Znam kilka osób, które otwarcie mówią, że nie segregują śmieci. I ja czasem męczę się z jakimś „trudnym” śmieciem dłużej niż nad talerzem z ościstą rybą. Cywilizacja śmieci, którą stworzyliśmy, tak nas przytłacza, że czujemy się bezradne, zniecierpliwione ilością rzeczy – tych wartościowych i tych toksycznych – a samo dokonywanie wyborów stało się w ostatnich dwóch dekadach sztangą nieomal nie do podrzucenia. Wszystkiego zrobiło się wokół nas więcej i wysiadamy psychicznie. Moim schronieniem, moją twierdzą są książki. Zamiast wydawać miliony na obronę terytorialną i strzelnice, lepiej stawiać domy z czytelniami i wypożyczalniami książek, a dobre książki traktować jako najskuteczniejsze maseczki ochronne i podkładać je wszędzie: w przedszkolach, szpitalach, więzieniach.

Brutalna jest walka o nasz czas, kieszeń i głowę. Tu pika Messenger, tu ćwierka Twitter, tu walą po oczach nowe usta znajomej na Insta, jeszcze Netflix, a na koniec miłego dnia Librus, elektroniczny kaganiec naszych dzieci, informuje nas, że córka ma pałę z geografii. Im bardziej świat zewnętrzny ma mi coś do zaoferowania albo chce mi coś odebrać, tym więcej czytam książek.

Czytam z wielu przyczyn, ale najważniejszą jest dziecięca przyjemność ze zdobywania wiedzy. Czytanie to przyjemność, dzięki której czuję się kobietą zadbaną, zdrowszą i wiecznie nienasyconą. Oddycham, piję, jem, czytam, śpię, kocham, pożeram wiedzę – nic oryginalnego. Właśnie dlatego, że życie jest krótkie, szkoda mi czasu na słabe książki. Nie da się być we wszystkich interesujących miejscach, szczególnie gdy moją podróżą jest głównie odprowadzanie dziecka do przedszkola czy „wycieczka” ze starszym synem do ortodonty.

Nie da się w życiu spotkać tych wszystkich fascynujących mężczyzn, usłyszeć wszystkich tragicznych lub komicznych babskich historii. Czytanie książek załatwia ten problem.

Teraz np. czytam sobie nową powieść Michała Komara pt. „Skrywane”. Stylistycznie to miks różnych gatunków, ale przede wszystkim kręci mnie jej główny bohater – co za typ! Nie dość, że pisze do mnie z XVI wieku, to w dodatku para się alchemią, jest medykiem leczącym papieża, siedzi w środku kościelnych intryg. Taką książkę od razu mam ochotę przegadać z bliskimi, pochwalić się nową wiedzą koleżankom, a o to przecież chodzi – książka to najlepszy komunikator.

Książki dobrych autorek to najlepsza zapora przeciw wulgarnym gestom czy prostackiemu językowi. Ale czytanie książek jest nie tylko ucieczką w ciekawą polszczyznę. Dzięki książkom mamy więcej do powiedzenia, stajemy się odważniejsze, zabieramy głos w pracy, w domu, w towarzystwie, zamiast potulnie stać czy wydawać dania z kuchni.

Chowam się w książkach przed prostackimi podziałami, przed agresją hierarchów, koncernów i ludzi władzy. Ich marketing uczy nas oceniać postawy ludzkie za pomocą kciuka w dół lub w górę.

Książki uczą nas bardziej zniuansowanych postaw, a tym samym empatii. Nie godzę się na świat bez empatii – sporo jej mogę się z książek nauczyć. Dlaczego Ofelia popełnia samobójstwo, dlaczego Hans Castorp tak zwleka z poznaniem panny Klawdii?

Czytam książki, bo nigdy nie zaufam internetowi. Nie dość, że jest w nim dużo fake newsów, to żeruje on na mojej uwadze, linkując do wciąż nowych jałowych zakątków. Mam sentyment do starych encyklopedii. Jako dziewczynka dorastałam w domu, w którym na półkach stało duże wydanie encyklopedii PWN. To był wtedy rarytas. Pamiętam, że miałam starszego kolegę, który imponował mi szalenie, bo wiele haseł z encyklopedii znał na pamięć. Wyrósł na wynalazcę. Tak, Wikipedia to świetna sprawa, bo dostępna, ale książka bardziej sprzyja uważności i medytacji.

Codziennie gramy w życiu jakieś role. Córka, matka, partnerka, pracowniczka. Od kobiet społeczeństwo wymaga dyspozycyjności przez 24 godziny. Na taki system nigdy nie było i nie ma mojej zgody. Nie daję sobie włazić na głowę nikomu poza książkami. Są najlepszą inwestycją w siebie. Jeżeli zdarza się dzień bez chwili czytania, to znaczy, że popełniłam błąd w planowaniu. Mieszkam z mężem, który jest głośnym pisarzem (głośno wali w klawiaturę) i pracuje w domu, z dwoma synami i psem – panowie wszyscy bez przerwy czegoś ode mnie chcą. Żaden nie potrafi znaleźć niczego w lodówce, poszukiwania masła są poszukiwaniami trudniejszymi niż wyprawa Heinricha Schliemanna po złotą maskę Agamemnona do Myken. Jak tylko siadam w domu z książką, to młodszemu synowi lecą z nosa gile, a starszy domaga się zawiezienia 30 km za miasto na mecz piłkarski w Wichrem Kobyłka czy innym Huraganem lub Wulkanem. Prawie nigdy nie udaje mi się być samej w domu. Ale po to właśnie są kawiarnie i czytelnie. Codziennie znajduję godzinę na czytanie poza domem. Dobrze czyta się w pustym biurze w weekend. Można czytać w autobusie, czytelni, a jak nie ma w moim miasteczku kawiarni lub nie mogę wydać 15 zł na kawę, co jest ceną, zgadzam się, haniebną, to mogę mieć herbatkę w termosie i czytać w czytelni, wychodząc na łyczek, tak jak inni wychodzą na papieroska. Nie ma czytelni? Jest kościół, wiejski ośrodek kultury, ławka w parku – każde miejsce jest dobre na schron do poczytania.

W teorii w kościele powinna panować atmosfera egzegezy, więc nawet jako ateistka z książką czuję się tu zawsze mile widziana.

Ostatnio siedziałam w przychodni lekarskiej, czekając przed gabinetem urologa. Sporo przeczytałam w tej kolejce. Kilka osób czytało. Suma czytających głów zawsze mobilizuje do lektury, a i znajomość łatwiej zawrzeć niż na Tinderze. Wystarczy krótkie: „Przepraszam, a mogę wiedzieć, co pani czyta?”.

***

Kobiety wiedzą, co robią

Agata Passent będzie jedną z gościń konferencji organizowanej 21 marca przez „Wysokie Obcasy” i „Gazetę Wyborczą” – „Kobiety wiedzą, co robią”. Porozmawiamy m.in. o sile kobiet i jak stawiać opór przemocy. Wśród panelistek będą Urszula Nowakowska – prezeska Centrum Praw Kobiet, Dorota Warakomska – autorka książki „Śmiało. Mów własnym głosem”, i Gabriela Lazarek znana z samotnego protestu na cieszyńskim rynku.
Aktualizacja: w związku z zagrożeniem koronawirusem SARS-Cov-2 oraz decyzją o zakazie zgromadzeń powyżej 50 osób, spotkanie z 21. marca zostało odwołane. O nowym terminie będziemy Was informować