Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jak zacząć rozmowę o miesiączce

Wiele matek odczuwa lęk przed rozmową o miesiączce ze swoją córką. Nie wie, jak rozmawiać z dzieckiem na ten temat. Czy da się przełamać wstyd rozmawiania o miesiączce?

Barbara Pietruszczak: Dobrze, że od tego zaczynamy rozmowę, bo wydaje mi się, że najlepiej jest zacząć od siebie. Jeśli  będę miała w sobie duży opór przed jakimś tematem, trudno mi będzie o nim rozmawiać.

Dlatego warto najpierw samej/samemu prześledzić własne przekonania na temat miesiączki, czyli np.: dlaczego uważam, że nie powinno się o niej mówić głośno? Co w tym jest dla mnie niepokojące? Można też się zastanowić, jakie były moje własne wspomnienia jako dziecka dotyczące miesiączki. Nieważne, czy jestem mężczyzną czy kobietą, ale ważne, w jaki sposób się o miesiączce dowiedziałam. Jak miesiączka była postrzegana w moim domu rodzinnym?

Pomoże to zrozumieć dlaczego temat miesiączki stał się z jakiegoś powodu trudniejszy. Oczywiście żyjemy w kulturze, która ukrywa miesiączkę, i jeżeli już jakoś się ją przedstawia (reklamy telewizyjne), to w sposób zupełnie nierealistyczny i mający się nijak do tego, czym jest miesiączka dla większości kobiet i osób menstruujących.

Nierzadko reklamy telewizyjne są jedyną formą, gdzie spotykamy się z miesiączką w przestrzeni publicznej. Czasem my, dorośli czujemy opór czy wstyd przed rozmową na ten temat, ale nie ma w tym nic złego.

Jak oswajać wstyd przed rozmową na temat menstruacji?

Przede wszystkim sprawdzamy, skąd wziął się u nas lęk rozmowy na ten temat, ale druga rzecz to możliwość spotkania się z miesiączką na arenie publicznej. Nie mam oczywiście na myśli tego, żeby rozmawiać o niej z każdą napotkaną osobą. Chodzi raczej o to, żeby zacząć o niej czytać, czy to książki, czy w internecie. W mediach społecznościowych jest coraz więcej profili dotyczących miesiączki i edukacji menstruacyjnej.

Gdy zaczynamy się stykać z materiałami dotyczącymi miesiączki, które są trochę żartobliwe, edukacyjne, nasz wstyd może się nieco "odblokować". Powstają na ten temat posty, pod nimi są komentarze, ludzie dzielą się swoimi doświadczeniami.

Jeżeli w ogóle nie rozmawiam na ten temat, jestem w takiej - nazwijmy to - izolacji. Nie mam gdzie ani jak się przełamać, rozmawiać z innymi ludźmi, dzielić się swoimi doświadczeniami. W moim odczuciu takie obserwowanie dyskusji i po jakimś czasie włączenie się do nich pomaga ten wstyd przełamywać.

Kiedy zacząć rozmawiać o menstruacji

Kiedy zacząć rozmawiać z dzieckiem o menstruacji?

Jak najwcześniej. Nie warto czekać z jakąś jedną wielką rozmową, bo to jest dosyć przytłaczające. Najfajniejszą strategią jest po prostu normalizowanie miesiączki od najmłodszych lat. Prowadząc w mediach społecznościowych profil Pani Miesiączka, dostawałam wiadomości od mam, które oswajają miesiączkę już u dwulatków. Małe dzieci w domu wszędzie za nimi chodzą, też do łazienki. Mamy zmieniają przy nich podpaskę, bo inaczej się nie da i staje się to czymś naturalnym.

Jak wyjaśnić, czym ona jest albo np. co to są tampony? Co jeśli dziewczynka obawia się tamponów?

Ważne jest, żeby dostosować język do grupy docelowej. Jeżeli mamy dwulatka, nie staramy się tłumaczyć nadmiernie. Generalnie cały proces rozumienia, czym jest menstruacja, polega na bezpośrednim odpowiadaniu na pytania, czyli np.: „Co to jest?". "To jest podpaska, tutaj mamie leci krew".

