Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Seks, psychologia, życie: zapisz się na newslettery "Wysokich Obcasów"

Kobiety w podróży - konkurs
SPRAWDŹ

Barry Schwartz, amerykański psycholog, mówił kiedyś, że ludzi, którzy często jeżdżą w te same miejsca, nazywa satysfakcjonalistami. Zadowala ich to, co znają, co ich nie zaskakuje, przyzwyczajają się do pewnych wyborów i przy nich pozostają. Czas więc na mój mały coming out: jestem satysfakcjonalistką.

Od wielu lat jeżdżę w to samo miejsce – do Chorwacji, na wyspę Hvar. Byłam w wielu miejscowościach na świecie, ale wakacje bez kempingu na Hvarze to dla mnie wakacje niespełnione. Co roku mówię dzieciom: "Ostatni raz". I nie możemy się z tym kempingiem rozstać.

W tym roku doszedł jeszcze jeden atut życia na kempingu – to życie na powietrzu, w odpowiedniej odległości od innych turystów. Życie bezpieczne. W pandemii i świecie pełnym lęków nie ma chyba większej wartości. Zwiedziliśmy z rodziną (mąż, trójka dzieci i pies) wiele europejskich kempingów. Hiszpańskie, francuskie, węgierskie, austriackie, słowackie, czeskie. I żadne, naprawdę żadne nie pachniały tak pięknie lawendą i rozmarynem. Na żadnym tak głośno nie grały cykady. Na żadnym innym nie mieliśmy namiotu nad samym morzem i widoku prosto na wodę. Żaden inny nie był tak zadbany, na żadnym innym nie mieliśmy tyle miejsca i drzew, na których można powiesić hamaki. Oczywiście, za takie przywileje się płaci. Im lepsze miejsce na kempingu, tym wyższa cena. Trzeba liczyć się z tym, że dla dużej rodziny ze sporym autem i namiotem przypominającym hangar to min. 200 zł za dobę. Ale wiem, za co płacę. To gwarancja pogody (na Hvarze pada zawsze tylko raz przez dwa, czasem trzy tygodnie naszego pobytu), świetnego sąsiedztwa – na kempingu wszyscy się pilnujemy, dzieci biegają od jednego namiotu do drugiego, porozumiewając się po włosku, polsku, angielsku, niderlandzku naraz. To także gwarancja wspaniałego jedzenia. Gotujemy sami, świeże produkty kupujemy najczęściej na targu albo w supermarkecie. Mamy elektryczny grill, na którym możemy robić wszystko. Najczęściej smażymy jajka, naleśniki i warzywa. Ceny w Chorwacji są wyższe niż w Polsce i trzeba się na to przygotować, jednak nadal niższe niż np. we Włoszech.

Wakacje w Chorwacja: wszystkie atuty

Dlaczego zawsze Chorwacja? Bo jest przepiękna. Zarówno obłędne wyspy: Hvar, Brac, Paragluza, Korcula, Krk, Mljet, Pag (jeśli jedziecie autem, trzeba doliczyć koszt promu, to kilkaset złotych), jak i wybrzeże – choćby Riwiera Makarska z obłędnym krajobrazem. Chorwacja to prawie 6 tys. km wybrzeża (w Polsce to 550 km, jest przepiękne, ale pogoda raczej niepewna). Chorwacja także dlatego, że jest bliżej niż Hiszpania. Zawsze myślałam, że nie ma lepszych kempingów niż hiszpańskie. A jednak.

Autorka na kempingu na HvarzeAutorka na kempingu na Hvarze Fot. archiwum prywatne Moniki Tutak-Goll

Dlaczego wybieram namiot? Bo kocham kempingi za świat nieidealny. Namiot stoi nierówno, podłoga brudzi się co chwilę, osa pływa w kubku, komary tną w nocy, a wiatr zrywa źle umocowany daszek. Ale w tym nieidealnym świecie ludzie naprawdę są jakoś bardziej pomocni: kiedy padał deszcz, Hiszpanie okopali nam namiot (akurat nas nie było), gdy zabrakło oświetlenia, Holendrzy dali swoją lampkę. Niemka zaproponowała, że może zająć się naszymi dziećmi, a Włosi pomogli walczyć z mrówkami. Wszyscy chodzą półnadzy, jest w końcu ponad 30 stopni. Nikt nie przejmuje się wyglądem. Najwyraźniej lepiej odnajduję się w tym nieidealnym świecie.

