Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

– Nie miałam dostępu do podpasek, brałam kawałek materiału, wkładałam go między nogi i zaciskałam mięśnie. Tak stałam, a krew powoli spływała – opowiadała Puspa Simkhada we wstrząsającym filmie dokumentalnym Dominiki Kulczyk o tabu i ubóstwie menstruacyjnym w Nepalu.  

Wyobraźcie sobie takie życie ze szmatką między nogami: pracę w korpo, jogging, zakupy, gotowanie albo spotkanie z przyjaciółmi na winie. Twoje albo Twojej żony, matki, Twojej córki. Ciężko, prawda? 

Na całym świecie miesiączkuje 1,9 mld osób. Aż pół miliarda nie może w pełni zadbać o higienę podczas okresu, bo nie ma dostępu do podpasek, tamponów czy czystej wody – i żyją jak Puspa. Tak się dzieje w Indiach, Nepalu, wielu krajach Afryki, Ameryki Południowej, ale też w USA, Wielkiej Brytanii, a nawet - jak pokazały ostatnie badania - w Polsce. W najgorszych przypadkach religijnych zabobonów miesiączkujące dziewczynki są wyganiane z domów do tzw. chatek menstruacyjnych, gdzie mogą paść ofiarą dzikich zwierząt i przemocy mężczyzn. Najczęściej jednak wyśmiewane, zawstydzane, pozbawiane godności opuszczają z powodu miesiączki lekcje w szkole, a potem w ogóle przestają do niej chodzić. Organizacja Global Partnership for Education oblicza, że na całym świecie 63 mln dziewczynek jest poza systemem szkolnym, wiele właśnie z tego powodu. 

Ubóstwo menstruacyjne to sprawa nas wszystkich

Tabu menstruacyjne trzyma się mocno. Miesiączka to choroba, grzech, wstyd, obrzydlistwo. I wszyscy na tym tracimy. 

Traci dziewczynka, która myśląc o cieknącej z niej krwi, nie jest w stanie skupić się na nauce. Najpierw opuszcza lekcje, a potem, gdy okazuje się, że ma zaległości, rzuca szkołę. Wychodzi za mąż, zostaje matką, jej córki reprodukują jej los, dziedziczą traumę. Nie znajdzie pracy albo znajdzie niskopłatną, nie zrealizuje swoich pasji, nie będzie nigdy samodzielna. Będzie żyła w poczuciu, że jest gorsza, nigdy o siebie nie zawalczy. Często stanie się ofiarą przemocy, będzie chorowała z powodu gorszej diety, niedożywienia. Będzie miała problemy z donoszeniem ciąży. 

Traci też społeczeństwo, bo zamiast wykształconej kobiety, która dołoży się swoją pracą do wzrostu gospodarczego, będzie miało wykluczonego człowieka, którym trzeba będzie się zająć: leczyć go, zajmować się jego chorymi dziećmi, pomagać finansowo. 

Dziewczynki, które się uczą, rzadziej stają się ofiarami wczesnych małżeństw, czyli właściwie zalegalizowanej pedofilii. Im więcej wykształconych kobiet, tym mniej śmierci niemowląt. 

Wg raportu ONZ z 2015 roku w krajach, w których 10 proc. dziewczynek więcej pójdzie do szkoły, PKB rośnie o 3 proc. Każdy dodatkowy rok w szkole daje szansę na zwiększenie zarobków kobiet o 10-20 proc. Miliard dolarów rocznie traci kraj, który nie inwestuje w edukację dziewczynek - dorzuca GPE.  

Kobieta traci godność, społeczeństwo - szansę na rozwój. Wszystko z powodu głupiej podpaski. 

Naprawdę nas na to stać? 

***

Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach

Tekst powstał w ramach akcji społecznej Kulczyk Foundation, „Wysokich Obcasów” i Fundacji „Gazety Wyborczej”.

Z uwagą i czułością przyglądamy się naszym relacjom – tym rodzinnym i tym z nami samymi – aby je uporządkować i z nową energią tworzyć świat po pandemii. Rozmawiamy o lękach, które towarzyszą wielu z nas, o podziale obowiązków i pomysłach na to, jak przygotować siebie i swoich najbliższych na nowy świat. Chcemy tworzyć nową rzeczywistość. Chcemy rozmawiać o wolności kobiet w sferze świadomości, cielesności i bytu.

Wszystkie publikowane do tej pory materiały można znaleźć na stronie Kulczykfoundation.org.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.