Dzieciom krew najczęściej kojarzy się z ranami, dlatego trzeba podkreślać, że ta krew nie oznacza niczego złego i wytłumaczyć,  że to jest krew, która mówi, że jestem zdrowa, wszystko jest w porządku.

Można tez wykorzystywać preteksty, które daje życie codzienne, czyli np. wspólne kupowanie podpasek, oglądanie reklam tamponów. Nie ukrywajmy w domu miesiączki. Ten stan fizjologiczny dla niektórych kobiet będzie bardzo odczuwalny, np. musimy częściej odpoczywać, zdrzemnąć się w ciągu dnia. Warto o tym mówić, że teraz odpoczywam, bo boli mnie brzuch.

Co do strachu przed tamponami, zachęcamy do tego w moonce, pokazujmy artykuły menstruacyjne, zanim zaczną miesiączkować.

To lepsze rozwiązanie, niż miały by same eksperymentować z podpaską czy tamponem. Można wziąć podpaskę i coś na nią nalać, żeby zobaczyć jak działa. Tak samo bierzemy tampon i zanurzamy go w szklance z wodą. Na początku miesiączkowania może pojawić się stres, dlatego warto dzieci oswajać wcześniej.

Jeśli chłopcy mają taką potrzebę, im także pokażmy jak to działa. Nie ukrywajmy niczego, tylko dlatego, że jest chłopcem. Dobrze jeśli w przyszłości będzie wiedział, co się dzieje, czym to jest. Poczuje się włączony do tej wiedzy.

Rozmowa o miesiączce: czego nie robić

Matki są uważane za te osoby, które jako pierwsze powinny rozmawiać na temat miesiączki z córkami. Nie porusza się tutaj w ogóle tematu ojców, którzy wydają mi się kluczowi w tej rozmowie, w budowaniu pewności siebie nastoletnich córek.

Uważam, że ojcowie najpierw powinni sprawdzi, jaki mają stosunek do miesiączki. Znam historię różnych mężczyzn, którzy wstydzili się miesiączki i nie chcieli swojej partnerce kupować podpasek. Znam nawet historię młodzieńczych związków, które się skończył, dlatego że chłopak odkrył, że dziewczyna ma miesiączkę.

Ważne są gesty wzmocnienia przyjęcia przez tatę miesiączki, ale też bez przekraczania granic. Świętowanie pierwszej miesiączki nie zawsze może być komfortowe dla młodej dziewczyny, kiedy np. tata przychodzi z bukietem kwiatów, a ona czuje się bardzo zażenowana. Trzeba się wykazać dużą wrażliwością. Niemniej znam wiele historii dziewczyn, które miło wspominają to, że ich tata w jakiś sposób je uhonorował.

Pierwsze miesiączki pojawiają się zazwyczaj w wieku nastoletnim – 12-14 lat. Często słyszy się takie zdanie od rodziców: „Od teraz jesteś kobietą". Ale to przecież nadal jest to samo dziecko, tylko z miesiączką.

Często spotykam się z wiadomościami od młodych dziewczyn, że właśnie to zdanie było dla nich bardzo konsternujące, usłyszenie od mamy czy taty: „No to witamy naszą młodą kobietę". Miesiączka to nie czarodziejska różdżka, która zamienia dziecko w kobietę.

To potrafi być bardzo nieprzyjemne, przecież dziewczynki, które są nadal dziećmi, nie czują się kobietami. Ten jeden dzień niczego nie zmienia w ich postrzeganiu siebie. Dziewczynka myśli wtedy: "No ale jak to? Przecież ja mam 12 lat, nie czuje się kobietą, nawet nie wyglądam jak kobieta". Myślę, że najważniejsze jest to, żeby słuchać i nie generować niepotrzebnego wstydu. Odpowiadać na wrażliwość dziecka, pytać i sprawdzać.