Bardzo lubię kempingową społeczność i poczucie wspólnoty. Kiedy zaczynaliśmy przygodę z kempingami, nie mieliśmy jeszcze zbyt wielu sprzętów. Co roku widzimy, czego nam brakuje. Za mało krzesełek kempingowych? Holendrzy oddali dwa swoje. Brakuje maty przed namiotem? Słoweńcy, wyjeżdżając, zostawili nam w spadku. Teraz wiemy, na co się przygotować. Oprócz rodzinnego, pięcioosobowego namiotu zabieramy trochę sprzętów, dlatego do Chorwacji jeździmy zawsze autem. Do samochodu zabieramy kempingowy stolik, krzesełka, grill, małą butlę gazową, czajnik elektryczny (na kempingu każdy namiot ma dojście do elektryczności), trochę oświetlenia kempingowego, hamaki, bardzo mało ubrań – całymi dniami i tak siedzimy w kostiumach, ubieramy się tylko na zakupy. Najważniejsze są oczywiście kremy przeciwsłoneczne. Dobrze zabrać coś przeciw komarom, ale w Chorwacji nie tną tak jak np. w Hiszpanii (tam bąble moich alergicznych dzieci były wielkości brzoskwiń). Od kilku lat zabieramy też SUP-a. Pływamy na zmianę (w kamizelkach), zwykle blisko brzegu, morze jest raczej spokojne, ale wiadomo, trzeba uważać. Kiedyś naszych słoweńskich sąsiadów zaskoczyła burza, silny wiatr, musieli ukryć się w jednej z jaskiń. W tym czasie zbieraliśmy na kempingu ich rzeczy, które porwał wiatr.

SUP na AdriatykuSUP na Adriatyku Fot. archiwum prywatne Moniki Tutak-Goll

Droga do Chorwacji nie będzie w tym roku wcale łatwa. Jeśli ktoś wybiera się autem, musi sprawdzić, na jakich zasadach może przejechać przez inne kraje. Zwykle zatrzymywaliśmy się na noc albo nad Balatonem na Węgrzech, albo w Wiedniu (kemping w jednym z najpiękniejszych miast Europy, czy to nie jest genialne?). W tej chwili Chorwacja zaprasza wszystkie osoby, które okażą negatywny wynik testu PCR nie starszy niż 72 godz. lub negatywny wynik szybkiego testu antygenowego nie starszego niż 48 godz. Z pokazywania testu zwolnione są m.in. osoby zaszczepione dwiema dawkami (musi minąć dwa tygodnie od ostatniej dawki), które przeszły COVID-19 i przyjęły pierwszą dawkę szczepionki w ciągu sześciu miesięcy od daty zachorowania, a szczepienie zostało wykonane w ciągu ostatnich 180 dni (trzeba mieć zaświadczenie), przeszły COVID-19 i potwierdzą to zaświadczeniem lekarskim (muszą być daty trwania choroby) lub pozytywnym wynikiem testu PCR albo antygenowego, wykonanego w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, ale nie później niż 11 dni przed datą przekroczenia granicy Chorwacji (szczegóły na stronach MSZ). Granicę mogą bez testu przekroczyć dzieci do lat 12, które są z rodzicami/opiekunami mającymi negatywny wynik testu, zaświadczenie o szczepieniu lub będącymi ozdrowieńcami. Zasady te mogą zostać zmienione (zależą od liczby zachorowań), trzeba to uważnie śledzić. W Chorwacji, tak jak w Polsce, w sklepach i innych pomieszczeniach zamkniętych nosimy maseczki. Bardzo ważne: trzeba zabrać ze sobą Unijny Certyfikat COVID (można go wydrukować przez Internetowe Konto Pacjenta lub pobrać w punktach szczepień albo od lekarza z przychodni). Może być potrzebny w hotelach, wymagają tego niektóre kempingi.

O czym jeszcze nie zapomnieć? O pompowanych zabawkach i materacach na wodę dla dzieci. Bez nich podróż jest przecież niemożliwa.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.