Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Stary Seat wypchany bagażami po sufit, pakowanie na dwa dni przed wyjazdem - tak Ada Gamrat wspomina wakacje z dzieciństwa. - Odkąd pamiętam, jeździliśmy z bratem i rodzicami na Mazury. Wakacje kojarzę z pakowaniem zwierząt: żółwi, pająków i chomików - opowiada 23-latka. - Wszystko jeździło z nami. 

Po drodze - obowiązkowe dwa przystanki w McDonaldzie, a potem - dwa miesiące wakacji bo mama Ady jest nauczycielką, uczy biologii i chemii. - Nigdy jednak nie jeździliśmy samochodem za granicę. Zawsze wybieraliśmy autokar. O samolocie nawet nie marzyliśmy, bo bilety były kiedyś znacznie droższe niż teraz.

Pół domu w samochodzie

W zeszłym roku, w czerwcu wraz z przyjaciółmi znalazła tanie bilety. Na Islandię: - Najpierw je kupiliśmy, potem zaczęliśmy zastanawiać, ile nas wyniesie cały pobyt. Wyliczyliśmy, że dużo. Więc postanowiliśmy wynająć samochód.

Wyjazd trwał dziewięć dni. Przez ten czas Ada spędziła za kółkiem ponad 80 godzin. Samochód był dla niej i jej przyjaciół nie tylko środkiem transportu, ale też domem. - Spaliśmy w nim i w namiocie, na zmianę. I trudno się było doczekać nocy w samochodzie, bo było naprawdę zimno - wspomina.

Ada polubiła podróże. Kilka miesięcy po Islandii wybrała się z przyjaciółmi do Gruzji. Znowu była jedynym kierowcą. Z przyjaciółką niedawno objechała Majorkę, a w kwietniu wróciła ze Sri Lanki. - Jak mam dosyć swojej pracy, to po prostu zaczynam planować kolejny wyjazd. Moja mama nie mogła tak swobodnie podróżować. Teraz jest znacznie więcej możliwości, bilety samolotowe, zakwaterowanie - to wszystko jest bardziej dostępne. To, że można wypożyczyć auto wydaje się teraz oczywiste. Nie wyobrażam sobie już, że mogłabym wyjechać na wakacje all inclusive. Kiedyś popełniłam ten błąd, przesiedziałam cały wyjazd w Egipcie nad basenem. Straciłam pieniądze i nic nie zobaczyłam.

Mama Ady, Tatiana, cieszy się, że córka podróżuje. - Ja nie miałam takiej możliwości. Kiedy dorastałam, mogliśmy pojechać tylko do krajów bloku wschodniego, np. NRD, Czechosłowacji. Ciężko było wyjechać zagranicę, bo trudno było dostać paszport. Ale mimo to byliśmy rodziną, która sporo podróżowała. Po Polsce, ale zawsze najważniejsze było dla nas to, że wyjeżdżamy razem.

Pakowanie Tatiana pamięta bardzo dobrze, bo zwykle w samochodzie z mężem i dziećmi, rodzinnie upychali pół domu: - Zabieraliśmy wszystko, łącznie ze zwierzętami, bo nie miał się nimi kto zaopiekować.

Tatiana z mężem w te wakacje planuje pierwszą samochodową podróż za granicę. - Jedziemy do Chorwacji, chcemy trochę pozwiedzać, odpocząć. Gdybym się tak nie bała samolotów, to pewnie podróżowałabym tak jak Ada.

Połknąć bakcyla

Magda, tłumaczka ma 26 lat i właśnie wróciła z Rosji. Zmieniała się za kierownicą z koleżanką. Szacuje, że przejechały wspólnie 3 tys. kilometrów. - Obie lubimy Rosję, chciałyśmy ją poznać lepiej, zobaczyć.

Sama droga była nudna: - Stepy i pola aż po horyzont. To było trochę męczące. Ale chcemy jechać dalej na Wschód. I pewnie pojedziemy samochodem. Choć w Rosji miałyśmy problem z wypożyczeniem auta. Mało która firma zgadzała się na przekroczenie limitu tysiąca kilometrów i wyjazd poza obwód moskiewski - dodaje.

