Kiedy wysyła się faceta do drogerii, można liczyć na całe mnóstwo wpadek i nieporozumień. Wśród nich może się zdarzyć i taka, że zamiast zamówionego pudru czy toniku (w domyśle - do twarzy) otrzymasz produkt o takiej nazwie, ale do włosów. Zresztą taka pomyłka może się przydarzyć i tobie!

Tonik czy wcierka

Spośród wszystkich nazw kosmetyków do pielęgnacji włosów z największym zaskoczeniem przyjęłam tonik. Tonik nieodmiennie kojarzy się z pielęgnacją (tonizacją) skóry twarzy. Chociaż prawda, są też toniki na nerwy. Przyjmując, że toniki są kojącymi preparatami, należałoby się zastanowić, czy można "ukoić" włosy. Może czepiam się słówek. Odnoszę jednak wrażenie, że producenci dość niefortunnie zaczerpnęli tę nazwę od preparatów do pielęgnacji twarzy.

Test Marshmallow: Jak pomóc swojemu dziecku osiągnąć sukces?

Wprawdzie toniki do włosów (np. Revalid Tonic czy popularne toniki firmy Joanna) wciera się w skórę głowy, ale nie chodzi o kojenie, przeciwnie - o danie cebulkom energetycznego kopniaka. Dzięki wcieraniu toników włosy stają się mocniejsze, szybciej rosną, zwiększa się także ich liczba. Potocznie toniki do pielęgnacji włosów nazywa się wcierkami. I tutaj z kolei rodzi się moje zrozumienie dla producentów, którzy postanowili przed tym wyrazem uciec (czy tylko mnie wcierka kojarzy się ze ścierką lub z wyrównywaniem powierzchni ścian?).

Maska to za mało

Migracja masek i maseczek z działu pielęgnacji twarzy do działu pielęgnacji włosów już nikogo specjalnie nie dziwi. Maski i maseczki okazały się jednak niewystarczająco odżywcze. Włosy pozazdrościły cerze superintensywnej regeneracji, jaką ta otrzymała w postaci serum, i w związku z tym również dostały "zaawansowane" kosmetyki pielęgnacyjne pod tą nazwą. Mają je w swojej ofercie firmy Kérastase, Artego, L'biotica Biovax, Pantene. O ile maska do włosów ma je przede wszystkim odżywić, o tyle serum bardzo intensywnie nawilża, wygładza i "reperuje" rozdwojone końcówki, a w efekcie zwiększa elastyczność włosów, ich grubość (!) i daje efekt podobny do liftingu. Lifting - brzmi znajomo? Cóż, po liftingu twarzy, szyi, ud, pośladków przyszedł czas na włosy!

Ostatnia żona Chaplina. Kiedy się pobrali, miała 18 lat, on - 54

Dziwi mnie jednak, że producenci nie wpadli na pomysł, aby jeden produkt odżywiał i skórę twarzy, i włosy. A przecież wiadomo, że maseczki przygotowane w domowym zaciszu (np. te zawierające oleje roślinne, jogurt, żółtko, miód) można nałożyć sobie z powodzeniem zarówno na twarz, jak i na głowę. Oczywiście można to tłumaczyć nie tyle komercyjną potrzebą mnożenia bytów, ile koniecznością dostosowania składu produktu do bardzo konkretnych potrzeb. Chociaż z tej specjalizacji już wyłamują się produkty powstałe na bazie olejów roślinnych, jak np. dobrze znana i lubiana seria Bielendy: Drogocenny Olejek Arganowy lub Awokado czy Brzoskwiniowy "3 w 1" do ciała, twarzy i włosów. Powszechnie też wiadomo, że olejami roślinnymi w czystej postaci także można się smarować od stóp do głów.

Włosy bez zmarszczek

Kolejnym bastionem jest kolagen i kwas hialuronowy. W wielu produktach są one wymieniane na liście składników, ale można je kupić także w czystej postaci. Przykładem jest kolagen do mycia i pielęgnacji włosów BingoSpa lub łagodzący żel hialuronowy z pantenolem (5 proc.) Biochemii Urody. Koenzym Q10 jest nieco bardziej elitarnym składnikiem, ale można go bez trudu odnaleźć np. w serii produktów odbudowujących Schauma firmy Schwarzkopf.

Xavier Dolan: Jestem reżyserem historii o matkach

Oczywiście wśród aktywnych substancji stosowanych do pielęgnacji włosów jest i retinol, czyli witamina A. Niemniej produktów reklamowanych jako typowo przeciwstarzeniowe do włosów jeszcze na rynku brak. Chociaż nieśmiało wspomina się gdzieniegdzie, że koenzym Q10 zapobiega siwieniu. Spotkałam się też z informacją o zabiegu odmładzającym do włosów: "() włosy stają się odbudowane i wygładzone. Przywrócony zostaje ich wygląd z dziecięcych lat". Nie wiem, jak wy, ale ja wolę nie wracać do wyglądu swoich włosów z lat dziecięcych, ich odmładzanie więc tymczasem mnie nie przekonuje.

Pudrowanie i odświeżanie

Dzieciństwo upływało mi pod znakiem przylizanych, mysich włosów. W okresie dojrzewania ich mysi kolor zamienił się w całkiem atrakcyjny blond, ale za to kilka godzin po myciu nadawały się do ponownego mycia. Mama zaproponowała mi odświeżanie włosów pudrem, który nie tylko niwelował skutki szalejących hormonów, ale także usztywniał fryzurę i dodawał jej objętości. Oczywiście używałam zwykłego pudru przeznaczonego do twarzy. Dziś specjalistyczne pudry mają w ofercie takie marki, jak: Schwarzkopf (Got2b Powder'ful, Taft Instant Volume Powder), L'Oréal (Texture Dust Tecni Art), Syoss (Volume Powder), Gosh (Pump Up The Volume!). Co ciekawe, pośród cieni i eye-linerów przeznaczonych do włosów można znaleźć produkty do złudzenia przypominające cienie do oczu, pudry kolorowe (Essence Floral Grunge Hair Dye Powder czy puder do włosów Neon Colour).

Według mitów indyjskich cały świat powstał z jaja, a co dopiero kura!

Przyglądając się tym wszystkim zbieżnościom pomiędzy pielęgnacją twarzy i włosów, zastanawiam się, czy przypadkiem liczba produktów, które można wklepać w twarz, nie osiągnęła właśnie punktu krytycznego i czy aby producenci nie szukają nowych powierzchni do upiększenia. Cóż, biorąc pod uwagę, że wszystkie produkty mają wpłynąć między innymi na wzrost włosów, powierzchni do pielęgnacji będzie przybywać.