Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szwajcaria od zawsze kojarzyła mi się z Alpami, serem i niedostępnym w Polsce szwajcarskim winem. Z tyłu głowy zawsze miałam horrendalnie wysokie ceny i głównie to sprawiło, że nigdy nie zdecydowałam się poszukać biletów lotniczych, do któregoś ze szwajcarskich miast. A był to błąd.

KOBIETY W PODRÓŻY
WEŹ UDZIAŁ

Według Szwajcarów powinniśmy podróżować odpowiedzialnie, wywierając jak najmniejszy wpływ na środowisko. Nazwali to „swisstainable", co nie oznacza wcale, że od razu musimy rezygnować z przyjemności, lecz jedynie świadomie je wybierać. Na przykład można policzyć swój ślad węglowy i dopłacić do biletu lotniczego. Pieniądze zostaną przeznaczone na zakup zrównoważonego paliwa lotniczego (SAF w porównaniu z paliwami kopalnymi redukuje emisję dwutlenku węgla nawet o 80 proc.) albo wsparcie organizacji ekologicznych, które sadzą drzewa pochłaniające dwutlenek węgla. My przemierzyliśmy zachodnią część trasy Grand Tour elektrycznymi samochodami – w duchu „swisstainable".

Serce Riwiery

Zaczęliśmy od malowniczych winnych tarasów. 830 hektarów winnic Lavaux to największy jednolity teren uprawy winorośli w Szwajcarii. Porastające tarasy winne krzewy, wioski winiarzy i malowniczy brzeg Jeziora Genewskiego – to wszystko zostało wpisane na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Co ciekawe, w Polsce bardzo trudno trafić na szwajcarskie wino, bo tylko ok. 1 proc. trafia na eksport. Wszystko dlatego, że Szwajcarzy wolą wypijać swoje wino sami. Lokalne zapotrzebowanie jest tak wysokie, że eksport staje się niemożliwy.

Lavaux - region winogrodnictwa i winiarstwa nad Jeziorem Genewskim w kantonie Vaud w zachodniej Szwajcarii.Lavaux - region winogrodnictwa i winiarstwa nad Jeziorem Genewskim w kantonie Vaud w zachodniej Szwajcarii. Weronika Walenciak

Wieczornym przystankiem było dla nas położone nad Jeziorem Genewskim Montreux, czyli serce Riwiery Szwajcarskiej. Ze względu na wyjątkowo łagodny klimat i niespotykaną w centrum kraju roślinność Montreux może nam się kojarzyć ze śródziemnomorskim miasteczkiem. Ta część Szwajcarii porośnięta jest nie tylko sosnowymi lasami, ale też cyprysami i palmami. To tu mieszkali kiedyś Charlie Chaplin czy Freddie Mercury. Nadal w mieście swoją siedzibę ma studio nagraniowe Mountain Studios, gdzie nagrywały zespoły Queen, The Rolling Stones czy David Bowie.

W Montreux co roku odbywa się jeden z najważniejszych festiwali jazzowych na świecie. Montreux Jazz Festival liczy już 55 lat. Wydarzenie ma miejsce w lipcu.

Długa, porośnięta kwietnikami i drzewami promenada nad malowniczym jeziorem, która łączy Vevey i Montreux, prowadzi do słynnego zamku Chillon. Średniowieczna budowla jest jedną z największych turystycznych atrakcji Szwajcarii. Zamek Chillon znany jest też z tajemniczych podziemi, w których przez blisko sześć lat przetrzymywany był słynny genewski patriota François Bonivard. Jego losy opisał George Byron w poemacie „Więzień Czyllonu".

Pisząc o Riwierze Szwajcarskiej, nie mogę pominąć opowieści o jej nieoficjalnej stolicy, czyli Lozannie. Mimo że na tym etapie podróży przestała nam dopisywać pogoda, miasto nie straciło swojego uroku. W 1839 roku Adam Mickiewicz, profesor lozańskiej akademii, wyznał Janowi Scovazziemu, nowo poznanemu przyjacielowi, włoskiemu emigrantowi: „Jak swobodnie oddycha się w tym mieście". Lozannę docenili też inni twórcy światowej kultury. Mieszkali tu: Wiktor Hugo, Karol Dickens, Igor Strawiński, Aleksander Dumas, Jean Cocteau, Georges Simenon czy Maurice Béjart. Nie ma się co dziwić, Lozanna, mimo że liczy około 400 tys. mieszkańców, wciąż sprawia wrażenie może już nieco bardziej wielkomiejskiego, ale wciąż sielskiego miasteczka.

Przemierzając trasę Grand Tour, nieustannie ma się poczucie, że warto się zatrzymać, by zrobić zdjęcie, bo widoki zapierają dech w piersiach.

Szwajcarzy ułatwili podróżnikom wybór i w najbardziej charakterystycznych miejscach trasy ustawili czerwone ramki. Jest ich kilkadziesiąt.

