Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Anna Dobiegała: W 2018 i 2019 r. na urlop rodzicielski poszło 1 proc. ojców. Dlaczego tak mało?

Karolina Andrian: Dane te pochodzą z ZUS, oznaczają liczbę ojców pobierających zasiłek macierzyński. W rzeczywistości istnieją też mężczyźni, którzy opiekują się swoimi małymi dziećmi, ale nie przysługuje im zasiłek, bo nie są zatrudnieni na umowę o pracę. Myślę, że nie jest takich przypadków dużo, ale może uzbiera się drugi procent mężczyzn.

Przyczyny? Winne są głównie czynniki kulturowe. W Polsce jesteśmy przywiązani do tradycyjnego modelu rodziny. Mimo że w ankietach deklarujemy postępowość, w codziennym życiu działamy zgodnie z tradycją. W badaniach przeprowadzonych przez IQS widać, że 79 proc. respondentów uważa, że mama i tata są tak samo dobrymi opiekunami dla dziecka. Jednak im młodsze dziecko, tym jesteśmy mniej chętni to przyznać. Opiekun mężczyzna jest rozumiany tradycyjnie – codziennie rano wychodzi do pracy, zarabia i w ten sposób opiekuje się i dba o swoją rodzinę.

I tu pojawia się kwestia formy zatrudnienia kobiet i mężczyzn. Młode kobiety, które planują dziecko, zabiegają o umowę o pracę. Mężczyzna nie myśli: co zrobię na urlopie rodzicielskim, w jaki sposób go sfinansuję? Dlatego pracuje na tzw. umowie śmieciowej albo B2B, czyli wystawia fakturę i opłaca minimalny ZUS. Konsekwencją jest adekwatnie minimalny dochód na urlopie rodzicielskim. Czasem pracodawcy decydują się, by przyznać takim mężczyznom urlop ojcowski płatny w 100 proc., ale są to tylko dwa tygodnie.

W konstytucji mówi się nie o ojcostwie, tylko o macierzyństwie i rodzicielstwie.

– Do tego zapisu odnoszą się przede wszystkim mężczyźni, którzy toczą przed sądem batalię o prawo do dziecka po rozwodzie. Dla nich ten zapis jest bardzo krzywdzący, bo sąd może go zinterpretować na ich niekorzyść. Niestety, dopiero w sytuacji, gdy dochodzi do rozwodu, ojcowie uświadamiają sobie, jak małe są ich prawa.

Z jednej strony przepisy prawa, kultura dyskryminują mężczyzn, z drugiej mają oni w Polsce coraz więcej praw – mogą skorzystać z dwóch tygodni urlopu ojcowskiego, kobieta może podzielić się z mężczyzną urlopem macierzyńskim, wreszcie mogą wziąć osiem miesięcy urlopu rodzicielskiego. Co piąty mężczyzna, który chciał iść na urlop rodzicielski, twierdzi, że nie skorzystał z niego, gdyż nie dostał zgody od swojej partnerki.

Z badań fundacji Share The Care wynika, że kobiety nie chcą się dzielić opieką nad dzieckiem.

– To prawda. Widzimy to w swojej pracy. Dlatego zachęcamy zarówno mężczyzn do korzystania z urlopów rodzicielskich, jak i kobiety do dzielenia się tymi urlopami. Na początku pracy nad naszym przewodnikiem byłam przekonana, że pracodawcy nie mogą namawiać kobiet, by dzieliły się ze swoimi partnerami opieką nad dzieckiem. W toku powstawania przewodnika zmieniłam zdanie – ważne, by komunikat o podziale ról w rodzinie był również kierowany do matek. Jeśli kobiety nie będą dzieliły się z partnerami opieką, starania o równouprawnienie będą się ciągnęły do końca świata. Jeśli chcemy, żeby traktowano nas poważne na rynku pracy, musimy pozwolić, by mężczyźni zajmowali się dzieckiem i wzięli na siebie swoją część obowiązków domowych.

