Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Anna Woźniak: Czym jest przemoc rówieśnicza ze względu na płeć? To pojęcie nie jest zbyt popularne w codziennym obiegu.

Iwona Chmura-Rutkowska*, pedagożka i socjolożka: – Zacznijmy od rozróżnienia między agresją a przemocą. Agresja to mniej lub bardziej świadome i zamierzone wrogie zachowanie mające na celu zrobienie komuś krzywdy.

Agresję umiejscawia się w naturalnym wyposażeniu emocjonalno-behawioralnym człowieka. To cecha naszego człowieczeństwa. Kiedy dochodzi do takich pełnych emocji konfliktów, obie strony relacji mają wyrównany status i często wymieniają się rolami sprawcy i ofiary – mogą to być rówieśnicy, koledzy lub koleżanki z pracy. To wymiana razów – ja tobie, a ty mi.

Wysokie Obcasy Extra na Prenumerata24.pl
ZAMÓW MIESIĘCZNIK Z BEZPŁATNĄ DOSTAWĄ DO DOMU

Przemoc zaczyna się wtedy, gdy mamy do czynienia z nierównością, nadużyciem. Jedna ze stron wykorzystuje swoją przewagę dla uzyskania ważnego dla siebie celu lub korzyści.

Głównymi motywami przemocy są chęć kontrolowania innych, dominacja i władza. Niekoniecznie zrobienie krzywdy. Dlatego wiele form przemocy nie jest agresywnych.

Czyli w przemocy chodzi o to, co ja zyskam, a nie – co zrobię drugiej osobie?

– W przemocy często chodzi o jedno i o drugie, ale tak – osoby o słabszej pozycji są traktowane jak zasób, który można wykorzystać do zbudowania własnej mocy i/lub dostania tego, czego się chce. Przemoc karmi się nierównością. Każdą. Źródłem satysfakcji dla sprawców jest poczucie wyższości wynikające z przekonania, że ze względu na posiadane cechy i charakterystyki należą do kategorii normalnych i lepszych.

Co więc kieruje młodymi ludźmi, którzy stosują przemoc?

– Zazwyczaj ich motywacją jest nie chęć zadania bólu, tylko kontrolowania innych albo uzyskania lub podtrzymania wysokiej pozycji w grupie.

Przemoc ze względu na płeć to każda sytuacja, kiedy traktujemy kogoś gorzej ze względu na przynależność do danej płci, lub posiadanie pewnych cech przypisywanych płci. Wynika ze stereotypów i uprzedzeń związanych z kobiecością i męskością.

Może się przejawiać we wszystkich znanych formach: jako przemoc werbalna, fizyczna, relacyjna, seksualna czy cyberprzemoc, ale jej skutkiem zawsze jest krzywda. Jest powszechna na całym świecie i ma rozmiary epidemii. Obejmuje przemoc w bliskich związkach, przemoc seksualną, handel ludźmi oraz różne formy krzywdzących praktyk, takie jak przymusowe małżeństwa, okaleczanie żeńskich narządów płciowych i tzw. przestępstwa w imię honoru. Doświadczają jej w roli ofiar i świadków przede wszystkim kobiety i dziewczęta, ale dotyczy też mężczyzn i chłopców.

Jak to wygląda w Polsce?

– Badań ilościowych jest mało, bo dotyczą wąskiej kategorii przestępstw seksualnych – pokazywania pornografii, gwałtu, naruszania granic seksualnych. A to tylko czubek góry lodowej.

W swoich badaniach pytałam 14-, 15- i 16-latków, czy i jak często zdarzają im się pewne sytuacje w szkole. Na pierwszym miejscu jest używanie wulgarnych określeń, wyśmiewanie, stygmatyzowanie: „pedał”, „dziwka”, „dupa”. Ten język jest bardzo zseksualizowany.

Dalej mamy wyrażanie się wulgarnie na temat płci przeciwnej: „biegasz jak baba”, „rzucasz jak pizda”. Opowiadanie wulgarnych żartów.

60 proc. dziewcząt i połowa chłopców mówili, że doświadczają tego typu zachowań codziennie w różnych rolach – ofiar lub świadków przemocy.

Około 40 proc. dziewczynek i co trzeci chłopiec doświadczają naruszenia przestrzeni osobistej. To różnego rodzaju niepożądane dotknięcia: popychanie, łaskotanie, klepanie, blokowanie możliwości poruszania się.

Prawie połowa dziewcząt i co trzeci chłopiec doświadczają bardziej „subtelnych” form przemocy – to gwizdy, mlaskania, cmoknięcia, zwierzęce odgłosy.

