Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Alicja Jeromin urodziła się bez lewego przedramienia, Anna Sudoł choruje na lipodemię, a Karolina Ordak jest osobą niskorosłą. Wszystkie realizują swoje pasje, prowadzą ciekawe, pełne życie.

 Alicja Jeromin: jedna z najbardziej utytułowanych polskich biegaczek

Alicja Jeromin jest jedną z najbardziej utytułowanych polskich biegaczek. Wywalczyła osiem medali na igrzyskach paraolimpijskich (cztery srebrne i cztery brązowe). Jest także mistrzynią świata na 400 metrów z 2006 roku i medalistką kilkunastu innych międzynarodowych imprez sportowych.

Alicja urodziła się bez lewego przedramienia, ale nie przeszkodziło jej to w realizacji życiowych marzeń. Uprawia sport, podróżuje, wyszła za mąż, przygotowuje się do kolejnych zawodów. Jak sama mówi – czerpie z życia pełnymi garściami. Kiedy pytam ją, w jaki sposób stawia czoła swojej niepełnosprawności, nie za bardzo rozumie, o co mi chodzi. – Nie odbieram mojej niepełnosprawności jako przeciwności losu. Od małego rodzice uczyli mnie z nią żyć i przyzwyczajali do niej, a przecież brak „kawałka ręki" to nie koniec świata – tłumaczy. – Kiedy wracałam ze szkoły do domu z płaczem, że inne dzieciaki mnie przezywają jednorękim bandytą czy kaleką, kazali mi nie zwracać na to uwagi. Dzięki temu nie walczyłam z tym, ale ignorowałam – dodaje.

Sport ukształtował mój charakter

Jak każda nastolatka przeżywała okres buntu, szukała swojej drogi i wtedy pojawił się sport. – Odegrał w moim życiu bardzo ważną rolę. Przede wszystkim nauczył mnie samodzielności. Z domu zaczęłam wyjeżdżać na obozy i zawody już w wieku 13 lat – opowiada. – Samodzielność była mi potrzebna na co dzień, ale i w trudnych sytuacjach – dodaje.

Czasem zastanawia się, co by robiła, gdyby nie bieganie, ale śmieje się, że ta wiedza nie jest jej do niczego potrzebna. Jest odnoszącą sukcesy sportsmenką, a jej życiowe motto brzmi "Never give up". – Mam nadzieję, że choć ciut, ciut dodaję wam motywacji w dążeniu do celu, zwłaszcza w trudnych momentach – pisze na swoim Instagramie.

Karolina Ordak i jej podróże

Pasją Karoliny Ordak oraz jej męża są podróże, od których są wręcz uzależnieni. Karolina była już w Egipcie, Maroku, Kalifornii, Irlandii, Brukseli, na Dominikanie, Wyspach Kanaryjskich, Malediwach, wsypie Bali i na Zanzibarze. – Do tej pory najbardziej zafascynowałam się kontynentem afrykańskim. Jakiś czas temu byliśmy na Zanzibarze i można powiedzieć, że zakochałam się w tamtejszej kulturze. Ludzie byli cudowni, a dzieciaki to już całkiem mnie oczarowały – opowiada.

Karolina Ordak na Bali.Karolina Ordak na Bali. Archiwum prywatne.

Akceptacja to podstawa

Karolina dobrze pamięta podekscytowanie, jakie towarzyszyło jej przed pierwszą zagraniczną podróżą. – Przeszukałam dosłownie cały internet, sprawdzając, co mamy zabrać ze sobą. Nie chciałam niczego pominąć. Jedyne, czego się obawiałam, to to, jak przyjmą mnie tamtejsi ludzie – opowiada.

W otoczeniu Karoliny są osoby, które akceptują ją taką, jaka jest, i zawsze może na nich liczyć. Jest osobą niskorosłą. – Jeżeli ktoś ma problem z tym, jak wyglądam, to już jest jego sprawa, nie moja. Otaczam się wspaniałymi ludźmi, mam kochającego męża, cudownych rodziców i przyjaciół – tłumaczy.