Stolica kraju i piwa kraftowego

Dawna Szwajcaria nie miała jednej stolicy. Jej funkcje pełniły kolejno stolice kantonów, jednak w połowie XIX wieku uznano, że trzeba to zmienić i, ku zaskoczeniu wielu, w głosowaniu zwyciężyło niewielkie, niemieckojęzyczne Berno, które było też jednym z przystanków na naszej trasie.

Charakterystyczne dla Berna są zadaszone arkady ciągnące się wzdłuż kamienic. Liczą sześć kilometrów, jednocześnie tworząc najdłuższy zadaszony deptak handlowy Europy pełen barów, klubów, kawiarni i sklepów. Na placach raz w tygodniu odbywają się targi i doroczne wydarzenia, na przykład Targ Cebulowy (Zibelemärit) w czwarty poniedziałek listopada.

Innym typowym turystycznym punktem Berna są fontanny. Jest ich 11, powstały w XVI wieku i stoją jedna obok drugiej przy ulicach Marktgasse i Kramgasse. Zdobią je przeróżne figury, np. olbrzym połykający małe dzieci, dudziarz, strzelec, Mojżesz, znani berneńczycy. Jednym z nich był Albert Einstein. Mieszkał przy ulicy Kramgasse pod numerem 49 i tu właśnie opublikował teorię względności. Teraz pod tym adresem znajduje się muzeum noblisty.

BernoBerno Fot. Sandra Zakrzewska

Kolejnym miejscem, przy którym warto się zatrzymać, jest zegar na wieży przy dawnej bramie miejskiej. Oprócz godziny wskazuje m.in. dzień tygodnia, fazę Księżyca i znak zodiaku, a o pełnej godzinie ruchome figurki odgrywają miniprzedstawienie.

Berno jest nie tylko stolicą kraju, ale też piwa kraftowego. Zarejestrowano w nim około 200 browarów i minibrowarów, czyli więcej niż gdziekolwiek indziej w kraju. Warzenie odbywa się w piwnicach, garażach, a nawet w pralniach.

Serowe fondue i absynt 

Po drodze zatrzymaliśmy się w serowarni La Maison du Gruyere. Otworzona w 1969 roku serowarnia pokazowa znajduje się w Pringy, u stóp zamkowego wzgórza. To tutaj dowiedzieć się można wszystkiego na temat tradycyjnej produkcji sera Le Gruyere AOP, którego receptura była przekazywana z pokolenia na pokolenie. Dwa razy dziennie gospodarze dostarczają tutaj mleko, które mistrzowie serowarstwa przerabiają na serowe krążki. Interaktywna wystawa w serowarni prezentuje proces powstawania sera za pośrednictwem zmysłów – można m.in. posmakować sera w trzech stanach dojrzałości. „Przewodniczką" po muzealnej ekspozycji jest krowa o imieniu Cerise, czyli Wiśnia. Jej opowieści o historii okolicy i procesie powstawania sera posłuchać można również w języku polskim. Nie mogliśmy odmówić sobie też spróbowania tradycyjnego fondue, które jest elementem menu każdej lokalnej restauracji. Roztopiony, ciągnący się ser je się z kawałkami pieczywa lub warzyw, w naszym przypadku były to ziemniaki.

Fondue w w serowarni La Maison du GruyereFondue w w serowarni La Maison du Gruyere Fot. Sandra Zakrzewska

Co ciekawe, Szwajcaria to nie tylko czekolada, wino, sery, ale też... absynt, który bardziej niż ze Szwajcarią kojarzy nam się z Francją albo Czechami. Autorem receptury stworzonej na potrzeby lecznicze miał być XVIII-wieczny francuski lekarz Pierre Ordinaire, praktykujący w szwajcarskiej miejscowości Couvet. To on przekazał przepis na swoje remedium siostrom Henriod, które zajmowały się jego domem. Kobiety recepturę spopularyzowały i spieniężyły, dystrybuując mieszankę do okolicznych aptek. Tę historię poznaliśmy w Maison de l’Absinthe w Motiers. Muzeum, a właściwie dom absyntu, pozwala dowiedzieć się więcej o historii trunku nazywanego „zieloną wróżką", który od 1910 do 2005 roku był w Szwajcarii zakazany. Van Gogh czy Picasso to tylko nieliczni artyści, którzy absyntowi przypisywali niemal magiczne działanie.

Po pięciu dniach naszej podróży malowniczymi drogami zachodniej części Grand Tour wiem na pewno, że warto tu wrócić. Ale wiem też, że kolejny raz nie będzie to długa podróż. Tak jak wielokrotnie zaskakiwał mnie szwajcarski entourage, tak ceny już niekoniecznie, bo wszystko, co dobrze znamy z przewodników, jest prawdą – jest tu znacznie drożej niż w innych europejskich krajach. Mimo to Szwajcarię warto poznawać nawet niewielkimi fragmentami.

Więcej o Szwajcarii na stronie Szwajcarskiej Organizacji Turystycznej.  

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.