To nie koniec. Są jeszcze „przypadkowe” dotknięcia części intymnych, co jest w dorosłych relacjach nazywane molestowaniem seksualnym. Ściąganie komuś części ubrań, szarpanie, podciąganie bluzek, strzelanie gumką od biustonosza.

Równocześnie dzieje się cyberprzemoc – rozsyłanie zdjęć i filmików, które mają seksualny czy wulgarny charakter albo są po prostu pornografią; przypominam, że w polskim prawie pokazywanie pornografii komuś, kto tego nie chce, jest przestępstwem.

Dziewczynki często słyszą różne komentarze na temat swojego ciała, sposobu poruszania się. Angielskie określenie na to brzmi „slut-shaming” albo „body-shaming”. Już 12-letnie dziewczynki doświadczają tego języka, ale nikt z dziećmi i młodymi ludźmi o tym nie rozmawia.

Jak się z tym czują?

– Okropnie! A żeby przetrwać w tym świecie, uodparniają się na to. I z tym brakiem wrażliwości i akceptacją takich zachowań idą w dorosłość. To powielanie. Problem molestowania i milczenia nie bierze się znikąd.

Zwracam tu uwagę na odpowiedzialność dorosłych, którzy zbyt często reagują źle w chwili zgłaszania problemu.

Źle, czyli jak?

– Są dwie dominujące reakcje. Pierwsza – umniejszanie problemu. Dziecko słyszy: „Nie przesadzaj, nic się nie stało”. „Chłopaki w tym wieku już tak mają”. „On pewnie żartował”. „Ona tego nie chciała”. Ofiara dostaje informację, że to, czego doświadczyła, nie ma znaczenia. Ważniejsze jest to, czego chciał i co myślał sprawca lub sprawczyni.

Druga reakcja – przerzucenie odpowiedzialności na ofiarę. „Mówiłam ci, żebyś się tak nie ubierała”. „Pewnie ich sprowokowałaś”. „Po co się tak na niego patrzyłaś?”. „Po co się w ogóle odzywałaś?”. To także jest przemoc.

Jak należałoby się zachować w takiej sytuacji?

– Wesprzeć i okazać zrozumienie: „Słuchaj, zrobiono ci krzywdę, masz prawo czuć się źle. Masz prawo powiedzieć, że ci się to nie podoba, i chronić swoje granice. Jestem tu, żeby ci pomóc. Jestem po twojej stronie”.

Jeśli to interwencja kryzysowa, czyli w momencie, kiedy dziecko zgłasza przemoc, to priorytetem jest jego bezpieczeństwo. Powinniśmy zabezpieczyć je w sensie psychologicznym i fizycznym przed kolejnym atakiem.

Najpierw trzeba wysłuchać ofiarę i nie konfrontować jej ze sprawcą. Takie postawienie sprawy to nie jest mediacja, bo status sprawcy i ofiary zazwyczaj nie jest równy. Niestety, w szkole często robi się „z automatu” szybko konfrontację. Sensowniej jest zapytać, czego dziecko potrzebuje w tej sytuacji.

Kolejna sprawa – poinformowanie opiekuna. Zbyt często bagatelizuje się wiele sytuacji. Przypomina mi się tragedia Ani z Gdańska, która powiesiła się po tym, gdy chłopcy w ramach „zabawy” na oczach klasy zasymulowali gwałt. Informacja o tym nie dotarła do jej bliskich. Dziewczynka została z tym zupełnie sama. Dzieci nie są w stanie same poradzić sobie z przemocą. Wielu dorosłych nie dałoby rady.

Gdybyśmy byli lepiej uświadomieni, więcej dorosłych potrafiłoby okazać troskę ofiarom przemocy?

– Żeby odpowiednio zareagować na taką sytuację, trzeba mieć zasoby, czyli rozumieć, jaki jest mechanizm takiej przemocy. Nie bać się używać pewnych słów, wiedzieć, które z tych zachowań są przestępstwem, a które wynikają z trudności rozwojowych albo z tego, że sprawca czy sprawczyni sami są ofiarą nadużyć seksualnych ze strony dorosłych.

Kłopot w tym, że dorośli bardzo często nie są gotowi zająć się tematem, który w ich systemie przekonań i wartości jest tabu. Sami interpretują pewne zachowania, zanim młody człowiek zdąży opowiedzieć, co się wydarzyło i jak się poczuł. Narzucają swoją narrację, oceniają i przedstawiają gotowe rozwiązania.