Dodaje, że podczas zagranicznych wojaży lokalsi często zadają jej wiele pytań, ale już się do tego przyzwyczaiła. – Ludzie są dla mnie bardzo uprzejmi i życzliwi.https://www.karolinaordak.pl/gabinet-online.html

Mały człowiek może czuć się wielki w świecie ludzi wysokich

Kiedy nie podróżuje, pracuje jako dyrektorka ds. rekrutacji i marketingu w jednej z warszawskich firm oraz prowadzi Poradnię Online, w której udziela porad psychologiczno-pedagogicznych. Karolina Ordak skończyła pedagogikę, psychologię i uzyskała stopień doktora w dziedzinie nauk społecznych w dyscyplinie pedagogiki. Jest też obecna w social mediach. Na swoim blogu (dr Karolina Ordak – 100 cm pasji) opisuje podróże, ale też przekonuje, że: "Mały człowiek może czuć się wielki w świecie ludzi wysokich. Wymaga to jednak wzajemnej akceptacji, szacunku i tolerancji".

Najważniejsze to wiedzieć, czego się chce

Gdyby mogła jakoś zachęcić kobiety do realizacji ich pasji, powiedziałaby, że nawet najdalsza podróż zaczyna się od pierwszego kroku. Najważniejsze to wiedzieć, czego tak naprawdę oczekujemy odżycia. – Czasami na początku pojawia się strach, ale to normalna reakcja organizmu na coś nowego i nieznanego. Moim zdaniem, jeżeli nie spróbujemy, to możemy bardzo dużo stracić i potem mieć do siebie żal.

Kochane Kobiety, nie zapominajcie o sobie, realizujcie swoje pasje i marzenia. Jesteście silniejsze, niż wam się wydaje!

Blog Anny Sudoł

Blog Ani Sudoł, na którym publikuje dania kuchni wegetariańskiej, należy do jednych z najpopularniejszych w sieci. – Moją misją jest popularyzacja diety roślinnej – mówi.

Ania cierpi na lipodemię, nazywaną też chorobą grubych nóg. Jest to rzadkie dziedziczne zaburzenie rozkładu tkanki tłuszczowej. Po raz pierwszy o chorobie usłyszała od dietetyczki. Miała wtedy 19 lat i mimo aktywnego trybu życia i zdrowej diety jej nogi robiły się coraz większe. Badania potwierdziły u niej lipodemię. Niestety, nie jest to tylko kwestia estetyczna, wiąże się z ciągłym bólem i uczuciem ciężkości nóg.

Anna Sudoł podczas pracy nad przepisami do jej bloga.Anna Sudoł podczas pracy nad przepisami do jej bloga. Janice & Janine McNally-Trainor

Lipodemia, choroba grubych nóg

– Nie odbieram jej jako przeciwności losu, wręcz przeciwnie – uważam, że bardzo wiele osób ma poważniejsze schorzenia, i doceniam to, że jestem zdrowa na tyle, aby realizować moje cele, pasje i żyć w taki sposób, w jaki chcę. Zdecydowanie nauczyłam się z nią żyć, a nawet uważam, że ona mi w życiu nie przeszkadza - mówi blogerka.

Największą pasją Ani jest gotowanie i podróżowanie. Nie ukrywa, że najbardziej dumna jest ze swoich e-booków z przepisami. Wiele z nich staje się domowymi przepisami czytelników. – To daje mi największą satysfakcję. A kolejną rzeczą jest to, że moja pasja i praca związana z tą pasją daje mi niezależność finansową. To jest coś, o czym długo marzyłam, i cieszę się bardzo, że udało mi się to zrealizować – opowiada.

Zacznij myśleć o sobie

Czy ma radę dla kobiet, które chciałyby realizować swoje pasje, ale nie wiedzą, od czego zacząć? – Przestańcie przejmować się opinią innych ludzi i zacznijcie myśleć o sobie, o tym, co chcecie robić i osiągnąć.

Na początek można się zastanowić, co lubimy robić, gdy nic nie musimy. – To często pokazuje nam, co tak naprawdę kochamy robić, co jest naszą pasją i czym chcemy się zajmować –- tłumaczy blogerka.

Dodaje, że nie warto porównywać się z kimś, kto robi to od dawna. Po prostu róbmy swoje. Pamiętajmy, że każdy od czegoś zaczynał i każdy etap ma swoje prawa. Skupmy się na sobie i na tym, co chcemy osiągnąć.

ODBIERZ PRÓBKI
Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.