W okresie dojrzewania zmienia się wygląd naszego ciała, pojawia się trądzik, poszerzają się biodra, a jednocześnie wygląd jest ważny w tym okresie. Jak pomóc dziewczynce, która czuje się niekomfortowo, którą dojrzewanie mocno przejmuje?

O tym co dzieje się z ciałem podczas miesiączki, fajnie zacząć rozmawiać przed okresem dojrzewania. Dlatego książki, „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie" są skierowane do dzieci od 8. do 12. roku życia, żeby dać im wiedzę na temat tego, co będzie się z nimi działo, jeszcze zanim zaczną przechodzić te widoczne fizycznie zmiany.

Ważne, aby miały czas ułożyć sobie w głowie, co może się wydarzyć, zanim to się faktycznie stanie. Warto te książki czytać razem z dziećmi, oczywiście jeśli się na to zgodzą i jest do tego odpowiednia przestrzeń. Wyjście od książki jest dobrym pomysłem, bo można potem kontynuować rozmowy na ten temat.

Żeby oswoić ten duży temat, stworzyłyśmy w moonce grę rodzinną o dojrzewaniu, dla dziewczynek i chłopców. Ma ona pomóc w normalizowaniu język dookoła miesiączki i dojrzewania. Są do niej dołączone karty, które poruszają kolejne tematy, czyli np. to, że będą mi wychodzić pryszcze, ale to, że będę miała dookoła kolegów, którzy będą mnie hejtować i co właściwie z nimi zrobić.

Wydaje mi się, że aby móc rozmawiać z dziećmi na temat dojrzewania, cyklu miesiączkowego, bardzo ważne jest dokształcanie się rodziców w tym zakresie.

To nierzadko rozpoczęcie swojej własnej reedukacji seksualnej. Dla rodziców mogę polecić książki „Nowe wychowanie seksualne" Agnieszki Stein i „Seksolatki" seksuolożki Izy Jąderek.

Im wcześniej zaczniemy czytać takie rzeczy, tym lepiej. Fajnie, że   możemy się dokształcać i poszerzać swoją wiedzę, ale jeśli nie wiemy pewnych rzeczy, to też jest OK. Można powiedzieć dziecku: „Słuchaj, ja nie wiem właściwie, jak to jest, ale jak to sprawdzę, to do tego wrócimy".

Najważniejsze, żeby tych obietnic późniejszej rozmowy faktycznie dotrzymywać. W swoim podcaście Michelle Obama opowiada o sposobie jej mamy na trudne pytania „Jeśli jakieś pytanie nas wbije w krzesło i nie wiemy, co właściwie powiedzieć, to bardzo dobrym sposobem, żeby nie zamykać konwersacji, jest powtórzenie tego pytania". Wtedy dziecko samo zaczyna na nie odpowiadać i jesteśmy w stanie gdzieś po drodze się złapać.

Ciałopozytywność: Dojrzewanie a samoakceptacja

Kiedy córka widzi mamę, która ma kompleksy, ale mimo wszystko akceptuje siebie, łatwiej jest jej wejść w okres dojrzewania z większą pewnością siebie?

Dr Renee Engeln, autorka książki „Obsesja piękna", zwraca uwagę na to, jak my jako dorośli mówimy o sobie i o swoich ciałach, ale też jak mówimy o ciałach innych.

Dojrzewanie jest naturalnym momentem skupienia na wyglądzie, bo zachodzące zmiany fizyczne same wołają o uwagę. Rekomendacje są takie, żeby sprawdzić, jak my odnosimy się do swoich ciał i co na co dzień słyszą dzieci. Czy one słyszą: „Ojejku! Znowu przytyłam" albo „Na te uda to już nie mogę patrzeć!".

Jaki jest mój stosunek do własnego ciała, który wypowiadam na głos, i czego dzieci się uczą, słuchając mnie? To samo dotyczy mężczyzn i tego, jak mówią o ciałach i o wyglądzie innych osób. Czy oglądając np. jakiś talent show mówią: „Jak ona w ogóle mogła coś takiego założyć?" Komentujemy dla rozrywki, bo to właśnie wygląd innych, zwłaszcza kobiet, jest w naszej kulturze źródłem rozrywki i pieniędzy.