W procedurze pracy z ofiarą przemocy standardem jest wysłuchanie jej. Wtedy ona może własnym językiem i z własnej perspektywy opowiedzieć, czego doświadczyła i czego potrzebuje.

Kolejna ważna sprawa: nie zapominajmy o drugim dziecku, młodym człowieku, który naruszył czyjeś granice lub normy. Nim też trzeba się zaopiekować. Patrzmy na dziecko z perspektywy jego potrzeb, zorientujmy się, co możemy dla tego człowieka zrobić, żeby pomóc mu wydostać się z jakiegoś schematu myślenia i zachowań. Tu sprawdza się procedura podobna do tej stosowanej w przypadku ofiary.

W przypadku przemocy i dziecka celem interwencji jest wspieranie rozwoju. W przypadku przemocy między dorosłymi często reagujemy z poziomu oceny moralnej. W rozmowie z dzieckiem to też jest potrzebne, bo trzeba jasno określić, co jest dobre, a co złe, dlaczego nie można naruszać granic drugiej osoby. Ale przede wszystkim trzeba się zastanowić, dlaczego młody człowiek używa takich słów, gestów.

Nie mamy wpływu na to, w jakim środowisku dziecko się wychowuje, jak więc możemy uświadamiać je, które zachowania są przemocowe?

– Profilaktyka na wstępie wymaga wyłożenia sprawy na stół. Pierwszy krok, jaki mogą zrobić dorośli, to zauważenie i uznanie, że seksizm, nierówność płci, molestowanie seksualne są obecne w życiu dzieci i młodzieży. Jeden z uczniów zrobił zdjęcie, na którym dyżurująca na przerwie nauczycielka przechodzi obok oglądających pornografię uczniów, zerka i nie reaguje w żaden sposób. Nie robi nawet minimum.

Nazwanie problemu pozwala rozpocząć rozmowę o tym, co sprzyja naszemu rozwojowi, a co nie, jakie sytuacje są ryzykowne, kiedy mamy do czynienia z naruszeniem granic. Ofiary przemocy wtedy widzą, że dorośli są po ich stronie i można się do nich zwrócić o pomoc. To także bardzo ważna informacja dla całej grupy. Również dla świadków przemocy i sprawców. Pamiętajmy, że te role bywają wymienne.

Z doświadczenia wiem, że dorośli, kiedy otworzą się na słuchanie, metaforycznie siwieją z wrażenia. Pracują 30 lat w szkole, są przekonani, że wszystko widzieli i mają na wszystko odpowiedź. Ale ci młodzi ludzie żyją w innym świecie.

Chcę podkreślić, że kluczowy jest stan świadomości dorosłych. Jeśli będą w stanie nazwać problem, zrozumieć go, to będą umieli zareagować. Czego innego będą potrzebowały 12-letnie dziewczynki zafiksowane na punkcie wyglądu swojego ciała, a czego innego 18-letnie młode kobiety, które czują, że ktoś je krzywdzi.

Jeśli dorośli pracujący w szkole czują, że kwestia molestowania, przemocy ze względu na płeć ich przerasta, to powinni poprosić o pomoc. Nie próbować i nie testować swojej niekompetencji na dzieciach i młodych ludziach. W Polsce nadal funkcjonuje wiele szkodliwych mitów i stereotypów na temat relacji pomiędzy dziewczętami a chłopcami. Wiele z nich – mimo że są krzywdzące – uznaje się za normę. Ot, końskie zaloty.

Mówimy o dorosłych, a co z innymi dziećmi, świadkami przemocy? W jaki sposób one mogą wpłynąć na przerwanie przemocy?

– Rówieśnicy świadkowie są kluczowi, bo mogą przerwać przemoc nawet w momencie, gdy jest już bardzo widoczna i ma ostry przebieg. Jest ich wielu i są blisko wydarzeń. Wzmacnianie poczucia odpowiedzialności i uczenie młodych ludzi strategii i konkretnych reakcji, kiedy widzą albo wiedzą, że coś się dzieje niedobrego, jest podstawą radzenia sobie z każdą przemocą. Ale tu znowu potrzebni są dorośli, do których ma się zaufanie. Tymczasem młodzi często mówią: „Nie powiem nauczycielce, bo zrobi awanturę”. „Nie powiem ojcu, bo wpadnie do szkoły i zrobi dym, a ja będę miała jeszcze bardziej przerąbane”.

Czy są procedury dla świadków przemocy?

