Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Niemcy niczym mnie już nie zaskoczą. Przynajmniej tak myślałam, trzymając w ręce bilety lotnicze do Monachium. Do tej pory kojarzyło mi się z FC Bayernem, słynnym dreszczowcem Spielberga o tym samym tytule i tradycyjnym już niemieckim poukładaniem. Słowem - nie spodziewałam się niczego niespodziewanego. A jednak. Monachium mnie zaskoczyło. Wiem już, co miał na myśli Ludwik I, mówiąc: „Nikt nie będzie mógł powiedzieć, że zna Niemcy, nie będąc w Monachium”. Był ponoć tyleż ambitnym, co szalonym władcą Bawarii. I takie właśnie jest Monachium.

„Biały ponton”? Zdjęcia nie oddają tej potęgi

Bezpośredni lot z Krakowa to tylko godzina z kwadransem. Mój chłopak nie mógł usiedzieć. Przypominał mi kolejne gole Roberta Lewandowskiego, trzeci raz z rzędu pokazując to samo zdjęcie Allianz Areny z przewodnika. Nie mogliśmy zacząć od niczego innego. Ale muszę przyznać, że i na mnie stadion zrobił wrażenie. Zdjęcia nie tylko nie oddają kolosalności słynnego „białego pontonu”, ale też jego dostojności. Kupujemy bilet łączony (19 euro za os.). Przy stadionie jest bowiem muzeum Bayernu.

BMW World.BMW World. Copyrights_Deutsche Zentrale für Tourismus e.V._Fot. Jürgen Pollak.

W szatni u monachijczyków

„Ustami krokodyla” wchodzimy na murawę. I ten moment na długo zostanie jeszcze w mojej pamięci. Nie mam pojęcia, co musi czuć zawodnik z chwilą, gdy trybuny wypełniają się po brzegi, ale nawet przy pustych miejscach czuć podniosłą atmosferę. Potem jeszcze przejście na trybuną dla sponsorów, do loży prasowej, wreszcie... szatni Bayernu. Teraz będę miała się czym pochwalić. To nic, że „Lewego” tu nie ma.
Dużo go za to w muzeum sąsiadującym ze stadionem. Bałam się, że to gratka dla miłośników piłki, ale przeszklona ściana z koszulkami Bayernu i na mnie podziałała. Ten punkt programu uważam za rzeczywiście udany!

Da Vinci w pinakotece

Copyrights_Deutsche Zentrale für Tourismus e.V., Foto Saskia Wehler.

 

Bayern już był, teraz czas na coś kobiecego. Przynajmniej taka była nasza damsko-męska umowa. A że monachijskie muzea to niesamowity zbiór... włoskiego i francuskiego malarstwa, nie mogłam odmówić sobie takiej przyjemności. Stara pinakoteka – to był mój cel. I miałam nosa, bo zobaczenie dzieł Sandro Botticellego, Pietera Bruegela, Canaletta, El Greco, Santiego, Rembrandta czy samego Leonarda da Vinci w majestatycznych murach pinakoteki to prawdziwa uczta dla oka. Okazuje się, że także męskiego. Mój chłopak wyszedł stąd równie uśmiechnięty, co ja po ponad dwóch godzinach skupienia na klubie Lewandowskiego.

Smak Monachium? Golonka podlana piwem

Wreszcie, po zwiedzaniu we wnętrzach, oddech łapiemy na monachijskiej starówce. Pięknej, choć typowej dla niemieckich miast. Pełno tu mieszczańskich domów i wąskich uliczek. Spacerują po niej modne pary ze wszystkich chyba kontynentów świata i mieszkańcy ubrani w tradycyjne bawarskie wdzianka. A co najciekawsze – harmonijnie ze sobą współgrają. Patrzę prosto w oczy mojego chłopaka i już wiem, ze to jedna z najbardziej udanych wspólnych wycieczek. I nie powiem wcale, że nic wspólnego nie miała z tym bawarska golonka podlana piwem, którą pałaszowaliśmy we dwójkę. Dieta? Bez wyrzutu można ją dla niej odstawić.

Kultowe delikatesy i angielski ogród

Oglądamy jeszcze przepiękny, ogromny XIV-wieczny zespół pałacowy przy starówce. Ma aż osiem dziedzińców i kilkanaście pałacowych skrzydeł. Niezwykle fotogeniczny jest też Konigsplatz, który skupia XIX-wieczne budowle. Wstępujemy jeszcze do kultowych delikatesów Dallmayer przy Dienerstr 14-15, gdzie można kupić nie tylko ich kawę, ale też wszystko, co kojarzy się z wyrafinowaną kuchnią. Wreszcie lądujemy na trawie w... Ogrodzie Angielskim. To największy śródmiejski park w Europie i jeden z najstarszych na świecie! Z olbrzymim ogrodem piwnym (Biergarten), chińską wieżą i kopułą z greckimi kolumnami.
Teraz już doskonale wiem, za co Lewandowscy kochają Monachium!

Więcej informacji o atrakcjach turystycznych Niemiec na: www.germany.travel

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.