Suszarka do włosów, jak większość najważniejszych wynalazków w historii, ma wielu ojców. Pierwsze modele przypominały raczej narzędzia tortur niż urządzenia ze świata piękna. I właściwie były nimi w rzeczywistości: przez kilka dekad brakowało odpowiednich zabezpieczeń, przez co przypadkowe dotknięcie wilgotnych włosów prowadziło do porażenia prądem. Ale długowłosych kobiet to nie odstraszało!

Woody Allen ponoć panicznie się ich boi. W jednej z najsłynniejszych scen filmowych wszech czasów, w filmie "Zagraj to jeszcze raz, Sam", grany przez samego reżysera komik Allan podczas przygotowań do randki w ciemno rozwala powiewem suszarki całą łazienkę.  

„Najlepszą rzeczą, którą może mieć kobieta, oprócz talentu oczywiście, jest jej suszarka do włosów”

–  miała powtarzać natomiast Joan Crawford, wielka gwiazda złotego okresu Hollywood, która farbowała włosy tak często, że nikt nie wiedział, jaki jest ich naturalny kolor.

Pierwsze suszarki pojawiły się pod koniec XIX wieku. Za ich twórcę uważa się Alexandra F. „Beau” Godefroya, francuskiego fryzjera, który w 1888 roku skonstruował prawdopodobnie pierwszy model suszarki w swoim salonie w St. Louis w stanie Missouri. Ten zupełnie niepraktyczny wynalazek, przypominający raczej narzędzie do tortur niż urządzenie fryzjerskie, składał się z nakładanego na włosy ciężkiego hełmu przymocowanego do rury kominowej kuchenki gazowej. Godefroy nie ukrywał, że przy pracy nad swoim rewolucyjnym wynalazkiem inspirował się działaniem odkurzacza. Za nim poszli inni wynalazcy – ponieważ suszarka Godefroya była bardzo niepraktyczna – była tak ciężka, że nie dało się jej wynieść z salonu, wymyślono specjalne nakładki, które przymocowywało się właśnie do rury odkurzacza – i w ten sposób z urządzenia usuwającego kurz powstawała maszyna do suszenia włosów.

W tym samym czasie Marcel Grateau, francuski fryzjer, zwany „aniołem ondulacji”, opracował tzw. żelazko do układania włosów będące prototypem współczesnej lokówki. Metalowe urządzenie składało się z pręta i dopasowanej do niego rynienki. By wyczarować loki na głowie którejś ze swoich paryskich klientek, Grateau musiał mocno podgrzać żelazko nad palnikiem – najczęściej gazowym lub spirytusowym. Stopień nagrzania oceniano za pomocą bibuły. Jeśli papier ulegał mocnemu zażółceniu, trzeba było chwilę poczekać, gdyż mogło się to skończyć spaleniem włosów. Jeśli jednak bibuła pozostawała biała, trzeba było kontynuować podgrzewanie – inaczej z loków nici.

Wielogodzinne suszenie

Pierwsze, wciąż bardzo prymitywne ręczne suszarki pojawiły się w 1920 roku. Ważyły ponad kilogram, bo były wykonane ze stali i cynku, co sprawiało, że były bardzo niepraktyczne. Ponieważ produkowały jedynie do stu watów mocy elektrycznej, wysuszenie włosów przeciągało się do kilku godzin – dziś przeciętna suszarka generuje dwa tysiące watów do ciepła. W ciągu następnych 20 lat inżynierowie ulepszyli projekt i udało im się potroić moc grzewczą i podnieść ją do 300 watów. W latach 60. dalsze ulepszenia technologii elektrycznej umożliwiły produkcję suszarek do włosów o mocy do 500 watów. Takie dzięki zastosowaniu plastikowych elementów były już też zdecydowanie lżejsze niż pierwsze modele. Ponieważ sprzęt był już prawie doskonały, firmy zaczęły dążyć także do innowacji w zakresie wzornictwa. Jean Mantelet, założyciel firmy Moulinex, wpadł na pomysł, by suszarki miały kształt podobny do wiertła (wcześniej przypominały raczej pistolety). I tak już zostało.