Szczęście rodzinne jest najważniejszą wartością w życiu 80 proc. Polaków. Tak wynika z badań przeprowadzonych przez CBOS. Co daje rodzinie dzielenie się opieką nad dzieckiem?

– Z dzielenia się korzystają wszyscy, ale jeśli miałabym wybrać jedną osobę, uważam, że największym beneficjentem są dzieci. Mają szansę zbudować silną więź emocjonalną z obojgiem rodziców. Jeśli w tradycyjnym modelu rodziny matka dziecka z jakichś powodów się od niego oddali – takie sytuacje się zdarzają – zostaje samo. Nie czułoby się tak, gdyby taka sama więź łączyła je z ojcem. Mama i tata różnią się od siebie, nie ma gorszego i lepszego rodzica.

Dziecko – dzięki perspektywie danej od mamy i perspektywie danej od taty – ma możliwość budowania bogatszego świata wewnętrznego. „Męska” odwaga, skłonność do podejmowania ryzyka bardzo się dziecku przydają w życiu, w dorastaniu.

Z perspektywy dziecka ważna jest również stabilizacja finansowa. Jeśli pracują oboje rodzice i nagle ojciec traci pracę, rodzina nie zostaje bez pieniędzy, ma pensję matki. I to samo dzieje się, gdy rodzice się rozwodzą. Dzielenie się opieką nad dzieckiem leży w interesie całej rodziny.

Mężczyźni chcą zmian?

– Z naszych badań wynika, że w grupie wiekowej 18-24 jest wyraźny przeskok w światopoglądzie. Mężczyźni z tej grupy dostrzegają nierówności płciowe – że kobietom jest trudniej awansować w pracy, że są mniej doceniane. Korzystają z urlopów ojcowskich, są zainteresowani prawami ojca. Młode pokolenie, zarówno kobiet, jak i mężczyzn, nie widzi swojego życia tylko w perspektywie sukcesu zawodowego. Chcą mieć czas na życie prywatne, na budowanie relacji z dzieckiem, chcą życia, w którym mogą się spełniać w wielu rolach życiowych i łączyć je w satysfakcjonujący dla nich sposób.

Dlatego właśnie działania w Share The Care kierujemy do młodych ludzi, którzy planują dziecko albo będą planować w przyszłości. Trudność polega na tym, że mężczyźni z grupy wiekowej 35-45 lat i starsi patrzą na zmiany mniej przychylnym okiem. Trudno jest im zrozumieć chęć młodych mężczyzn, by spowolnić swoją karierę (dla starszych mężczyzn korzystanie z urlopu rodzicielskiego jest właśnie spowolnieniem lub wręcz rezygnacją z kariery) i zająć się dzieckiem. Nie dają młodszym wsparcia, a, niestety, mężczyźni słuchają mężczyzn. To, co mówią kobiety, trafia do nich w znacznie mniejszym stopniu.

Dlaczego równość płci się opłaca?

– Rodzina, w której kobieta szybciej wraca do pracy, w dłuższej perspektywie zyskuje. Tego, niestety, nie widzą młodzi rodzice. Kobiety, które nawet dwa miesiące wcześniej wracają do pracy, pracują na awans, na podwyżkę, na pozycję w firmie. Badania pokazują, że pierwsze dziecko i każde kolejne wpływają negatywnie na finanse kobiet – dynamika wzrostu ich wynagrodzenia wyraźnie maleje, a to odbija się później na wysokości ich emerytur. Koszty decyzji o dziecku ponosi głównie matka. Młody ojciec przeciwnie, dostaje często podwyżkę, kiedy rodzi się dziecko, bo przecież musi teraz utrzymać większą rodzinę.

Tymczasem wierzę, że obecność kobiet w życiu publicznym, wykorzystanie ich potencjału, również młodych matek, pozwoli na budowanie lepszego świata, bardziej równego, sprawiedliwego. PR managerem w projekcie przygotowywanego przez fundację Share The Care przewodnika została świeżo upieczona mama. Z powodu pandemii pracowała z domu, a ja złapałam się na tym, że zupełnie zapomniałam, że ona dopiero co urodziła, nie odczułam tego jako jej pracodawca.

