Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Zapisz się na newsletter "Wysokich Obcasów" i czytaj teksty z sobotnich wydań magazynu już w piątki

Superceny na bilety lotnicze pojawiają się rzadko i szybko znikają. Ale jeśli wiesz, jak je łowić, możesz polecieć na koniec świata za grosze. Jak Dorota i Jarek, którzy wylądowali na Palau, archipelagu na środku Oceanu Spokojnego, za zaledwie nieco ponad tysiąc złotych od osoby (w obie strony). – W normalnej cenie takie bilety kosztowałyby około 8 tys. zł – opowiada Dorota Gil-Kowalska, właścicielka salonu kosmetycznego z Olsztyna.

Dorota w pierwszą samodzielną zagraniczną podróż wybrała się jako 14-latka. Pomimo protestów rodziców popłynęła promem do Finlandii. Od lat w podróżach towarzyszy jej mąż Jarek Kowalski, były dziennikarz, obecnie pracujący w sektorze kultury. Doświadczeniami z wyjazdów dzielą się za pośrednictwem bloga SzaloneWalizki.pl.

Tym, którzy chcą zacząć przygodę z tańszym lataniem, Dorota i Jarek radzą pobrać na smartfon dwie aplikacje: Fly4Free i PushApp. Pierwsza połączona jest z portalem, który na bieżąco publikuje informacje o tanich połączeniach, superofertach last minute, lotach czarterowych. Jest tutaj także wyszukiwarka lotów i noclegów oraz forum i społeczność skupiająca ludzi podróży. Druga aplikacja jest podobna, jednak zbiera informacje z kilku źródeł. – Liczy się każda chwila, dlatego zawsze mam przy sobie zdjęcia naszych paszportów. Przy rezerwacji lotu system zwykle pyta o dane z tych dokumentów, a gdy trafia się okazja, trzeba mieć do nich dostęp tu i teraz. Wspólnie z Jarkiem opracowaliśmy listę kierunków marzeń. Kiedy pojawia się superoferta na któryś z nich, wiem, że nie muszę dzwonić do męża i pytać go, czy chce tam lecieć, tylko od razu rezerwuję bilety – mówi Dorota.

W ten sposób Dorota i Jarek polecieli już m.in. na Nową Zelandię – za 1156 zł, do Szanghaju – za 800 zł, na Kubę – za 800 zł, i do Iranu – za 400 zł. W listopadzie wybierają się do Rio de Janeiro za 930 zł.

Rejsowe linie bardziej opłacalne od „tanich”

Nigdy nie wiadomo, jaki lot, w jakim kierunku i terminie, okaże się superokazją, trzeba być zatem gotowym na poznawanie nowych miejsc, mieć możliwość elastycznego dysponowania urlopem, a także przygotować się na to, że lot nie rozpocznie się w Polsce. – Trzeba liczyć się z koniecznością kilku przesiadek, a niekiedy dłuższego oczekiwania na kolejny lot. Dla nas to dodatkowa frajda, bo przerwy między lotami wykorzystujemy na zwiedzanie. W ten sposób zwiedziliśmy m.in. Paryż czy San Francisco – mówi Jarek.

Niechętnie korzystają z tanich linii lotniczych. – Czasy, gdy można było nimi polecieć za przysłowiową złotówkę, minęły.

Teraz hasło „tanie linie” to głównie chwyt marketingowy, bo cenę biletu podwyższają rozmaite dodatkowe opłaty, np. za bagaż. O wiele bardziej opłaca się podróżować liniami rejsowymi, które oferują spore zniżki, np. wtedy, gdy uruchamiają nowe kierunki – mówi Dorota.

O promocjach można dowiadywać się na bieżąco, zapisując się na newsletter ulubionych przewoźników. Nie bez znaczenia jest też czas szukania okazji. – W niedzielę wieczorem ceny są najwyższe, bo wszyscy mają czas, by szperać w sieci. Większe szanse na kupienie tańszego biletu są we wtorki, środy i czwartki. W wakacje ceny biletów są wyższe. W okresie jesienno-zimowym odbywa się o 40-50 proc. lotów mniej, więc i ceny są niższe. A na drugiej półkuli w tym czasie zaczyna się wiosna lub lato. Omijać należy jednak okres Bożego Narodzenia czy sylwestra, bo to kolejny moment podróżniczego szaleństwa – radzi Jarek.

Łowca okazji powinien przede wszystkim jednak zapoznać się z klimatyczną mapą świata, by np. nie polecieć na Martynikę we wrześniu, w porze huraganów.

Kowalscy uważają, że łowienie tanich lotów to najefektywniejszy sposób obniżania kosztów podróży. Na innych sprawach czasem nie warto oszczędzać. – Nie jeździmy z namiotem i nie wozimy własnego prowiantu, choć w ten sposób można by zapewne podróżować jeszcze taniej. Będąc w jakimś kraju, chcemy poczuć jego atmosferę, skosztować lokalnych dań, zażyć miejscowych atrakcji – mówi Jarek.