Na pierwsze wakacje z rodzicami pojechała w wieku sześciu lat. Do Włoch. W samochodzie było ciasno.

- Pakowaliśmy do samochodu jedzenie, pościel, wszystko, co mogło się przydać. Podróż trwała ponad dwadzieścia godzin, mama dawała mi i mojemu bratu syrop na kaszel, żebyśmy spali. To było wielkie przedsięwzięcie.

Kaja Kraska dwa dni temu wróciła z Rumunii. Już jako dziecko lubiła podróżować. - Podróżowałam jak inni ludzie: w dzieciństwie z rodzicami po Polsce, np. do Łeby, potem wyjeżdżałam na urlopy - mówi. Wszystko się zmieniło gdy osiem lat temu pojechała na Islandię. - Byłam tam z koleżanką przez 10 dni. Na wyjazd wzięłam kredyt.

Korzystały ze strony Couchsurfing, która pozwoliła im znaleźć zakwaterowanie w domach mieszkańców Islandii. - Wtedy po raz pierwszy miałam okazję poznać ludzi innej narodowości tak naprawdę.

Kaja wróciła do Polski, ale nie mogła zbyt długo usiedzieć na miejscu. Połknęła już bakcyla podróżowania. Za miłością pojechała do Turcji, gdzie zrozumiała, że podróżowanie po kraju i mieszkanie w nim to dwie różne rzeczy. Tam też zaczęła prowadzić swój kanał na YouTube, Globstory, na którym umieszcza filmy z podróży. Dziś obserwuje ją tam ponad 117 tys. użytkowników. - Tam dowiedziałam się, że Turcję znam tylko przez stereotypy. Postanowiłam z nimi walczyć. Mój blog nazywał się wtedy "Halo Turcja".

"Cyfrowy koczownik"

W Turcji mieszkała dwa lata. Stamtąd pojechała do Barcelony, z której samotnie wyruszyła na miesięczną wyprawę do Chin. Od tamtej pory odwiedziła m.in. Kirgistan, Laos, Kambodżę, Kubę, Iran, Sri Lankę , Gruzję, Karaiby, Ukrainę i Hiszpanię.

Zanim podróżowanie stało się jej sposobem na życie, pracowała m.in. w mediach, ale w sierpniu ubiegłego roku zrozumiała, że może zajmować się podróżami zawodowo. - Najpierw chciałam mieć pracę niezwiązaną z YouTube'em i podróżami. Myślałam o takiej, która umożliwi mi mieszkanie za granicą i pracę zdalną. Chciałam być takim "cyfrowym koczownikiem".

 

Zorientowała się, że może połączyć pasję z pracą. - Teraz podróżuję nie tylko po to, aby podróżować, ale też by opowiadać historie - wyjaśnia. - Zmienił się świat, a nie nasza mentalność. Zmieniła się rzeczywistość w Polsce, bilety lotnicze zaczęły tanieć, na rynek weszły tanie linie lotnicze, zaczęliśmy wyjeżdżać, ale nasza perspektywa poszerzyła się także dlatego, że i do nas zaczęli przyjeżdżać obywatele innych krajów. Nasze mamy żyły w czasach, w których rodziny zakładało się wcześniej, teraz ta granica się przesunęła. Jesteśmy globalną wioską, każdy może jeździć po świecie.

Kaja wyróżnia kilka kamieni milowych w historii swojego kanału na YouTube. - Pierwszym z nich był film dotyczący stereotypów o Polakach w Turcji. Potem były filmy z Chin, nagrania z Iranu i udokumentowana filmami na YouTube ubiegłoroczna wyprawa do Azji.

Dziś Kaja planuje kolejne podróże, także do miejsc mniej dostępnych dla turystów. - Takich, z których mogłabym im opowiadać historie, których nikt jeszcze nie opowiadał.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.