Tak przynajmniej twierdzi profesor Diana Kleiner z Uniwersytetu Yale. Naukowczyni dowodzi, że egipska królowa upinała włosy w różny sposób, w zależności od tego, z kim miała do czynienia i jakie cele chciała osiągnąć. I tak na dworze egipskim pokazywała się w kunsztownej peruce z atakującą kobrą nad czołem, wzorowaną na nakryciach głowy dawnych faraonów, w swoim hellenistycznym otoczeniu najczęściej prezentowała fryzurę zwaną przez profesor Kleiner „melonem”, czyli tzw. pazia z warkoczyków, a w Rzymie czesała włosy w spięte w kok loki.

Upięcie na najwyższym poziomie

Większość współczesnych kobiet nosi w miarę naturalne fryzury z rozpuszczonych albo niedbale, według dawniejszych kryteriów, spiętych włosów, rezerwując kunsztowne, fryzjerskie upięcia na wyjątkowe okoliczności, takie jak ślub, komunia czy ewentualnie studniówka. Tymczasem nasze przodkinie przez tysiąclecia cierpiały katusze podczas wielogodzinnych zabiegów upiększających, musiały spać w pozycji półsiedzącej, aby nie zniszczyć uczesania, a przez drzwi przechodzić w niektórych epokach albo bokiem, albo schylając głowę. Rozpuszczone włosy były bowiem symbolem natury, dzikości, braku porządku. Rozsądne, dobrze wychowane dorosłe kobiety, szczególnie mężatki, nosiły włosy starannie upięte, zgodnie z obowiązującą modą i statusem społecznym, lub jeśli tego wymagała epoka, chowały je w całości lub częściowo pod czepkiem, kapeluszem lub peruką.

materiał partneramateriał partnera BaByliss

Fryzura na stelażu

W połowie wieku XVII fryzury – sposób ich układania i zdobienia – niejako wymknęły się spod kontroli. Ponieważ, zaczęła być modna wydłużona sylwetka obowiązywała wysoko upięta na specjalnym stelażu fryzura ozdobiona klejnotami, wstążkami i kwiatami. Początkowo upinano ją z własnych (ewentualnie wspomaganych sztucznymi lokami) włosów, ale gdy przedwcześnie łysiejący Król Słońce – Ludwik XIX wprowadził tę modę, zarówno mężczyźni, jak i kobiety zaczęły ozdabiać głowy wielkimi, pełnymi loków i ozdób obficie pudrowanymi perukami.

Na początku XVIII wieku kobiety upinały fryzury raczej na bazie własnych, choć często wzbogaconych o najrozmaitsze treski, loków, a pudrowana peruka z satynowym woreczkiem tzw. harcapem na warkoczyk z tyłu głowy stanowiła obowiązkowy element stroju zamożnych elegantów.

W latach 70. i 80. XVIII wieku fryzury zaczęły powoli rosnąć i stawały się coraz wyższe, by w końcu przekroczyć ponad dwukrotnie długość głowy, na której je formowano. Modę na takie fryzury zawdzięczano w dużej mierze nadwornej modniarce, czyli jakbyśmy dziś powiedzieli – stylistce, Marii Antoniny, madame Rosa Bertin. Zajmowała się ona najpierw ozdobami na sukniach królowej, ale wpadła na pomysł, aby w podobny sposób udekorować także jej fryzury, układane przez ulubionego powiernika królowej – Léonarda. W ślad za Marią Antoniną poszły damy francuskiego dworu, a potem dobrze urodzone w całej Europie.

Fot. Shutterstock

Temu szaleństwu wysokich upięć położył ostatecznie kres Ludwik XVI, zakazując oficjalnie noszenia ponadwymiarowych fryzur. Ponieważ nikt nie lubi, jak się mu czegoś zabrania, pomysłowe arystokratki szybko wpadły na pomysł, jak symbolicznie obejść zakaz króla. Zaczęły nosić wysokie kapelusze i upięte dość nisko włosy ozdobione długimi, sterczącymi egretami ze strusich i czaplich piór. Fryzury à la Maria Antonina zaczęły ponownie być modne około roku 1870, ale choć włosy upinano wówczas w wysokie, kunsztowne koki, często z małym kapelusikiem na czubku, to nigdy już nie doszło do takiego fryzjerskiego szaleństwa, jak wiek wcześniej we Francji.

Im dłuższe, tym lepsze

W wieku XIX włosy upinano w mniej lub bardziej artystyczne fryzury, dostosowując je do aktualnie panujących w danym kraju trendów. Najpierw wytworna dama nosiła koafiurę złożoną z wysokiego koka, upiętego warkocza i sztywnych loków zebranych w pęki po obu stronach twarzy. Potem modna stała się karbowana grzywka, drobne loczki na skroniach, kok na czubku głowy i miękkie opadające na kark loki. Choć fryzury, składające się z naturalnych, lśniących, kunsztownie upiętych pukli i fal w niczym nie przypominały napomadowanych i upudrowanych konstrukcji z czasów ludwikowskich, to ich wykonanie było pewnie jeszcze bardziej pracochłonne, a aby osiągnąć wymarzony efekt, modne panie musiały mieć naprawdę długie włosy.

