynkom wycina się małe wargi, łechtaczkę, a potem zaszywa wszystko, zostawiając tylko malutką dziurkę na mocz i krew. Przed pierwszym stosunkiem mąż lub rzezaczka przecinają blizny nożem. Jest jeszcze typ czwarty, obejmuje wszelkie inne okaleczenia kobiecych narządów płciowych. Jedna z położnych, z którymi rozmawiałam, porównuje to tak: „Okaleczanie typu pierwszego to jak obcięcie mężczyźnie napletka. Drugi typ – jakby ucinano żołądź, a trzeci – jakby ucinano penisa. Słyszałaś kiedyś, by mężczyznom ucinano penisy?”.

Jak Francja radzi sobie z okaleczaniem?

Prowadzi kampanie społeczne, zaostrza prawo, skazuje rzezaczki i współwinnych rodziców, a dzieci, które wracają z wakacji u rodziny w Afryce, mają obowiązek stawić się na wizycie u pediatry, jeśli istnieje podejrzenie, że zostały okaleczone. We Francji instytucja jest bowiem dużo ważniejsza od rodzica. Szkoła, służba zdrowia mają stać na straży praw dziecka. I zaufanie do instytucji we Francji jest rzeczywiście wielkie. Religia, rodzina schodzą na drugi plan. Prawa dzieci, prawa kobiet są tu ważniejsze niż prawa etniczne czy kulturowe.

W czasie pandemii wzrosła we Francji na przykład domowa przemoc wobec kobiet. Bardzo dużo o tym mówiono, organizowano akcje społeczne, można się teraz zgłosić do apteki, powiedzieć „kod maseczki” i już wiadomo, że wzywasz pomocy, że jej potrzebujesz. Tematu nie zamiata się pod dywan.

Prawa kobiety i prawa dziecka we Francji stoją ponad jakimikolwiek innymi prawami. Ta republikańska mentalność powoduje, że państwo daje sobie prawo do sprawdzenia dziecka wracającego z wakacji w Afryce. Lekarz ma obowiązek skontrolować, czy nie zostało skrzywdzone. Tutaj wszystko reguluje republika, tak jest w zasadzie od czasów Napoleona, a już na pewno od 1905 roku, od momentu rozdzielenia Kościoła od państwa. We Francji pierwsza matka została skazana już w latach 80. A na przykład w Wielkiej Brytanii – dopiero w zeszłym roku. Przez kilka miesięcy okaleczono tam prawie sześć tysięcy dziewczynek.

Powiedziałaś, że instytucje stoją na straży praw kobiet, ale jednocześnie francuskie kampanie społeczne dotyczące okaleczeń stygmatyzowały Malijki, bo podawano informacje, że 80 proc. z nich jest obrzezanych. Wszyscy, z którymi się spotykały, wiedzieli, że są obrzezane. Czuły się zawstydzone, skrępowane, jakby wytykano je palcami.

Tak, ale co jest ważniejsze? W kampaniach mówi się, że Malijki są okaleczane i że okaleczanie jest złe, a mówi się to po to, by ratować wszystkie inne kobiety. Ale rzeczywiście, konsekwencją takich akcji może być stygmatyzacja. Walka z tym barbarzyńskim rytuałem jest jednak ważniejsza.

Hibo Wardere z Somalii, którą okaleczono w wieku sześciu lat, autorka książki „Cięcie”, podkreśla w wywiadach, że okaleczanie kobiet nie ma nic wspólnego z religią.

Wszystko zależy od interpretacji hadisów, czyli przypisów do Koranu. Ceniony seksuolog francuski Ali Habibbi mówi na przykład, że te trzy hadisy, które są zwykle cytowane w kontekście okaleczania kobiet, nie mogą stanowić prawa, bo według egzegetów Koranu ich autentyczność jest wątpliwa. Choćby dlatego nie we wszystkich krajach muzułmańskich wyrzezanie jest praktykowane – w krajach Maghrebu prawie w ogóle, a w Egipcie już tak. Wyrzezanie dziewczynek było zresztą praktykowane tysiące lat przed pojawieniem się islamu, co oczywiście nie oznacza, że obecnie niektórzy przedstawiciele islamu używają argumentu „religijnego”. W krajach, gdzie rządzi radykalny islam, większość kobiet jest obrzezana, np. ponad 90 proc. w Egipcie czy Mali. Posługują się tam bowiem taką interpretacja Koranu, która pozwala na obrzezanie. Ale robią to też chrześcijanie w krajach Afryki. A więc jest to kwestia okrutnej tradycji.

Widzisz jakiś ratunek dla dziewczynek zagrożonych okaleczeniem?

Chyba wszystko w rękach ich matek. Amal urodziła niedawno córkę, wiem, że na pewno jej nie obrzeza. Zerwie w ten sposób z okrutną tradycją, odetnie się od niej. Jej córka będzie wychowana w zupełnie innej kulturze, w innym klimacie, nie zazna już tej krzywdy, którą inne kobiety niosły przez pokolenia.

Kulczyk Foundation wspiera walkę z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych, współpracując z organizacją Save a Girl Save a Generation. Projekt ma na celu wzmocnienie działań profilaktycznych oraz zapewnienie niezbędnej ochrony kobietom i dziewczynkom zagrożonym tym procederem. Więcej już wiosną, w jednym z odcinków ósmego sezonu serialu dokumentalnego „Efekt Domina”, na antenie TVN.

Reportaże "Wrzenie. Francja na krawędzi" Anny Pamuły dostępna na kulturalnysklep.pl

'Wrzenie. Francja na krawędzi', Anna Pamuła, Wydawnictwo Agora'Wrzenie. Francja na krawędzi', Anna Pamuła, Wydawnictwo Agora Fot. materiały wydawnictwa

***

Kulczyk Foundation wspiera walkę z okaleczaniem żeńskich narządów płciowych, współpracując z organizacją Save a Girl Save a Generation. Projekt ma na celu wzmocnienie działań profilaktycznych oraz zapewnienie niezbędnej ochrony kobietom i dziewczynkom zagrożonym tym procederem. Więcej już wiosną, w jednym z odcinków ósmego sezonu serialu dokumentalnego „Efekt Domina”, na antenie TVN.

 ***

Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach

Akcja społeczna Kulczyk Foundation, „Wysokich Obcasów” i Fundacji „Gazety Wyborczej”. Z uwagą i czułością przyglądamy się naszym relacjom – tym rodzinnym i tym z nami samymi – aby je uporządkować i z nową energią tworzyć świat po pandemii. Rozmawiamy o lękach, które towarzyszą wielu z nas, o podziale obowiązków i pomysłach na to, jak przygotować siebie i swoich najbliższych na nowy świat. Chcemy tworzyć nową rzeczywistość. Chcemy rozmawiać o wolności kobiet w sferze świadomości, cielesności i bytu.

Wszystkie publikowane do tej pory materiały można znaleźć na stronie Kulczykfoundation.org.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.