No właśnie. Firmy chwalą się, że dają młodym rodzicom możliwość pracy zdalnej kilka dni w miesiącu. Koronawirus przeniósł pracę do domów. Dlaczego przy tym nie zostać?

– Koronawirus pokazał nam, że praca zdalna jest możliwa, i liczę na to, że wejdzie to w krew i pracodawcom, i pracownikom, a na pewno pozwoli na bardziej elastyczne podejście do tematu. Czemu nie pozwolić pracownikom, zwłaszcza tym, którzy zostali rodzicami, by mogli więcej pracować z domu? Oczywiście tam, gdzie jest to możliwe.

System pracy jest bardzo archaiczny, nie przystaje do nowej rzeczywistości, w której liczy się elastyczność, kreatywność, aktywność w uczeniu się. Swoboda decydowania o tym, kiedy pracuję, a kiedy zajmuję się obowiązkami domowymi, jest bardzo na rękę młodym rodzicom. Można ugotować obiad dla dzieci i wrócić do komputera. Myślę, że „prezent” od koronawirusa w postaci możliwości większej kontroli nad własnym czasem pracy doceniają również pracownicy bez dzieci – im też jest to bardzo na rękę.

Niestety, są też ciemne strony tej sytuacji. Zbadano, ile na początku lockdownu powstało publikacji naukowych – okazało się, że liczba publikacji kobiet bardzo spadła. Nie wszyscy skorzystali na pracy z domu. Myślę, że nie tylko w środowisku naukowym kobiety, obciążone dodatkowymi obowiązkami domowymi i uczeniem dzieci, straciły na efektywności swojej pracy.

Z drugiej strony praca zdalna jest dużym wyzwaniem. Gdy pracowałam nad przewodnikiem, już przed samą premierą, moje trzy córki były u teściowej, więc codziennie poświęcałam pracy 12 godzin. Bardzo to odczułam, uświadomiłam sobie, że zaniedbałam work-life balance, nie zadbałam o higienę pracy. Dzieci są dla mnie bezpiecznikiem przełączającym mnie do życia.

Polska ma czas do połowy 2022 r. na wdrożenie dyrektywy UE work-life balance (dwa miesiące nietransferowalnego, płatnego urlopu rodzicielskiego tylko dla ojca). Jaka jest odpowiedź firm w naszym kraju na nowe regulacje?

– Z ankiet wśród ojców wynika, że środowisko pracy jest bardzo ważne. Nawet jeśli w firmie oficjalnie zachęca się do urlopów rodzicielskich i wspiera rodziców, to gdy mężczyzna nie czuje wsparcia swojego bezpośredniego menedżera, nie zdecyduje się na skorzystanie z urlopu rodzicielskiego, będzie się bał.

W przypadku kobiety nie da się przełożyć urlopu macierzyńskiego, w przypadku mężczyzny można poczekać – do końca projektu, do urodzenia drugiego dziecka. Łatwiej mężczyźnie zrezygnować z urlopu, niż na niego pójść. Kiedy mężczyzna mówi w pracy, że urodziło mu się dziecko, nikt go nie pyta, jak planuje skorzystać z urlopów opiekuńczych. Jedyne, co jest planowane, to dwutygodniowy urlop ojcowski. Zresztą kobiet też nikt nie pyta się, czy dzielą się urlopem ze swoimi partnerami.

W przewodniku podpowiadamy pracodawcom, jak mogą promować urlop ojcowski, rodzicielski, np. w zapisach firmy musi być wyraźnie określone, jakie prawa przysługują mężczyznom. Zwrot „Drogi Rodzicu” jest dla nich nieczytelny – musimy się zwracać „Drogi Tato”. Wielu z nich nie wie, że przysługuje im urlop inny niż ojcowski i np. że mają prawo do zwolnienia lekarskiego, by mogli się zająć partnerką po urodzeniu dziecka.

Z tego, co pani mówi, wynika, że rola przedsiębiorców jest kluczowa.