Pierwsze suszarki do włosów były bardzo niebezpieczne, ponieważ gdy weszły z jakikolwiek kontakt z wodą, powodowały porażenie prądem. W latach 70. Amerykańska Komisja ds. Bezpieczeństwa Produktów Konsumenckich (CPSC) wymusiła na producentach opracowanie takich zabezpieczeń, które ograniczyłoby ryzyko wypadku do minimum. Nadal jednak suszenie włosów w wannie jest oczywiście zabronione.

W kierunku mini

W latach 80. nastała moda na miniaturyzację urządzeń – suszarki miały się sprawdzać także podczas podróży. Popularny model Babyliss Super 1000 – który można zobaczyć na wystawie starych urządzeń w Saint-Quentin-en-Yvelines – składał się z niewielkiej uniwersalnej suszarki i kilku nakładek służących do kręcenia lub prostowania włosów. W ten sposób każda elegantka mogła układać włosy podczas urlopu czy służbowego wyjazdu, co niespecjalnie podobało się lokalnym fryzjerom.

Wciąż jednak moc suszarek była ograniczona przez słabej jakości silniki elektryczne. Gdy je ulepszono, można było uzyskać większy przepływ powietrza i większą moc grzewczą. W latach 90. przenośne suszarki do włosów produkowały już ponad 1500 watów ciepła. Dzięki ulepszeniom w technologii tworzyw sztucznych i opracowaniu nowych materiałów izolacyjnych można było stworzyć zupełnie nową generację lekkich suszarek. Nowoczesne urządzenia generują moc nawet ponad 2000 watów ciepła i są w stanie wysuszyć włosy szybciej niż kiedykolwiek wcześniej.

Co wybrać?

Z półek sklepów (i to nie tylko fryzjerskich) uśmiechają się do nas dziś przeróżne suszarki, lokówki i prostownice. Jak się w tym gąszczu propozycji nie pogubić? Na co zwrócić uwagę? Zapytałam o to specjalistkę.

– Przy zakupie suszarki zwróćmy uwagę na jej wagę: powinna być lekka, mieć odpowiednią moc oraz przycisk zmiany natężenia ciepła. W warunkach domowych kobiety często przegrzewają włosy, a nawet palą, spiesząc się przy ich modelowaniu. Niezwykle ważne jest używanie blokerów ciepła, zarówno przy suszeniu włosów, jak ich modelowaniu, np. prostownicą – zaznacza stylistka fryzur Mirka Czajka z poznańskiego salonu Blowout.

Moc suszarki

Im wyższa moc suszarki wyrażana w watach, tym włosy wyschną szybciej – to ważna informacja dla osób, które myją włosy codziennie, przed pracą. Jeśli należymy do tej grupy, a dodatkowo mamy grube i długie włosy, sięgnijmy po urządzenie o supermocy – nawet powyżej 2000 watów. Jeśli jednak włosy są cienkie i krótkie, spokojnie wystarczy nam suszarka o mocy 1500 W, która dodatkowo będzie lżejsza.

Regulacja temperatury i siły nawiewu

Dobra suszarka powinna mieć możliwość regulacji temperatury (zwykle 2-4 poziomy) i siły nawiewu (aż do czterech poziomów). Dzięki temu możemy sprawdzić, co jest najlepsze dla naszych włosów, i nie przesuszać ich za bardzo. Chłodny nawiew sprawdzi się szczególnie podczas suszenia cienkich, niedługich włosów i do utrwalania fryzury.

Jonizacja: tak czy nie?

Dzięki zastosowaniu jonizatora (dostępny już niemal we wszystkich suszarkach) dodatnie ładunki – odpowiedzialne za elektryzowanie się włosów – są zneutralizowane. Efekt? Włosy są wygładzone i łatwiej poddają się stylizacji.

Kabel

Niby-detal, ale jednak – jeśli nie lubisz stać w jednym miejscu, koniecznie wybierz model z długim, kilkumetrowym kablem. Na rynku dostępne są także suszarki z kablem chowającym się w rączce oraz kablem obracającym się wokół własnej osi, który jest bardziej wytrzymały.