Ważne jest, w jakim stopniu my w tym uczestniczymy i czego dzieci się od nas uczą. To proces, który zaczyna się dużo wcześniej niż w samym okresie dojrzewania. To też wiąże się z karmieniem postaw ciałopozytywnych, czyli podkreślania, co dzięki ciału można robić, czuć, doświadczać.

Istotne jest stawianie na funkcjonalność, na aktywność fizyczną, czyli takie momenty, podczas których doświadczamy ciała jako źródła przyjemności, a nie obiektu do oglądania. Co nie zmienia faktu, że niezadowolenie z ciała w okresie dojrzewania może się pogłębiać. Zwłaszcza teraz, gdy dzieciaki żyją w rzeczywistości mediów społecznościowych i przefiltrowanych zdjęć.

Przy okazji ostatniego raportu fundacji Dajemy Dzieciom Siłę na temat obrazu ciała nastolatków znajdziemy rekomendację, aby m.in. rozmawiać z dzieciakami o wzorcach urody, ale także o tym, jak działają media społecznościowe. Budowanie tej świadomości jest koniecznie, aby pomóc im odnaleźć się w dzisiejszym świecie. A przyda się to także dorosłym.  

Co jeśli miesiączka ogranicza nas w sensie fizycznym np. podczas wf-u? Jak mówić o tym, że przepraszam ale dzisiaj nie jestem w stanie zrobić takiej czy innej rzeczy?

Tutaj duża odpowiedzialność leży po stronie nauczyli i nauczycielek oraz tego, jak podchodzą do miesiączki. To jest zupełnie OK, że czasami w czasie okresu potrzebujemy zwolnić. Nie ma w tym niczego wstydliwego. Natomiast kluczowa jest reakcja właśnie kadry pedagogicznej. O miesiączce coraz częściej mówią profesjonalne sportsmenki, takie jak chociażby Iga Świątek, która w zeszłym roku bardzo otwarcie przyznała, że jej gorszy występ podczas WTA Finals w Guadalajarze był związany z PMS-em.

To ważne, żeby więcej mówić i pokazywać dzieciakom, że miesiączka nie omija świata profesjonalnego sportu. Dopóki dolegliwości z nią związane nie są bardzo uporczywe, to warto nie rezygnować ze sportu.

Co możemy zrobić, żeby miesiączka nas fizycznie nie ograniczała?

Przede wszystkim: warto siebie obserwować i sprawdzać przez kilka cykli jak to, co robimy i co jemy w ciągu cyklu oddziałuje na miesiączkę. Stres, uboga dieta, brak ruchu mają wpływ na bolesność miesiączek. Jednocześnie jeśli odczuwany ból utrudnia funkcjonowanie trzeba koniecznie udać się do lekarza. Jeśli nie - tak czy siak, warto o siebie zadbać w tym czasie. W pewnym sensie miesiączka to idealny moment na naukę i pielęgnowanie tak popularnego teraz „dbania o siebie" czy „self-care". Dania sobie czasu na poleżenie, zjedzenie czegoś dobrego i odżywczego, poczytania książki, spotkania się z sobą emocjonalnie. Na dyskomfort

w czasie miesiączki paradoksalnie dobrze robi właśnie aktywność fizyczna - często w spokojniejszym wydaniu: spacer czy łagodna joga (na YouTube są gotowe sesje z miesiączkową jogą).

Barbara Pietruszczak - dz

*Barbara Pietruszczak - dziennikarka i autorka specjalizująca się w tematyce miesiączki, obrazu ciała, seksualności i tabu związanego z cielesnością. Współtwórczyni projektu moonka i autorka książek „Twoje ciałopozytywne dojrzewanie". W mediach społecznościowych prowadzi projekt Pani Miesiączka mający oswajać menstruację

CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.