Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Martyna Słowik: Dlaczego ludzie snują plany i chcą zmieniać swoje życie?

Dr Iwona Sikorska: – To wiąże się zwykle z jakimiś szczególnymi momentami w życiu, np. zakończeniem starego roku i początkiem nowego, okrągłymi urodzinami czy małżeństwem. Cyklicznie doświadczamy poczucia, że chcielibyśmy coś poprawić, zmienić, coś nowego zrobić. Potrzebę robienia bilansu swojego życia i snucia nowych planów mogą też wyzwalać sytuacje takie jak pandemia, czyli związane z zagrożeniem, tzw. końcem świata. Potrzeba zmieniania siebie i swojego życia często przychodzi właśnie wtedy, gdy nadchodzi katastrofa. Mówimy sobie: „Jeżeli to przeżyję, to pójdę na pielgrzymkę albo zacznę chodzić pięć razy w tygodniu na jogę, żeby mieć zdrowy kręgosłup”.

Wysokie Obcasy Extra na Prenumerata24.pl
ZAMÓW MIESIĘCZNIK Z BEZPŁATNĄ DOSTAWĄ DO DOMU

Często tych planów nie udaje nam się jednak zrealizować albo dłużej w nich wytrwać.

– Wpływają na to trzy grupy czynników: cechy indywidualne, dynamika sytuacji, która nas do tych postanowień skłoniła, oraz priorytety, które w ciągu naszego życia ulegają zmianom.

Który czynnik najbardziej decyduje o powodzeniu lub porażce?

– To raczej układ wielu z nich.

Różnimy się między sobą cechami indywidualnymi. Są osoby o temperamentach czy charakterach, którym z natury łatwiej jest być bardziej zdyscyplinowanymi, sumiennymi, poukładanymi, wytrwałymi, a są takie, które szybko odpuszczają. Łatwo przychodzi im snucie planów, np. o podróży dookoła świata, ale gdy tylko coś idzie nie tak, np. zbieranie pieniędzy, rezygnują. Wiemy też, że istnieją osoby, które mają tendencję do odkładania rzeczy do zrobienia „na jutro”, czyli do osławionej prokrastynacji.

Gdy podejmujemy zobowiązanie w sytuacji zagrożenia, np. epidemii, katastrofy naturalnej, to duży wpływ na realizację planów ma też prężność, czyli odporność psychiczna.

Taka, którą nabywamy wraz z kolejnymi latami życia i doświadczeniami?

– Człowiek pod wpływem różnych wydarzeń ugina się jak drzewo pod wpływem wiatru. Gdy wiatr ustaje, drzewo wraca do pionu i rośnie, ale wiatr może być też na tyle silny, że drzewo złamie. Pewne doświadczenia sprawiają, że uginamy się, a później rośniemy silniejsi. Ale są też takie, które mogą nas złamać lub sprawić, że skarłowaciejemy. Odporność psychiczna bazuje na wrodzonym temperamencie, ale w większości jest nabyta.

Czy w sytuacji zagrożenia, np. epidemii, inaczej snujemy i realizujemy plany niż w normalnym życiu?

– Wstrząs pobudza nas do większej refleksji. Duży stres może spowodować, że przewartościujemy swoją hierarchię. Wiele osób, szczególnie młodych, właśnie w pandemii postanowiło, że przestanie kupować tyle ubrań i zacznie chronić planetę. Z kolei starsi poczuli, że ich życie zostało zagrożone, i zaczęli się zastanawiać nad tym, że może trzeba się pospieszyć z zamykaniem różnych spraw. Komuś coś przebaczyć, z kimś się pogodzić, zrobić coś, co się do tej pory odsuwało na później. Starsi poczuli, że jutra może nie być.

Choroby, wojna, kataklizm, coś, co od nas nie zależy, to terapia wstrząsowa, która powoduje, że to, co ważne, staje człowiekowi przed oczami, a rzeczy mniej ważne odchodzą na dalszy plan.

Gdy skończył się lockdown, wielu z nas zapomniało o planach i celach, bo przestaliśmy się bać?