Składany uchwyt

Kolejna wygodna rzecz to składany uchwyt. Dzięki niemu łatwiej będzie schować suszarkę do torby czy walizki. Także przy okazji codziennego przechowywania sprzętu w łazience składany uchwyt okaże się bardzo praktycznym rozwiązaniem.

Dodatkowe nakładki modelujące

Niektóre modele suszarek wyposażone są w nakładki modelujące, np. ceramiczną nakładkę prostującą, dyfuzor (idealny do nadawania objętości) lub koncentrator powietrza – im węższy, tym bardziej wygładzi i nabłyszczy włosy.

– Paniom z włosami kręconymi polecam suszenie włosów modelem z dyfuzorem. Dzięki tej nakładce uzyskamy piękne loki i dużą objętość bez ich rozdmuchiwania – radzi Mirka Czajka, która uważa, że po dobrych jakości nakładkach poznamy dobrej jakości sprzęt fryzjerski.

Gładkie jak jedwab

Przy wyborze prostownicy najwięcej uwagi poświęćmy płytkom. Kiedyś standardem były te teflonowe – jednak nie nagrzewały się one w sposób równomierny i nie były odporne na uszkodzenia mechaniczne, dlatego producenci postanowili wzbogacić je innymi elementami. Mirka Czajka poleca płytki ceramiczne, które szybko wygładzają włosy i nie niszą ich tak bardzo,jak tańsze modele. Dobrym rozwiązaniem są też płytki turmalinowe, które dodatkowo zapobiegają elektryzowaniu się kosmyków. Jeśli mamy włosy wyjątkowe oporne na układanie (grube, szorstkie, kręcone), warto pomyśleć o płytkach diamentowych, tytanowych lub mikrokrystalicznych. Interesującym rozwiązaniem są też płytki lustrzane, które dodają włosom blasku. Dobra prostownica – podobnie jak suszarka – musi mieć możliwość regulacji temperatury. Optymalna temperatura prostowania dla włosów delikatnych i suchych to 130-160°C, a dla włosów normalnych i farbowanych 160-200°C.

Jeśli prostujemy włosy regularnie, najlepiej wybrać model z jonizacją, który po nagrzaniu wytworzy jony ujemne. Na wszelki wypadek warto zainwestować także w prostownicę z czujnikiem automatycznego wyłączania. 

Boski skręt

Na rynku dostępnych jest kilka rodzajów lokówek. Jeśli zależy nam na wyraźnym skręcie, wybierzmy model z podłużną końcówką – najlepiej ceramiczną. Dzięki grubej końcówce uzyskamy miękkie, grube loki w hollywoodzkim stylu. Za pomocą lokówki stożkowej wyczarujemy natomiast loki grubsze u nasady i drobniejsze na końcach. Miłośniczkom drobnych spiralek styliści polecają końcówkę spiralną. Suszarko-lokówka sprawdzi się idealnie, jeśli zależy nam na nadaniu fryzurze objętości bez uzyskania wyraźnego skrętu. Hitem ostatnich sezonów jest lokówka automatyczna, która samodzielnie i szybko nawija pasma na wałek. Równie uniwersalnym – choć mniej wygodnym rozwiązaniem – jest lokówka wielofunkcyjna z różnymi wymiennymi nasadkami.

Lokówka – podobnie jak suszarka i prostownica – powinna mieć możliwość wielostopniowej regulacji temperatury, dzięki czemu możemy z łatwością dostosować ją do potrzeb włosów. Na rynku dostępne są także modele, które automatycznie dopasowują temperaturę do stanu włosów. Podobnie jak w przypadku innego sprzętu fryzjerskiego warto zainwestować w model z jonizacją, która chroni włosy przed zniszczeniami.

O czym jeszcze pamiętać? Mirka Czajka przypomina o odpowiedniej i regularnej pielęgnacji włosów. Oprócz dobrej jakości sprzętu należy więc zainwestować w profesjonalny kosmetyk termoochronny przeznaczony dla osób, które regularnie poddają swoje włosy stylizacji wysoką temperaturą.