Kowalscy zwykle podróżują z dwójką przyjaciół, dzięki czemu koszt wynajęcia mieszkania czy samochodu rozkłada się na cztery osoby. Jadają w miejscowych knajpkach czy na ulicznych straganach. – W takich miejscach ceny są niższe, a jedzenie jest autentycznie lokalne – mówi Jarek. Niedrogich noclegów szukają na portalach Airbnb i Booking.com. Nie rezygnują jednak z komfortu. Wolą oszczędzać na kosztach zakwaterowania, jeżdżąc do mniej modnych krajów, jak Iran, gdzie za wynajęcie wygodnego dwuosobowego pokoju zapłacili ostatnio 1,8 tys. zł za dwa tygodnie. Ale przystępne cenowo bywają również popularne kierunki: Tunezja, Maroko, Grecja czy Portugalia. – Ta ostatnia uważana jest za świetne miejsce do życia dla polskiego seniora, może nie najbiedniejszego, ale takiego z przeciętną emeryturą – mówi Jarek.

W Portugalii tanie jest jedzenie i transport. Sprawnie działa metro, można wypożyczyć rowery. Z kolei w Lizbonie Uber udostępnia turystom za grosze hulajnogi elektryczne. – To ważne, bo w wielu miastach rowery czy hulajnogi mogą wypożyczać tylko miejscowi – podkreśla Jarek.

Za gościnę trzeba się odwdzięczyć

Ewelina Gac studiowała w Turcji i Grecji, mieszkała w Stanach Zjednoczonych, w Czechach i na Węgrzech. Jako turystka odwiedziła m.in. Cypr, Włochy, Hiszpanię, Maltę, Finlandię, Słowację. O podróżach pisze z pasją na blogu WPoszukiwaniu.pl. Jako ekonomistka z wykształcenia przykłada dużą wagę do finansowego aspektu podróżowania. Dla wielu ludzi jedną z najtrudniejszych rzeczy do załatwienia są tanie noclegi. Niektórzy decydują się na hostele, ale Ewelina uważa, że mieszkanie lub dom też da się wynająć tanio, obserwując i porównując ceny na różnych portalach. – Jeśli cena wydaje mi się zbyt wysoka, staram się ją negocjować – mówi Ewelina.

Przykład? Koszt wynajmu domu na Cyprze w marcu wynosił 2,3 tys. zł. Negocjując, Ewelinie udało się zbić cenę do 1950 zł. W sierpniu za ten sam dom właściciel życzył sobie już 8,4 tys. zł.

Ewelina okazji radzi też szukać na facebookowych grupach zrzeszających pasjonatów podróży. Ich członkowie dzielą się informacjami o promocjach, polecają sobie tanie noclegi, publikują opracowane przez siebie i sprawdzone trasy wycieczek. W takich grupach można znaleźć pomocną społeczność, która będzie służyć radą na każdym etapie podróży. W grupach dla kobiet można poznać nowe kompanki do wspólnych wyjazdów, z którymi będzie można współdzielić koszty np. wynajmu samochodu – podpowiada Ewelina.

Sama preferuje właśnie ten środek lokomocji, przy czym radzi, by na nim nie oszczędzać. Najtańsze samochody bywają kupą złomu. Mogą też być nieubezpieczone, co zamiast pozwolić zaoszczędzić, może wpędzić w długi.

Ale Ewelina podkreśla, by przy liczeniu pieniędzy zachować nie tylko rozsądek, ale i przyzwoitość. Jej zdaniem wykorzystywanie ludzkiej dobroci do minimalizowania kosztów nie jest godne pochwały.

– Są podróżnicy traktujący autostop czy couchsurfing, gościnę na cudzej kanapie, jako sprytne sposoby na niemal bezkosztową podróż. Pamiętajmy jednak, że mieszkańcy wielu krajów często zarabiają mniej niż my, a przy tym zostali wychowani w kulturze, w której gościnność jest święta. Nie zrewanżować im się za okazaną pomoc jest po prostu nieprzyzwoicie – mówi Ewelina.

Miejscowym, którzy ją gdzieś podwożą, zawsze oferuje choćby niewielką zapłatę. Tym, z którymi łączą ją bliższe relacje, stara się zrobić prezent od razu albo zaprosić do siebie i pokazać Polskę. Czasem, gdy nie ma jak się zrewanżować, wysyła paczkę już po powrocie do kraju. Jak w przypadku poznanej w Turcji Gizem, z którą kontakt, ze względu na awarię komórki i późniejszą konieczność zmiany numeru telefonu, urwał się niespodziewanie. – Po dwóch latach Gizem odnalazła mnie w internecie i przysłała wiadomość. Zbliżała się Wielkanoc, więc nadarzyła się doskonała okazja, by wysłać jej prezent i podziękować za okazane serce. Podróżując, wystawiamy świadectwo nie tylko sobie, ale też wszystkim Polakom. Jeśli wyrobimy sobie opinię ludzi, którzy potrafią odwdzięczyć się za przysługi, łatwiej nam będzie uzyskać pomoc w podróży – uważa Ewelina.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.