– Zmniejszenie nacisku czynnika, który skłonił nas do refleksji, powoduje często, że sobie odpuszczamy. Zorientowaliśmy się, że to jednak nie koniec świata, i pomyśleliśmy z ulgą: „Mam czas, może zrobię to za rok”. Nasza postawa wobec niezrealizowanych planów jest ambiwalentna: z jednej strony odczuwamy ulgę, że katastrofa się nie wydarzyła, a z drugiej – czujemy gorycz i żal. Żałujemy, że lockdown się skończył. Wydaje nam się, że gdyby trwał dłużej, to na pewno...

Jak radzić sobie z niezrealizowanymi planami, obietnicami i poczuciem, że jestem do niczego?

– Jeżeli często jest tak, że zaczynam i nie kończę, chcę, a nie mogę, planuję, a nigdy nie wprowadzam w życie, warto się temu przyjrzeć. Zastanowić się, dlaczego tak się dzieje, czy to naprawdę jest mój plan i chcę to zrealizować. A może to presja otoczenia?

Nad wytrwałością można pracować. Na początku niezwykle ważne jest wsparcie bliskiej osoby, z którą będziemy się wzajemnie motywować. Warto powiedzieć o powziętym planie na głos komuś zaufanemu i pozwolić, by niejako nas rozliczał. Później powinien się pojawić nawyk działania, które przybliża do realizacji, i wtedy jest już łatwiej. Kluczowa jest umiejętność realnego ocenienia swoich możliwości i dostosowywania do nich planów. Założenie, że samotnie na jachcie opłynę świat, gdy zanurzenie się do kolan wywołuje we mnie strach, to niedojrzałość i skazanie się na porażkę.

Może trzeba też umieć się pogodzić ze swoimi słabościami i przeciętnością?

– Często porównujemy się z innymi, to naturalne. Ale można się porównywać „w górę” i „w dół”. Jeżeli porównujemy się „w górę”, czyli z ludźmi, którzy osiągnęli więcej niż my, to czasami będziemy ambitnie dążyć do swoich celów, ale częściej skażemy się na frustrację. Zawsze będą tacy, których nie doścignę. Cokolwiek bym robiła, nigdy nie będę Marią Skłodowską-Curie. Warto tę myśl pogodnie przyjąć. Uświadomić sobie, że ktoś miał większe możliwości, dar, talent.

Kiedy czujemy się źle z tym, że mniej osiągnęliśmy, dobrze jest popatrzeć „w dół”. Uświadomić sobie, jak wielu ludzi nie miało tych szans i możliwości, które ja wykorzystałem. Nie warto marnować życia na rozpamiętywanie, pretensje do całego świata czy siebie. Ciągle zastanawiać się nad tym, że przecież uczyłem się, ciężko pracowałem, a nie dostałem Nobla. Warto powiedzieć sobie pogodnie: „Nie dane mi było”. Ale za to dane mi jest np. znać dwa języki obce, mieć fajną pracę, dobrego męża, żonę, cudowne dzieci, oddanego przyjaciela, dom według własnego projektu. Warto się skoncentrować na tym, ile dobrego się w naszym życiu wydarzyło, na tym, co mamy, a nie czego nam brakuje. Uczucie wdzięczności uruchamia wiele procesów prozdrowotnych na poziomie neurochemii naszego organizmu.

Dr Iwona Sikorska – specjalistka psychologii klinicznej, pracuje w Instytucie Psychologii Stosowanej UJ, bada zagadnienie odporności psychicznej człowieka (resilience)

***

Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach

Akcja społeczna Kulczyk Foundation, „Wysokich Obcasów” i Fundacji „Gazety Wyborczej”.

Z uwagą i czułością przyglądamy się rodzinnym relacjom, które w tym trudnym czasie są szczególnie ważne, a ich uporządkowanie - niezbędne do tego, by z nową energią tworzyć świat po pandemii. Rozmawiamy o lękach, które towarzyszą wielu z nas, o podziale obowiązków i pomysłach na to, jak przygotować siebie i swoich najbliższych na nowy świat. Wszystkie publikowane dotąd materiały można znaleźć na stronie Kulczykfoundation.org.pl/czulosc-i-wolnosc

Kulczykfoundation.org.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.