– Nie ma jednego przepisu, każda szkoła może wypracować plan działania zgodnie z zasobami. Może to być grupa osób wyznaczonych do bycia bezpiecznym łącznikiem, która troszczy się, by dziecko otrzymało szybko adekwatną pomoc na miejscu lub poza szkołą. W niektórych szkołach są skrzynki, w których dzieci mogą zostawić liścik.

Jest sporo instytucji, grup specjalistów, agend, ośrodków pomocowych, które chętnie współpracowałyby ze szkołami. Ale szkoły rzadko korzystają z takiej pomocy, ponieważ nie chcą mieć łatki, że „u nich jest problem”.

Zadaniami szkoły – nie interwencyjnymi, po prostu edukacyjnymi – jest wspieranie w rozwoju i zapewnienie bezpieczeństwa. To oznacza trenowanie podstawowych kompetencji społecznych, takich jak: życzliwa komunikacja, empatia, akceptacja dla różnorodności, wrażliwość, rozumienie, jakie słowa czy zachowania krzywdzą i jakie skutki niesie za sobą język pogardy i nienawiści. W profilaktykę antyprzemocową wpisuje się także edukacja na temat mechanizmów myślenia stereotypami, poddawania się uprzedzeniom oraz konsekwencji dzielenia ludzi na lepszych i gorszych.

Czy jest jakieś rozwiązanie, które powinno być w każdej szkole? Na przykład wyznaczenie „oficera łącznikowego”?

– Tak, dobrze, gdy w szkole jest kilka takich osób akceptowanych przez dzieci i młodych ludzi.

Całe piękno edukacji powszechnej polega na tym, że do szkoły trafiają bardzo różni ludzie, co oznacza, że zasobów potencjalnie jest bardzo dużo. Wyobraźmy sobie, że wychowawczyni mówi w pokoju nauczycielskim: „Słuchajcie, jest problem, to dla mnie wyzwanie. Ja nie czuję się kompetentna. Kto z was wie, co robić? Porozmawiajmy, jak myślicie. Gdzie szukać wsparcia? Może ktoś z was przechodził szkolenie z tego zakresu, może ktoś wie, co zrobić?”. Jest szansa, że wspólnie można znaleźć rozwiązanie, zrobić krok do przodu. Myślmy o tym jak o każdej innej sprawie do rozwiązania.

Czy do profilaktyki możemy zaliczyć wzmacnianie? Na przykład akcje, które mają wzmocnić poczucie wartości u dziewczynek?

– Nierówności i dyskryminacja nie są wymysłem. A jeśli nie jesteśmy świadomi przemocowych mechanizmów zbudowanych na podziałach normalni – inni, lepsi – gorsi, mamy tendencję do korzystania z własnych przywilejów i odbierania praw oraz zasobów ludziom uznawanym za słabszych.

W edukacji antydyskryminacyjnej, antyprzemocowej ważne jest, aby grupę, która ma słabszą pozycję, zwłaszcza ze względu na cechy, których nie może zmienić, np. płeć, wyposażyć w kompetencje i narzędzia, które wzmacniają psychicznie, budują poczucie własnej wartości oraz dają realny wpływ na swoją sytuację i otoczenie. Każda osoba, która pracuje lub ma wpływ na życie dziecka, może działać w tym kierunku. W niektórych świetlicach środowiskowych rusza właśnie akcja „Dobre słowo”, która ma pokazać dziewczynkom i chłopcom, jak uwolnić się od narzuconych stereotypów.

Dr hab. Iwona Chmura-Rutkowska - pedagożka i socjolożka z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, autorka książki „Być dziewczyną – być chłopakiem i przetrwać. Płeć i przemoc w narracjach młodzieży”

Iwona Chmura-RutkowskaIwona Chmura-Rutkowska Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

***

Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach

Tekst powstał w ramach akcji społecznej Kulczyk Foundation, „Wysokich Obcasów” i Fundacji „Gazety Wyborczej”.

Z uwagą i czułością przyglądamy się naszym relacjom – tym rodzinnym i tym z nami samymi – aby je uporządkować i z nową energią tworzyć świat po pandemii. Rozmawiamy o lękach, które towarzyszą wielu z nas, o podziale obowiązków i pomysłach na to, jak przygotować siebie i swoich najbliższych na nowy świat. Chcemy tworzyć nową rzeczywistość. Chcemy rozmawiać o wolności kobiet w sferze świadomości, cielesności i bytu.

Wszystkie publikowane do tej pory materiały można znaleźć na stronie Kulczykfoundation.org.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.