– Muszą tworzyć w firmie kulturę, w której branie urlopów ojcowskich czy rodzicielskich przez mężczyzn jest czymś oczywistym, a nie wyjątkowym. W Polsce mamy już takie firmy – partnerów projektu przewodnika. Są to duże przedsiębiorstwa – Citi, NatWest, BNP Paribas, BGK. W tych firmach pracuje dużo kobiet. Pracodawcy chcą, by mogły się realizować zawodowo, a żeby to było możliwe, musi być kultura, w której na urlopy rodzicielskie decydują się mężczyźni, a kobiety dzielą się z nimi opieką nad dzieckiem.

W tych firmach są kluby ojców, wsparcie kobiet w ich zawodowych ambicjach, np. gdy kobieta wraca po urlopie macierzyńskim, a w tym czasie w firmie była podwyżka, ona też ją dostaje. Jest to ważne nie tylko z punktu widzenia kobiety, ale też mężczyzny – nic go nie ominie, gdy to on zdecyduje się na opiekę nad dzieckiem. Inne przykłady – Ikea i Mastercard – wprowadziły płatne, dodatkowe urlopy ojcowskie, poza urlopami, które przysługują im z tytułu prawa pracy.

Czy reszta firm w Polsce jest gotowa, by sprzyjać mężczyźnie w opiece nad dzieckiem?

– Będą musiały się do tego dostosować. Praktyki już przecież mamy – wszystkie procedury, które mamy dla kobiet, trzeba przełożyć dla mężczyzn – nie jest to takie trudne. Pracodawcy mówią, że presja ze strony prawa to jedno, ale oczekują też presji ze strony pracowników. Dlatego tak ważne jest, by mężczyźni znali swoje prawa, a kobiety i pracodawcy widzieli korzyści z angażowania się ojców w opiekę nad dziećmi. W najbliższy poniedziałek o 19 z okazji Dnia Ojca prowadzimy debatę online, do której zaprosiliśmy ojców, którzy skorzystali z urlopu rodzicielskiego. Świetna okazja, żeby o korzyściach z dzielenia się urlopami posłuchać od tych, którzy tego doświadczyli. Na stronie internetowej Share The Care można się zapisać, aby ją obejrzeć.

Karolina Andrian - jest założycielką i prezeską fundacji Share The Care. Działa na rzecz równouprawnienia płci, bo wierzy, że jest to klucz do lepszego świata. Jest ekspertką w zakresie budowania rozwiązań work-family balance w organizacjach. Współprowadzi podcast fundacji „Wspólne dzieci = Wspólne obowiązki”, prowadzi dział #SiłaKobiet w miesięczniku „Personel i Zarządzanie”. Absolwentka amerykańskiego programu Vital Voices Grow 2018.

Fundacja Share The Care wydała przewodnik „50/50 to się wszystkim opłaca! Rola pracodawców w wyrównywaniu prawa obojga rodziców do opieki nad dzieckiem”, w którym znalazły się artykuły prawne, społeczne i ekonomiczne oraz praktyki pracodawców, którzy w swoich organizacjach stosują rozwiązania sprzyjające osiągnięciu work-family balance z poszanowaniem prawa obojga rodziców do opieki nad dzieckiem. Przewodnik można bezpłatnie pobrać na www.sharethecare.pl/tosieoplaca

***

Czułość i wolność. Budujmy równowagę w relacjach

Akcja społeczna Kulczyk Foundation, „Wysokich Obcasów” i Fundacji „Gazety Wyborczej”.

Z uwagą i czułością przyglądamy się rodzinnym relacjom, które w tym trudnym czasie są szczególnie ważne, a ich uporządkowanie - niezbędne do tego, by z nową energią tworzyć świat po pandemii. Rozmawiamy o lękach, które towarzyszą wielu z nas, o podziale obowiązków i pomysłach na to, jak przygotować siebie i swoich najbliższych na nowy świat. Wszystkie publikowane dotąd materiały można znaleźć na stronie Kulczykfoundation.org.pl/czulosc-i-wolnosc

Kulczykfoundation.org.pl

embed
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.