Potrząść? Tak. Wszystkie ssaki używają tego ruchu do rozluźnienia. Na pewno przynajmniej raz w życiu widziałaś/łeś, jak to robią np. psy w poczekalni u weterynarza. A dla ludzi wytrząsanie jest jedną z metod pracy z traumą, na przykład TRE (trauma releasing exercises). W codziennym życiu pomaga w rozluźnieniu się właśnie wtedy, kiedy w naszej krwi mamy za dużo kortyzolu i adrenaliny, gdy zwyczajnie stresu jest zbyt dużo.

Potrząsając ciałem przez 15 minut, możesz je uspokoić. Strząsanie, wytrząsanie aktywuje przywspółczulny układ nerwowy. Nasz mózg dostaje sygnał, że może się zrelaksować. Potrząsanie powoduje też pracę naszego układu limfatycznego, czyli nasz organizm pozbywa się toksyn.

Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.