Kierunek naturalność

Po pierwszej wojnie światowej życie kobiet gruntownie się zmieniło – Coco Chanel uwolniła ich sylwetki z krępujących gorsetów, a pochodzący z Polski słynny Antoine, czyli Antoni Cierplikowski, wprowadził modę na króciutką, podgoloną z tyłu fryzurę z grzywką. Od tamtej pory oczywiście nosimy włosy spięte w kucyk bądź koński ogon, czasami zaplatamy warkocze, robimy kok lub koczek na czubku głowy, ale większość nawet oficjalnych fryzur polega raczej na ich ułożeniu niż upięciu. W Polsce ciągle jeszcze modne są kunsztowne, wysoko upięte fryzury ślubne, ale coraz więcej posiadaczek długich włosów woli – wzorem większości panien młodych z zachodniej Europy – mniej formalne, bardziej naturalne uczesania.

Upięcia na wybiegach

Potwierdzają to pokazy mody. Na wybiegach u Jason Wu, Prabal Gurung i Marni w tym sezonie królowały niedbałe uczesania, które wyglądały tak, jakby włosy były mokre. Jednym słowem: grunge znów rządzi! Simone Rocha i Versace zaprezentowali natomiast luźne upięcia z warkoczy, w których pierwsze skrzypce grają duże spinki do włosów, a nawet zwykłe wsuwki. Projektanci domu mody Miu Miu zamiast spinek pokazali grube opaski w stylu retro, które doskonale komponują się ze zwykłym wysokim kucykiem. Ale nie tylko klasyczny koński ogon będzie rządził tej wiosny. U Lanvin, Chanel i w kolekcji Fenty x Puma zaprojektowanej przez Rihannę kucyki przewiązane są kolorowymi nićmi, wstążkami, a nawet włożone są w specjalne formy pleksi, dzięki czemu fryzura wygląda bardzo nowocześnie. O krok dalej poszli – jak zwykle – Dolce & Gabbana, Vivienne Westwood i Comme des Garçons, którzy włożyli swoim modelkom na głowie cienkie opaski z kolorowymi koralikami, dziecięcymi samochodzikami, a nawet całkiem sporej wielkości maskotkami. Cóż, jak widać, w kwestii fryzur wszystko jest dziś dozwolone!

materiał partneramateriał partnera BaByliss

Fryzura jak z wybiegu we własnej łazience

Podobne fryzury, nie tylko w stylu Comme des Garçons, lecz nawet Marii Antoniny, możemy wyczarować dziś w domowym zaciszu. Styliści śmieją się, że przy pomocy nowoczesnego, inteligentnego sprzętu do włosów w zaledwie kwadrans można ułożyć fryzurę, jak z wybiegu mody – tym bardziej że na pokazach króluje teraz lekka dezynwoltura i naturalność.

Marka BaByliss Paris po raz kolejny udowodniła, że jest co najmniej o krok przed konkurencją. Innowacyjna technologia Digital Sensor sama dostosowuje moc i działanie do rodzaju oraz kondycji włosów. Urządzenia z tej linii nieprzerwanie monitorują temperaturę na powierzchni włosów i pilnują, by była ona dla nich bezpieczna.

W skład linii Digital Sensor od BaByliss Paris wchodzą loko-suszarka Digital Sensor AS500E, lokówka automatyczna Digital Sensor Curl Secret C1500E, prostownica Digital Sensor ST500E oraz suszarka Digital Sensor 6500E.

Inteligentne gadżety

Każda zapracowana i lubiąca sen kobieta ceni sobie suszarkę, która ułatwi jej funkcjonowanie o poranku. Pierwsza na świecie inteligentna suszarka Digital Sensor marki BaByliss Paris automatycznie dostosowuje strumień powietrza dla szybkiego suszenia bez uszkadzania struktury włosa. Mocny i stały strumień powietrza połączony z silnikiem nowej generacji zapewniają optymalną wydajność. Technologia chroniąca włosy Digital Sensor pozwala na osiągnięcie jednolitej i stałej temperatury 70°C na całej powierzchni włosów podczas suszenia, co daje gwarancję błyskawicznie suchych włosów bez żadnych uszkodzeń.

materiał partneramateriał partnera BaByliss

Miłośniczki upięć z loków w modnym w tym sezonie stylu surfurskim pokochają natomiast automatyczną lokówkę Babyliss Paris Curl Secret C1500E, która dzięki innowacyjnej technologii Digital Sensor nieprzerwanie monitoruje temperaturę na powierzchni włosów i pilnuje, aby była ona dla nich bezpieczna. Inteligentna, automatyczna lokówka to dwie wymienne nasadki o różnorodnych średnicach (25 mm i 35 mm), czego efektem są różne kierunki skrętu loków: w lewo, w prawo oraz naprzemiennie, a także funkcja jonizacji i powłoka ceramiczna. To efekt porównywalny niemal po wyjściu od fryzjera.

Te z nas, które cenią klasykę i na co dzień najchętniej noszą włosy gładkie, np. modny od kilku sezonów ultragładki niski koński ogon, na pewno pokochają prostownicę Digital Sensor ST500, która już przy pierwszym przeciągnięciu sama rozpoznaje rodzaj i strukturę włosów – i w ten sposób automatycznie dostosowuje odpowiednią temperaturę do ich grubości.

Najlepszym rozwiązaniem dla miłośniczek eksperymentowania z fryzurami będzie natomiast wyposażona w cztery wymienne nasadki (szczotki 50 mm i 40 mm, które gwarantują suszenie i objętość, końcówkę Beliss służącą do prostowania i nadawania objętości oraz błyskawicznie prostującą włosy szczotkę 3D) loko-suszarka Digital Sensor AS500E od BaByliss Paris.