Na zdjęciu: Sasza VislausNa zdjęciu: Sasza Vislaus Fot . Mateusz Skwarczek

WOE: Czy kobiecość wiąże się przyjemnością?

SV: Kobiecość to równocześnie delikatność i siła. Wiedza i emocjonalność. To jednej strony empatia, kreatywność i piękno – zarówno to cielesne, jak i duchowe, a z drugiej - ambicja, wytrwałość i konsekwencja w działaniu. To tradycyjne bycie matką, żoną, opiekunką domowego ogniska, ale dziś także bycie kobietą niezależną. Dla każdej z nas kobiecość może oznaczać coś innego i ta różnorodność, bycie blisko siebie, postępowanie w zgodzie ze sobą, dbanie o swoje potrzeby, większe i mniejsze przyjemności - to wszystko jest obecnie bardzo ważne, niezależnie od momentu życia, w którym aktualnie jesteśmy. I odpowiadając na pytanie – tak, zdecydowanie własną kobiecością możemy się rozkoszować.

WOE: Jak kobiecość może odnaleźć się w męskim świecie?

SV: Faktycznie zawodowo często musimy brać udział w męskiej grze, respektować reguły wytyczone przez „silniejszą” płeć, ale kobiecość nie oznacza słabości. A wręcz przeciwnie, może być naszym orężem. Kobiecość może się przejawiać w uśmiechu, przyjaznym spojrzeniu, dobrym słowie, uważnym wysłuchaniu drugiej osoby, uszanowaniu jej potrzeb, ale też w stawianiu granic, domykaniu spraw oraz mądrym zarządzaniu zespołem i czasem… To także dbanie o zmysły: piękne wnętrza, kwiaty, zapachy, smaki, podkreślający urodę strój, kobiecy sposób poruszania się. Kobiecą domeną jest również troska o miłą atmosferę, przyjazne relacje, zdrowe nawyki, a także nieograniczony potencjał i zdolności tworzenia. To wszystko daje nam, kobietom ogromną siłę, a uzmysłowienie sobie tego jest niezwykle przyjemne. 

WOE: Jednak wciąż wiele kobiet ma duży problem z mówieniem o swoich mocnych stronach…

SV: Tak, to prawda, to często pokłosie wychowania. Ile z nas zmaga się z niepewnością, niską samooceną, brakiem wiary w swoje siły czy akceptacji własnego ciała? A ile z nas było „grzeczną dziewczynką”, bo „starszym się nie przerywa”, „to nie wypada”, „bądź dobrą córką, pomóż mamie”, itp. Oczekiwania społeczne wciskają nas w rolę potulnej, pomocnej, pracowitej, by zasłużyć na pochwałę, dobrą ocenę, zainteresowanie. Tymczasem my naprawdę nie musimy niczego udowadniać. Jesteśmy ważne, bo jesteśmy, tworzymy, kochamy, dzięki nam świat jest piękniejszy. Jako kobiety mamy ogromną moc i im wcześniej sobie to uświadomimy, tym lepsze będzie nasze życie.

WOE: Jak to zrobić? Jak uwierzyć w kobiecą moc?

Warto zmienić myślenie o sobie, spojrzeć na siebie bez tego „wewnętrznego krytyka”, który podcina nam skrzydła, albo oczami najlepszej przyjaciółki lub ukochanego. Niestety zwykle to my same jesteśmy najbardziej krytyczne wobec siebie, musimy więc wykonać pracę nad sobą – nikt nie zrobi tego za nas. Możemy oczywiście korzystać z różnych narzędzi wspierających kobiety, wiele dzieje się teraz w tym temacie. Każda z nas z pewnością znajdzie coś odpowiedniego dla siebie. Przemiana kobiet jest dziś bardzo widoczna. Coraz więcej wokół nas emanujących pięknem i wewnętrzną siłą, świadomych, spełnionych kobiet. Coraz odważniej cieszymy się chwilą, celebrujemy pozytywne przeżycia, ciałopozytywność, uważność na to co tu i teraz. Skupianie uwagi na tym, co dobre, wzmacnia to i osłabia rzeczy, które nam nie służą. Warto brać garściami drobne radości dnia codziennego, bo nie tylko poprawiają nastrój, ale dają też pozytywną energię, która napędza nas do działania.    

WOE: Ale często słyszymy: nie chwal dnia przed zachodem słońca...

Takie podejście jest wciąż mocno zakorzenione. Można powiedzieć, że to narodowa cecha Polaków. Jakbyśmy bali się być szczęśliwi, bo zapeszymy, bo może się odmienić, bo według innego przysłowia - gdy teraz się cieszymy, potem będziemy płakać. Ale to od nas zależy czy będziemy widzieli szklankę do połowy pełną czy pustą. Czy chcemy żyć pełnią życia, cieszyć się pięknem, które jest wokół nas czy też obawiać się o to, co może się nie udać. Czy będziemy doceniać miłe rzeczy, gesty, emocje i skupiać się na możliwościach czy na przeszkodach. Wybierzmy więc czy wolimy się zamartwiać czy też postawić na przyjemną stronę życia. Ja wybieram patrzenie na świat przez pryzmat zalet.

WOE: W czym Pani znajduje przyjemność?

 SV: Ogromną przyjemność sprawia mi czytanie. Uwielbiam czytać w czasie prywatnym, mam dużą satysfakcję, gdy mogę wspierać czytelnictwo w pracy. Jestem dumna z ubiegłorocznego projektu, w ramach którego z marką Fantasia współpracowała powieściopisarka Adrianna Trzepiota. Do pięciu pełnych kobiecej siły i zmysłowości opowiadań jej autorstwa zatytułowanych „Historie pełne przyjemności” utalentowane polskie rysowniczki, które zaprosiliśmy do kampanii „Chwile w kolorach Fantasia”, stworzyły unikalne grafiki.  Artystki inspirowały się nie tylko siłą kobiecej literatury, ale także owocowymi smakami jogurtów Fantasia. W ten sposób połączyliśmy kobiecą sztukę z radością celebrowania codziennych przyjemności, do których może należeć chociażby smakowanie ulubionych jogurtów.

WOE: Jak zatem określiłaby Pani przyjemność w kobiecym stylu?

SV: Przyjemność to miłe wrażenie, uczucie zadowolenia, pozytywne doznanie wywołane przez dodatnie bodźce. Chętnie więc oddajemy się drobnym radościom, zmysłowym przyjemnościom, spełnianiu marzeń, dążeniu do szczęścia według indywidualnych preferencji. Jeśli więc ruch fizyczny daje pozytywną energię, taniec uwalnia endorfiny, medytacja koi duszę, oddech uspokaja ciało - ćwiczmy, tańczmy, medytujmy, oddychajmy do woli. Nośmy szpilki, sukienki, biżuterię, jeśli tylko będziemy się w nich czuły kobieco. Zakładajmy trampki i dresy, jeśli potrzebujemy swobody.  Czytajmy, słuchajmy muzyki, spotykajmy się z przyjaciółmi, dogadzajmy podniebieniu, odpoczywajmy w bliskości natury... Bądźmy sobą i smakujmy życie. To będzie prawdziwa pochwała przyjemności w naszym własnym stylu.